Marit Bjoergen: W Oslo pokażę wszystkim na co mnie stać

autor: Polska Agencja Prasowa | 2010-03-12, 18:23 | źródło: PAP

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Marit Bjoergen zapowiedziała, że weekendowe zawody Pucharu Świata w biegach narciarskich stanowić będą dla niej kulminację sezonu. - Tam pokażę wszystkim na co mnie stać i ile jestem naprawdę warta - obiecała Norweżka.

W sobotę w stolicy Norwegii zmierzą się w biegu na 30 kilometrów, a w niedzielę w sprincie. W obu przypadkach biegać będą techniką dowolną. Pewna zdobycia Kryształowej Kuli za triumf w Pucharze Świata jest już Justyna Kowalczyk.

Zawody Pucharu Świata w kompleksie sportowym Holmenkollen, zwanym przez miejscowych potocznie "Kollen", są dla wszystkich norweskich sportowców najważniejszym startem w sezonie.

- Jestem w nadzwyczajnej formie fizycznej, a w tak dobrej psychicznej dyspozycji jeszcze nigdy w swojej karierze nie byłam - powiedziała Bjoergen.

- Marit jeszcze nigdy nie była tak pewna i konsekwentna w tym, co robi. Wreszcie, po wielu latach startów, uwierzyła w siebie - powiedział trener biegaczki Egil Kristiansen.

- Nie mogę się doczekać startu na "Kollen". Mam jeszcze dużo sił i energii. Moje konkurentki będą świadkami wybuchu - dodała Bjoergen, która nie ukrywa, że dobre wyniki we wszystkich startach do końca Pucharu Świata są bardzo ważne ze względów finansowych.

Za pięć olimpijskich medali, w tym trzy złote, nie otrzymała żadnej premii pieniężnej, ponieważ zarówno Norweski Komitet Olimpijski, jak i federacja narciarska ich nie przyznają.

Po finale PŚ w szwedzkim Falun za tydzień, Bjoergen spędzi Wielkanoc w rodzinnym Trondheim, aby - jak podkreśliła - zebrać siły na następne bardzo trudne "zawody". Będą to rozmowy ze sponsorami.

Biegaczka jest obecnie najbardziej poszukiwanym obiektem reklamowym w Norwegii i - według dziennika "Aftenposten" - do rozmów z nią szykuje się bardzo długa kolejka sponsorów.

Ile jest warte jej nazwisko trudno powiedzieć, lecz według źródeł z norweskiej branży reklamowej, alpejczyk Aksel Lund Svindal był przed igrzyskami w Vancouver wart 8,7 miliona koron rocznie (4,35 mln złotych). Tyle samo kosztowały nazwiska biathlonisty Ole Einara Bjoerndalena i biegacza Pettera Northugga.

- Jednak to Bjoergen została królową igrzysk i ona trafi na czoło tej listy. Jest obecnie najbardziej rozchwytywaną osobą w Norwegii, a przed wyjazdem do Vancouver była warta zaledwie 2,9 miliona koron rocznie (1,45 mln złotych) - podkreślił miesięcznik "Kampanje".

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
bydzia

a ja uważam, że jako zawodniczka jest świetna. Szkoda, że media kreują ją w złym świetle, zwłaszcza w trakcie olimpiady. Mam do niej pełen szacunek za to czego dokonała, a dokonała tego przecież w ramach środków dozwolonych;)

Krezus

Bidulka.Nie dość,że "chora" to jeszcze ubożuchna jak mysz kościelna...

ta

Znając życie z takiego przechwalania nic dobrego nie wyniknie