Musimy uszanować każdą jego decyzję - rozmowa z Wojciechem Żalińskim, przyjmującym Jadaru Radom

autor: Paweł Sala | 2010-03-07, 18:08 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Przez większość sezonu wchodził z ławki rezerwowych na boisko. Ostatnie, pozaboiskowe wydarzenia sprawiły, że znalazło się dla niego miejsce w wyjściowej szóstce w drużynie trenera Jana Sucha. O trudnej sytuacji zespołu Jadaru w PlusLidze, decyzji władz klubu o zawieszeniu jednego z Kubańczyków, swojej nowej roli w drużynie oraz planach na przyszłość portal SportoweFakty.pl rozmawiał z przyjmującym Jadaru Radom, Wojciechem Żalińskim.

Paweł Sala: Sezon zasadniczy 2009/2010 w PlusLidze wielkimi krokami zbliża się do końca. Tymczasem przed Waszym zespołem dopiero być może najważniejsze mecze w tym roku w kontekście walki o uniknięcie gry o utrzymanie w elicie. Jaka panuje atmosfera w tej chwili w Waszym zespole?

Wojciech Żaliński: W drużynie panuje bojowa atmosfera. Każdy z zawodników zdaje sobie sprawę, jaką presję niesie za sobą najbliższy mecz z Wieluniem, jednak nie jesteśmy sparaliżowani stawką tego pojedynku.

Przed Wami bardzo ważny mecz z Pamapolem Siatkarz Wieluń, bezpośrednim rywalem w walce o uniknięcie gry o utrzymanie w lidze. W pierwszym spotkaniu obu drużyn byliście lepsi od wielunian wygrywając 3:1 i to na ich terenie. Wiecie już jak z nimi wygrywać. Czy atut własnego parkietu może Wam jakoś szczególnie pomóc?

- Myślę, że kluczem do zwycięstwa będzie dobra gra w poszczególnych elementach technicznych, myślę tutaj szczególnie o przyjęciu i bloku, natomiast własny parkiet jest tutaj sprawą drugorzędną.

Trener Jan Such podkreślał ostatnio na łamach jednego z dzienników sportowych, że Delecta zrobiła wam dużą krzywdę przegrywając niespodziewanie z Pamapolem i Neckermannem AZS Politechniką. Wasza sytuacja w tabeli przed meczem z warszawianami była fatalna, na szczęście udało wam się z nimi wygrać. Co zadecydowało o zwycięstwie z Politechniką?

- Odnosząc się do Delecty, to uważam ze bydgoszczanie przede wszystkim krzywdę zrobili sami sobie, ponieważ oni walczą o jak najwyższą lokatę w tabeli, a oddali 6 punktów drużynom niżej notowanym. Przyczyn takiej a nie innej sytuacji należy szukać u siebie, nie u Delecty. My się zajmijmy swoją grą, a Delecta swoją. Tak jak powiedziałeś, sytuacja przed meczem delikatnie mówiąc nie była kolorowa, jednak udźwignęliśmy presję, nie okazaliśmy się zbyt gościnni dla stołecznych siatkarzy i mimo ze nadal jesteśmy na ostatnim miejscu, to pojawiło się światełko w tunelu w walce o miejsce w play-offach.

W pierwszym spotkaniu z Pamapolem wszedłeś na parkiet z ławki rezerwowych. Udało Ci się zdobyć wtedy 6 punktów. W ostatnim meczu z Neckermannem AZS pojawiłeś się w wyjściowym zestawieniu trenera Jana Sucha i zagrałeś bardzo dobry mecz zdobywając 12 "oczek". Czy liczysz na występ od pierwszej minuty również w meczu z wielunianami?

- Myślę, że przy wyborze wyjściowego składu na piątkowy mecz z Wieluniem trener nie będzie się sugerował składem z meczu w pierwszej rundzie, wpływ może mieć tylko i wyłącznie obecna dyspozycja moja czy mojego konkurenta, Grześka Szumielewicza. Jestem człowiekiem ambitnym, nie zadowala mnie siedzenie na ławce, zatem liczę na miejsce w wyjściowej szóstce na Wieluń, tym bardziej iż ostatni mecz zagrałem od początku do końca i raczej nie zawiodłem oczekiwań trenera.

Wracając jeszcze myślami do pierwszego spotkania Jadaru z Pamapolem, to w tamtym pojedynku najlepszym graczem wybrano Grzegorza Kosoka. Dzisiaj tego zawodnika nie ma już w Waszym zespole. Jest za to Ardo Kreek. Jakie walory miał Kosok, a jakie ma reprezentant Estonii? Czy ta wymiana między Rzeszowem a Radomiem wyszła Wam na dobre?

- Jest mi bardzo niezręcznie porównywać dwóch kolegów. Każdy z nich ma swoje walory, które wpływają na grę drużyny. Co do tej wymiany, można ją określić "wilk syty i owca cała", gdyż zarówno Rzeszów jak i my ponieśliśmy korzyści w jej wyniku. Grzesiek świetnie się wpasował w drużynę walczącą o najwyższe cele, natomiast Ardo po troszkę niefortunnym początku wywalczył sobie miejsce w szóstce i z meczu na mecz gra coraz lepiej.

Jaką rolę odgrywa w Waszym zespole Robert Prygiel? Z pewnością jego doświadczenie musi wnosić dużo pozytywnej energii do gry Waszego zespołu.

- Robert stara się przekazywać nam, szczególnie młodszym zawodnikom, doświadczenia nabyte przez lata grania na najwyższym poziomie. Jest również bardzo ciepłym człowiekiem, lubi pożartować, rozładować atmosferę. Jest bardzo ważny w funkcjonowaniu naszej drużyny, bo mimo iż nie jest już formalnie kapitanem, to jest naszym przywódcą, zarówno na boisku jak i poza nim.

Jak przyjąłeś do wiadomości informację o zawieszeniu w prawach zawodnika za stosowanie dopingu Kubańczyka Sirianisa Hernandeza? Prezes Tadeusz Kupidura podjął szybką decyzję tłumacząc, że nie ma w jego klubie przyzwolenia na takie zachowanie. Czy brak w tych kluczowych dla Was momentach sezonu tego zawodnika będzie dużym osłabieniem?

- Decyzji prezesa Kupidury nie wypada mi komentować. Jest człowiekiem, którego zdanie jest w tym klubie najważniejsze i musimy uszanować każdą jego decyzję. Będzie nam bardzo brakowało Siriego, był wartościowym zawodnikiem. Mam nadzieję, iż uda mi się dobrze zapełnić lukę po Hernandezie.

Dotychczas na pozycji przyjmującego w wyjściowym zestawieniu Jadaru grał właśnie Hernandez. W ostatnim meczu Ty zająłeś jego miejsce w pierwszej szóstce, chociaż nominalnie jesteś atakującym. Jak radzisz sobie z nową rolą na boisku?

- Nie zgadzam się z opinią, iż rola przyjmującego jest dla mnie nowa. Na przyjęciu grałem od kilku lat, 2 lata temu w wyniku potrzeby przestawiono mnie na atak i pozycję utrzymałem przez półtora sezonu, jednak w mijającym sezonie nastąpiła potrzeba powrotu do "macierzystej" pozycji i pomoc zespołowi. Od zawsze ciągnęło mnie do przyjęcia. Mam nadzieję, że zostanę już na tej pozycji do końca przygody z siatkówką.

Liczysz, że teraz będziesz miał okazję dłużej przebywać na parkiecie?

- Tak, liczę na to.

Występujesz w klubie z Radomia już od 2006 roku. Czy planujesz zmienić po sezonie "środowisko"? Gdzie chciałby w swojej karierze zagrać jeszcze Wojciech Żaliński?

- W Radomiu występuję od 2005 roku. Z Jadarem wiąże mnie kontrakt do 2012 r., zatem nie zanosi się na zmianę klubu. Chciałbym kiedyś zagrać poza granicami kraju, poczuć się "stranierim".

Masz już za sobą występy w reprezentacji Polski juniorów i reprezentacji B. Kiedy ujrzymy Wojciecha Żalińskiego w biało-czerwonym trykocie w pierwszej reprezentacji?

- Jeżeli będę prezentował poziom godny reprezentanta Polski, kibice ujrzą mnie w reprezentacji. Wszystko podporządkowuje pod osiągnięcie tego celu, wiem jednak jak dużo mi do tego poziomu brakuje.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.