Jerzy Smorawiński: W przypadku EPO próbka B to formalność

autor: Polska Agencja Prasowa | 2010-03-16, 20:40 | źródło: PAP

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Przewodniczący Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie prof. Jerzy Smorawiński przyznał, że nie miał jakiejkolwiek nadziei, że wynik badania próbki B biegaczki narciarskiej Kornelii Marek może być inny niż podczas pierwszego testu.

We wtorek wieczorem Polski Komitet Olimpijski (PKOl) poinformował, że wynik kontrekspertyzy po kontroli dopingowej biegaczki narciarskiej Kornelii Marek był pozytywny, czyli potwierdził stosowanie przez nią niedozwolonego dopingu. Test przeprowadzono w czasie igrzysk w Vancouver po biegu sztafetowym 4x5 km, w którym Polki zajęły 6. miejsce.

O pozytywnym wyniku próbki A poinformowano w ostatnią środę. 12 marca, na żądanie zawodniczki, w olimpijskim laboratorium w Richmond przeprowadzono badanie próbki B.

Smorawiński podkreślił, że w przypadku erytropoetyny (EPO) pomyłki się praktycznie nie zdarzają.

- Nie było nadziei, że coś się zmieni. W przypadku stwierdzenia stosowania EPO, badanie próbki B jest tylko formalnością. W 99,9 proc. wynik zawsze jest ten sam. Ten ułamek procenta może stanowić jakiś błąd ludzki, który zawsze może się zdarzyć. Ale już wcześniej podkreślałem, w tych laboratoriach i przy tak profesjonalnym personelu, jakakolwiek pomyłka byłaby ogromnym wstydem - powiedział PAP Smorawiński.

Przyłapani kilka dni temu na stosowaniu EPO kolarze przełajowi - Kacper i Paweł Szczepaniakowie zrezygnowali z badania próbki B. Smorawiński określił ich decyzję jako "męskie zachowanie".

- Rzadko się spotykam, że sportowcy mówią "przepraszam, wziąłem. Proszę już próbki B nie robić, bo szkoda czasu i pieniędzy". Trzeba ponieść karę za swój czyn i nie ma sensu iść w zaparte, bo to do niczego nie prowadzi - dodał.

Smorawiński uważa, że powinni zostać dokładnie wyjaśnione wszystkie okoliczności stosowania dopingu przez polskich sportowców. Jego zdaniem, w aferę zamieszani są nie tylko zawodnicy.

- W przypadku EPO to jest zabieg o charakterze medycznym czy paramedycznym. Trzeba się mniej więcej znać na wielkości dawek, wiedzieć kiedy ten zastrzyk wziąć. To jest cała procedura. EPO nie można przyjąć ot tak sobie, bez jakieś "myśli przewodniej" - wyjaśnił Smorawiński.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
ernest

to było LOGICZNE...!!! nie wiem na co liczyła Pani Kornelia..??? może chodziło o czas na ucieczkę w inne nowe miejsce życia..??? w sporcie już raczej nie zaistnieje...??? ciekawe jak to przyjmie rodzinka..??? czy teraz na siłę będą obwiniać innych..??? tylko pytanie KOGO...??? na to pytanie zna tylko odpowiedz sama zainteresowana...!!!

kibicQa

NO właśnie to co sama se dawała w żyłkę to EPO? Kto za tym stał - ktoś jej to musiał zaproponować - teraz tego ktosia Kornelia Marek nie widzi nie ma przy niej - to jest uczciwość ? sportowa ? Dobrać się do tyłeczków tym co jej w tym pomagali bo nie wierzę, że sama to wymyśliła, a może to jakiś szkolenioweic żądny sukcesu lub działać skusił ją na takie ryzyko ? Szkoda dziewczyny - mam nadzieję, że da jej to do myślenia i znajdzie swoje miejsce w sporcie jeszcze. Dziwne to, astmatyczki biorą leki w których jest też niby zakazany środek i nic im nie robią a one wygrywają zdobywają medale olimpijskie - do choinki jeśli są chore to czemu uprawiają sport wyczynowo ?! Brak słów wszędzie jest niesprawiedliowść - ciekawe kto się odważy z działaczy czy szkoleniowców pomóc teraz Korneli? Nie pochwalam tego, że stosowała środki dopingujące jeżeli tak było - ale napewno to nie tylko jej zasługa i nie tylko jej porażka:-(