Maciej Wołosz: Wierzę, że utrzymamy ósme miejsce w tabeli

autor: Adrian Kowalczyk | 2010-03-08, 13:18 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Beniaminek PlusLigi przegrał w własnej hali 2:3 z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle w meczu szesnastej kolejki PlusLigi. - W dwóch pierwszych setach ZAKSA popełniała bardzo dużo błędów i udało nam się wygrać te partie. Od trzeciego seta sytuacja się odwróciła. To kędzierzynianie grali coraz lepiej, a my z kolei zaczęliśmy mieć problemy. Szkoda, bo ten mecz mogliśmy wygrać nawet za trzy punkty - powiedział portalowi SportoweFakty.pl przyjmujący Pamapolu Siatkarza Wieluń, Maciej Wołosz.

Maciej Wołosz przyznał, że jakiekolwiek punkty zdobyte z wiceliderem tabeli to spory sukces dla beniaminka rozgrywek. - Na pewno przed meczem wzięlibyśmy ten wynik w ciemno, bo ZAKSA to bardzo mocna drużyna. Patrząc jednak przez pryzmat przebiegu całego spotkania, naprawdę możemy żałować, że tych punktów nie jest więcej. W dwóch pierwszych setach ZAKSA popełniała bardzo dużo błędów i udało nam się je wykorzystać. Od trzeciego seta sytuacja się odwróciła. To kędzierzynianie grali coraz lepiej, a my z kolei zaczęliśmy mieć problemy. Szkoda, bo przy odrobinie szczęścia ten mecz mogliśmy wygrać nawet za trzy punkty. Nawet ten jeden punkt może mieć jednak olbrzymie znaczenie w kontekście walki o utrzymanie w lidze - powiedział przyjmujący beniaminka.

Wołosz nie potrafił jednoznacznie wskazać, co zaczynając od trzeciego seta stało się z dobrze funkcjonującą drużyną Pamapolu. - Nawet w trzeciej partii mieliśmy jeszcze czteropunktową przewagę i mogliśmy ją spokojnie dowieźć do końca. Tak się jednak nie stało. Trener gości rotował składem i wpuścił na plac gry trzech nowych zawodników, którzy grali lepiej niż ci z pierwszej szóstki. Myślę, że to mogło zadecydować o dalszych losach spotkania. Po przegraniu przez nas partii trzeciej ZAKSA dostała wiatru w żagle i z każdą kolejną akcją grała coraz lepiej i pewniej - kontynuował zawodnik.

Dla Pamapolu mecz z ZAKSĄ był drugim spotkaniem ligowym z rzędu, zakończonym tie-breakiem. W piętnastej kolejce rozgrywek Siatkarz pokonał Politechnikę Warszawską 3:2, mimo że w piątym secie przegrywał już 1:5. - Piąty set przeciwko ZAKSIE zaczął się podobnie jak tie-break w Warszawie. Nasi rywale osiągnęli sporą przewagę już na początku i musieliśmy ich gonić. Tym razem nie dopisało nam jednak takie szczęście jak w stolicy i nie przechyliliśmy szali zwycięstwa na swoją korzyść - stwierdził Wołosz.

- Punkt zdobyty z ZAKSĄ na pewno jest bardzo ważny, jednak nie ukrywamy, że na najważniejszy mecz sezonu jedziemy teraz do Radomia i chcemy tam wygrać. Nie kalkulujemy przed tym spotkaniem, że być może do utrzymania wystarczy nam zwycięstwo za dwa oczka, bo chcemy zagrać z Jadarem jak najlepiej i zdobyć komplet punktów. Nie należy także zapominać, że mecz w Radomiu nie jest naszym ostatnim spotkaniem w rundzie zasadniczej w tym sezonie. Również z AZS-em Częstochowa będziemy chcieli zdobyć jakieś punkty. Wierzę, że utrzymamy ósme miejsce w tabeli i nie będziemy musieli grać w barażach - zakończył rozmowę Maciej Wołosz.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
emi

Ja też w to wierzę !!! i życzę Wam tego, pokonajcie Jadar i cieszcie się awanasem!