Graf i Agassi: Żadnego żalu, radość pomagania dzieciom

autor: Krzysztof Straszak | 2010-07-19, 10:17 | źródło: inf. własna / la Repubblica

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Szpital w Hamburgu i szkoła w Las Vegas - to dzieła Steffi Graf i Andre Agassiego, jednej z najsłynniejszych par w świecie par. Niemka po zakończeniu kariery w wieku 30 lat nigdy nie myślała o powrocie. Amerykanin marzy o prowadzeniu drużyny narodowej w Pucharze Davisa.

Graf, na sportowej emeryturze od 1999 roku, i Agassi, nieaktywny od czterech lat, poświęcają dziś swoje życie działalności charytatywnej. Fundacja założona przez Graf nazywa się "Children for Tomorrow". - Zauważ, co dzieje się wokół ciebie - to credo byłej zawodniczki. - W szpitalu w Hamburgu walczymy o to, by afgańskie dzieci mogły być razem. Ale to samo tyczy się dzieci z Kosowa, z Azji i z Afryki: wszystkie dzieci są takie same.

O rok starsza od męża Stefanie (po śłubie w roku 2001 poleciła, by używać takiej formy jej imienia) twierdzi, że nie rozpamiętuje swojej kariery. - Zawsze towarzyszyło mi uczucie, że miałam wiele szczęścia. Jesteś świadoma tego, co osiągnęłam, ale nigdy nie myślałam o tytułach i rekordach - mówi w ankiecie dla rzymskiego dziennika "la Repubblica".

Agassi był na korcie "niegrzecznym chłopcem". Po latach przyznał się do przyjmowania narkotyków i kłamstwa przed władzami tenisowymi. Odkrywająca wiele tajemnic autobiografia przyniosła mu wiele sławy po zakończeniu występów. - Ale kolejnej książki już nie napiszę - przyznaje. Czy pozostaje mu z toku kariery jakiś żal? - Ale jaki żal? Myślę o Miedwiediewie, o tym finale Roland Garros (1999), o tym bodaj moim najlepszym meczu i zawsze wraca mi dobry humor - mówi.

W ufundowanej przez Agassiego szkole (dla niezamożnych, choć jest utrzymywana z prywatnych pieniędzy) w jego rodzinnym Las Vegas dzieci nie są zmuszane do gry w tenisa, tak jak on sam był zmuszany przez ojca, już w wieku 2 lat, do serwowania pełnowymiarową rakietą na pełnowymiarowym korcie. Dziś gra ze swoimi latoroślami: 9-letnim Jadenem Gilem (urodził się cztery dni po ślubie) i 7-letnią Jaze Elle.

Dzisiejszy tenis. Graf: - Lubię oglądać mecze, ale... W mojej erze to była inna gra. Preferuję tenis strategiczny, z wariacją stylu. Widzieliście Serenę? Tak mocno uderza... Ja jestem sportowcem innych czasów. Agassi: - Uwielbiam dzisiejszy tenis. Czy kiedykolwiek wyobrażaliśmy sobie, że będą bili z taką siłą? Że piłki będą skakały tak wysoko, że rotacja będzie tak agresywna?

- Ona jest jak niemiecki inżynier, nauczyła mnie organizacji - mówi o małżonce 40-letni Agassi. Kawy do łóżka nie podaje: - Ja wstaję znacznie wcześniej od niego... - odpowiada Steffi.

Oboje zgodnie wykluczają możliwość wejścia w świat polityki. - Jest jeszcze wiele do zrobienia gdzie indziej - mówi Graf.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.