US Open, komentarze: Profesor Federer wie już wszystko

autor: Krzysztof Straszak | 2010-09-03, 09:57 | źródło: materiały prasowe

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

- Najtrudniejsze mecze przede mną. Oszczędzam na nie siły - powiedział po awansie do III rundy Roger Federer, ostatni z byłych mistrzów US Open wciąż w rywalizacji. Upał w meczu z Petzschnerem nie był na niego problemem, kilogramów na korcie też nie stracił.

Nie bolą go już mięśnie, które doskwierały w Toronto: - Zbieram energię na naprawdę wielki mecz - przyznał. - Teraz wiem, jak radzić sobie w dużych turniejach, bo znam swoje ciało, wiem jak rozkładać siły. Kiedyś dochodziłem do III czy IV rundy i byłem wykończony. Teraz grałem już w dzień i w nocy: znam odpowiedź na wszystkie pytania dotyczące mojego organizmu.

Federer nie widział wiele akcji w wykonaniu Karoliny Woźniackiej, ale twierdzi, że jej osoby nie można wrzucać do tego samego worka co Martinę Hingis, Jennifer Capriati i Serenę Williams: - One przebijały się już jako 15-16-latki i wiedzieliśmy, że zostaną numerami jeden i zdobędą tytuły wielkoszlemowe. Dlaczego dziś nie ma w czołówce, także męskiej, nastolatków? - Bo gra stała się bardziej fizyczna.

Łatwiej niż w I rundzie poradził sobie w czwartek Novak Đoković. Po spotkaniu z Petzschnerem mówił: - Nie powinienen był dać mu szans na powrót do meczu [w trzecim secie].. Zauważyłem, że publiczność w dzień i w nocy to dwie zupełnie różni ludzie. Ci, którzy nie mają slońca nad głowami chcą się zrelaksować i szukają rozrywki, którą mam nadzieję im daliśmy. Mam duże doświadczenie z widzami, których nie zawsze można mieć za sobą, ale zawsze się do tego dąży. Trybuny dodają energii.

James Blake, przed czterema laty czwarty singlista świata, którego karierę charakteryzują kontuzje: - Ale niczego nie żałuję, bo to byłby egoizm - powiedział przed starciem z Đokoviciem. - Wyjść i pokazać się z najlepszej strony: to zawsze był mój cel. Jestem perfekcjonistą i jeżeli coś nie idzie po mojej myśli, jestem zły, bo oczekuję od siebie wiele - tłumaczy. - Ludzie mówili, że jestem zbyt przywiązany do jednego stylu, a nie widzieli mnie, gdy miałem 21 lat i odpadałem w I rundach challengerów, próbując różnych stylów. Czy myśli, że może wygrać US Open? - Nigdy nie potrafiłem tak wybiegać myślami w przyszłość. Nie wiem jak to jest u Rogera czy Rafy, ale gdybym ja nie skupił się tylko na najbliższym meczu, to byłbym w tarapatach.

Robin Söderling: - Nie można dać z siebie więcej niż sto procent. Dla mojej gry najlepiej odpowiadałby kort nieco wolniejszy niż ten w Nowym Jorku. Ale on straci na szybkości, gdy nieco spadnie temperatura. Przegrany Marin Čilić po niemal pięciogodzinnej walce z Kei Nishikorim: - Wysoka temperatura, wysoka wilgotność, trudno było o tlen. Obaj byliśmy wyczerpani. Byłem przygotowany do turnieju dobrze, czułem się dobrze na korcie, miałem nawet zagrać przed tygodniem w New Haven.

Solidną swoją grę nazwała Maria Szarapowa. - Nie chciałam zbytnio ruszać do siatki - tłumaczyła. Podobnie jak w ubiegłym roku, zmierzy się z amerykańską nastolatką: wtedy z Melanie Oudin, teraz z Beatrice Caprą. - Dlaczego miałabym pamiętać tamten mecz? - odpowiedziała na pytanie o porażkę z 2009 roku. Capra podziwia u Rosjanki siłę mentalną: - Pracowałem na to przez wiele ciężkich meczów - mówiła Szarapowa, która opowiadała też o spotkaniach z dziećmi, które chcą być takie jak ona. - Dziękuję im na komplement, ale mówię, że chciałyby być o wiele lepsze ode mne. Ja mam wiele wad, ale oczywiście ich przed dzieciakami nie wymieniam.

Tenisistki spotkały się w Nowym Jorku z Billie Jean King, jedną z kluczowych postaci dla rozwoju tenisa kobiecego w erze zawodowej. - Bez Billie Jean nie mogłybyśmy występować w tak wielkich turniejach i zarabiać tak wielkich pieniędzy. 20 lat temu nikt nie wiedział, że tenis kobiecy tak bardzi się zmieni - powiedziała Szarapowa. Dla Capry spotkanie z legendą sportu miało inny wymiar: - Już samo przebywanie w jej towarzystwie jest niezwykle inspirujące. To też pomogło mi w odniesieniu zwycięstwa.

Capra, której ojciec jest Włochem z Monzy (Beatrice udaje się tam trzy razy do roku, a włoski rozumie, ale nim nie włada), a matka tenisową trenerką (rodzice spotkali się, gdy tata chciał nauczyć się tenisa), przed rokiem podziwiała Oudin, a teraz sama znajduje się w podobnej sytuacji, choć do ćwierćfinału jej jeszcze daleko. - Wiele pewności siebie dało mi zwycięstwo w I rundzie - powiedziała posiadaczka dzikiej karty. - Gdy przegrałam mistrzostwa juniorów, pojechałam odpocząć do domu w Maryland, a po trzech dniach zadzwonili do mnie z federacji i zapytali, czy nie chciałabym wziąć udziału w play-off o dziką kartą. Zagrałam na luzie, ale nigdy nie przypuszczałam, że potem dojdę do III rundy US Open! Po roku wolnego może pójdzie do college'u: - Chyba, że wygram ten turniej!

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.