Kęczanin podzieli los Hejnału?

autor: Paweł Siejak | 2010-07-31, 08:54 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Kiedy pod koniec marca przy pełnej hali kibiców zawodnicy miejscowego Kęczanina cieszyli się ze zwycięstwa nad MKS MDK Trzcianka i bezpośrednim awansem do drugiej ligi, wówczas nikt nie przypuszczał, że kolejne miesiące przyniosą problemy z zapięciem budżetu na start w wyższej klasie rozgrywkowej.

Życie nie lubi próżni, wobec podupadającego kilka lat temu w mieście klubu Hejnał, grającego w drugiej lidze, od dziesięciu lat funkcjonował równolegle nowy - Kęczanin. Postawiono w nim przede wszystkim na młodzież, która z sukcesami walczyła nawet w młodzieżowych Mistrzostwa Polski. Budowany od podstaw zespół, dał kolejny owoc w tegorocznej wiośnie, czyli awans do drugiej ligi. Przed rokiem Hejnał odsprzedał miejsce w lidze i został rozwiązany. Więc po rocznej banicji, ponownie w Kętach miała zawitać siatkarska druga liga.

Ojców sukcesów było wówczas wielu, każdy z nich deklarował pomoc. Jednak część lokalnych firm dosiągł kryzys, mocno komplikując sytuację klubu. Część sponsorów zwiększyła dofinansowanie, lecz nie na tyle, by spokojnie zagrać w drugiej lidze. Zwrócono się więc do lokalnych urzędów o wsparcie. Od burmistrza Romana Olejarza, klub otrzymał odpowiedź odmowną. Włodarz miasta zasłania się rozdysponowaniem już środków w tym roku i brakiem możliwości dofinansowania w innej formie.

Wobec takiej sytuacji sternicy klubu rozpoczęli cięcia kosztów. Zrezygnowano ze startu w Pucharze Polski oraz wyjazdowego obozu przygotowawczego dla seniorów. Ostatecznie mogą również przepaść drużyny trzecioligowych rezerw. - Awans z III do II ligi powoduje czterokrotny wzrost kosztów, stawia to klub w bardzo trudnej sytuacji organizacyjnej - podsumowuje trener Marek Błasiak. Niestety jest to problem niemal każdego beniaminka, bowiem przepaść pomiędzy obiema ligami jest organizacyjnie oraz finansowo trudna do przeskoczenia.

- Teraz liczy się każda pomoc - mówi drugi trener Maciej Gruszka. - Jeśli ktoś nie może dać kilkudziesięciu tysięcy, nich ofiaruje chociaż kilkaset złotych. Zapraszamy wszystkich, nie tylko przedsiębiorców, do współtworzenia siatkówki w Kętach - podsumowuje brat Piotra, MVP ostatnich Mistrzostw Europy.

Jednak nikt rezygnować ze startu nie chce. Zespół co prawda opuścili: Michał Toczko oraz Tomasz Wieroński. W ich miejsce ściągnięto za to Mateusza Błasiaka, grającego przed rokiem w barwach Politechniki Krakowskiej, Dariusza Kubicę, Kordiana Szpyrkę oraz Marcina Kapuśniaka. Skład ma zagwarantować utrzymanie się w lidze, co dla tak młodej drużyny, nie będzie łatwym zadaniem.

W Kętach część osób żartuje mówiąc, iż w ostatnim meczu przeciwko Trzciance trzeba było przegrać 0:3 i dziś nie byłoby kłopotów. Jednak dla wielu osób związanych z Kęczaninem, ten żart nie jest śmieszny. Pieniądze na start w lidze są, problem może być pod koniec zmagań, gdzie trzeba będzie regulować zobowiązania na bieżąco. Blisko pięćdziesiąt tysięcy złotych brakuje do zamknięcia budżetu. To dużo i mało. Jeśli nawet uda się obronić drugą ligę, to kolejną przeszkodą za rok okaże się przyznanie licencji. Klubom z długami PZPS takowych nie chce udzielać.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.