Wimbledon: Nadal najlepszy po raz drugi

autor: Krzysztof Straszak | 2010-07-04, 17:30 | źródło: inf. własna / materiały prasowe

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Rafael Nadal pokonał 6:3, 7:5, 6:4 Tomáša Berdycha w trwającym 2 godziny i 13 minut niedzielnym finale Wimbledonu. To ósmy wielkoszlemowy tytuł Hiszpana, lidera rankingu ATP. Po raz drugi, po dwóch latach, triumfował w Londynie, gdzie ostatnią porażkę poniósł w 2007 roku.

Nadal odzyskał tytuł, którego z powodu kontuzji nie mógł bronić w ubiegłym roku. W Wimbledonie w czterech ostatnich startach cztery raz grał w finale, ale wcześniej za każdym razem przeciw Rogerowi Federerowi. Po nowym sukcesie umocni się na pierwszej pozycji na świecie, a stary mistrz ze Szwajcarii spadnie na pozycję trzecią. 13. na liście ATP Berdych po ponad dwóch latach wróci w poniedziałek do Top 10.

Rok po najtrudniejszym okresie w karierze Nadal znów jest na szczycie, tak jak w 2008 roku, kiedy pierwszy raz sięgnął po dublet Roland Garros-Wimbledon. Teraz także liczy na zwycięstwo swoich rodaków-piłkarzy, wtedy w mistrzostwach Europy (udało się), tym razem w mistrzostwach świata (może się udać). Rafa na oczach wielkich postaci nie tylko sportu potwierdził, że jest tenisistą numer jeden na świecie.

Pięciosetowe mecze w pierwszym tygodniu były złą zapowiedzią wielkich wyczynów w fazie decydującej turnieju. Bramy do finału otworzyła Nadalowi wiktoria nad Murrayem, mecz z którym nazwał jednym z najtrudniejszych w życiu. Debiutujący w wielkoszlemowym finale Berdych niespodzianki nie sprawił, choć wcześniej odprawił Federera i Đokovicia. Czech miał momenty słabości w momentach decydujących: Nadal tylko na to czekał.

Rafa był do bólu skuteczny, ryzykując śmiałe ataki po błędach we własnych gemach serwisowych i wykorzystując serie pomyłek rywala. Berdych był przełamany dwukrotnie w pierwszej partii i po razie w dwóch kolejnych. Czech, który dysponuje podaniem potężniejszym, nie potrafi zachować przy nim regularności: w jednym gemie wszystkie zagrania mogą być wygrywające, ale w kolejnym może nie zanotować żadnego pierwszego serwisu. Problemy zaczęły się przy 3:3, gdy niesamowite zagranie wzdłuż linii Nadala poprzedziło błąd bekhendowy Czecha (0-40). Płaski kros Rafy dał pierwsze przełamanie, a kolejne było przy 3:5, gdy Berdychowi piłka "stanęła" na linii.

13 asów nie pomogło Czechowi, który nie był w stanie skorzystać z żadnego z czterech wypracowanych break pointów. Wszystkie szanse na przełamanie miał we wczesnych fazach setów drugiego i trzeciego. W trwającym 10 minut otwierającym gemie drugiej partii Nadal popełnił aż dwa podwójne błędy serwisowe i dał Czechowi trzy break pointy, ale przy każdym zrobił swoje. Ostatnia okazja dla Berdycha przy 1:1 w trzeciej partii, gdy panowie zaczęli wymieniać uderzenia slajsem, a Czech w końcu wpakował jedno w siatkę.

Gdy największą bronią danego zawodnika jest serwis i przegrywa go łatwo razem z setem, znaczy to, że w głowie jest wiele niepotrzebnych myśli. Berdych do zera, autowym forhendem, oddał gema, który dał Nadalowi podwyższenie prowadzenia w setach. Podobnie było w trzeciej partii, gdy jednak Rafa pokusił się o dwie (w tym przy meczbolu!) bajeczne piłki. Hiszpan wygrał bezpośrednio 29 pkt (o dwa mniej miał Berdych), zanotował pięć asów (cztery w I secie), popełnił 21 błędów niewymuszonych (Berdych miał 17).

MÓWIĄ FINALIŚCI

Nadal: Przy tej publiczności czuję się kimś specjalnym
- Po raz drugi wygrałem turniej, który był moim dziecięcym marzeniem. Nie mogę jednak porównać tego tytułu z poprzednim, bo wtedy spełniłem swój sen, a teraz go powtórzyłem. Nie mogę też wartościować żadnego z moich ośmiu tytułów w Wielkim Szlemie. Wimbledon jednak ma najlepszą na świecie publiczność, która szanuje wszystkich zawodników. Przy niej czuje się, że jesteś kimś specjalnym. Mogąc zagrać tutaj, dojść do finału i wygrać, to coś niesamowitego. Jest tu ze mną rodzina, team, przyjaciele, bo ważne, by mieć zawsze przy sobie swoich ludzi. Przed występem niczego nie oczekiwałem, bo nigdy tego nie robię. Chciałem walczyć o każdy punkt tak, jakby był to punkt ostatni w meczu. Wychodzę na kort i nie myślę o tym, co było. Ale jeżeli grasz w finale Wimbledonu i się nie denerwujesz, znaczy, że nie jesteś człowiekiem. Byłem dzisiaj trochę bardziej nerwowy niż wcześniej. Miałem trochę szczęścia, Tomáš pomylił się parę razy w ważnych momentach.

Berdych: Najlepsze przede mną
- Największa różnica między nami polegała na tym, że nie potrafiłem wykorzystać szans, które otrzymałem. On przeciwnie, co pokazuje jak mocnym jest zawodnikiem. Wiele rotacji, mało błędów, agresywna gra i lewa ręka, która jest jego największą bronią: to czyni go niebezpiecznym na trawie. Trudno przygotować taktykę, kiedy rywal nie ma tak naprawdę słabych punktów. Jestem zawiedziony, bo mogło być lepiej. On jest najtrudniejszym przeciwnikiem w drabince, jest numerem jeden na świecie. Wolałbym grać bez takiego wiatru jak dzisiaj, bo jego gra bardziej do takich warunków pasuje. To, że pokonałem Federera, o niczym w kontekście finału nie znaczyło, bo każdy mecz jest inny. Z tego natomiast zaczerpnę przede wszystkim wiele doświadczenia i tak jak po półfinale Roland Garros postaram się je wykorzystać do osiągnięcia jeszcze lepszych wyników. Wielkie doświadczenie emocjonalne płynie już z tego, że mogłem wyjść na kort centralny w ostatni dzień turnieju. Przede mną dalsza praca na to, by znaleźć się w Top 5, gdzie chcę zostać przez kilka lat. Moja gra najbardziej pasuje na kort twardy i jeśli wierzyć statystykom przed US Open, to najlepsze przede mną. Nie wiem, czy zagram w przyszłym tygodniu w Chile w Pucharze Davisa.

Wyniki i program rywalizacji mężczyzn

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Adrian

hehe, Nadal nadal najlepszy;)

zks unia nie zaden tauron azoty

ale kto najlepszy?