Zenon Łakomy: Kaliszanie zasługują na przyjście na dobry mecz w weekend

autor: Miłosz Marek | 2010-09-02, 06:00 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Wielka osobistość w postaci trenera Zenona Łakomego mobilizuje szczypiornistów z Kalisza do ciężkiej pracy. Drugoligowiec za czwartym podejściem ma wywalczyć upragniony awans na zaplecze ekstraklasy. Były opiekun reprezentacji nie ukrywa, że chciałby, aby w najstarszym mieście powstała drużyna z dużymi ambicjami.

Pracowicie mijają kolejne tygodnie w Szczypiornie Kalisz. Pod wodzą duetu trenerskiego Zenon Łakomy - Walenty Winokurow kaliszanie trenują zdecydowanie ciężej, niż miało to miejsce wcześniej. Drużyna ma za sobą już kilka sparingów. Ostatni przegrała z rezerwami płockiej Wisły 31:35. - Generalnie sparing ocenić pozytywnie. Co prawda wynik mógł wyglądać kosmetycznie nieco lepiej. Niepotrzebnie straciliśmy dwie bramki w końcówce spotkania. Szczypiorno wytrzymało długo z dobrą drużyną. Pierwszą połowę niemal na remis, a przecież Wisła gra wyżej od nas. Tam zawodnicy trenują z pierwszą drużyną, jak na przykład Kamil Mokrzki, który pokazał klasę. Widać, że drużyna robi postępy i warto dalej ciężko pracować - ocenił trener Łakomy, który ze spokojem podchodzi do wyników osiąganych przez swój zespół. W końcu jego ekipa gra praktycznie tylko z pierwszoligowcami.

Po drużynie powoli widać, że odżywa po ciężkich treningach pod wodzą nowego duetu trenerskiego. - Od samego początku do końca zakładaliśmy, że letni okres przygotowawczy musimy przepracować ciężko, żeby wytrzymać podczas sezonu. Myślę, że kiedy dojdzie ta świeżość oraz Łukasz (Kobusiński - przyp. red.) te możliwości się powiększą. Widać poprawę - twierdzi utytułowany szkoleniowiec.

Opiekun Szczypiorna odniósł się również do postawy Michała Adamczyka, dwumetrowego rozgrywającego, który przeniósł się do Kalisza z Gwardii Opole. - Moi znakomici profesorowie już kiedyś twierdzili, że najwięcej cierpliwości trzeba mieć do "długich" zawodników na początku ich kariery. Wtedy jest droga przez ciernie, natomiast kiedy już załapią o co chodzi potrafią doskonale odwdzięczyć się swoimi warunkami fizycznymi. Trener musi wykazać pięć razy więcej cierpliwości wobec takich zawodników, jeśli ma się okazać, że było warto - stwierdził.

Po kilku dobrych tygodniach w najstarszym mieście w Polsce trener Łakomy powiedział też nieco więcej o organizacji kaliskiego Szczypiorna. - Zarząd i kierownik drużyny z zaangażowaniem biegają wokół wszystkich spraw związanych z klubem. Wam dziennikarzom już dziękowałem. Mam nadzieję, że przyjdzie czas dziękować organom sprawczym, postawionym wyżej. Mam na myśli tutaj władze miejskie. Bez pomocy w obecnym czasie jest ciężko cokolwiek zrobić. Grzechem byłoby tej szansy nie wykorzystywać. Mam nadzieję, że wezmą to sobie głęboko do serca i pokażą, że społeczeństwo Kalisza zasługuje na przyjście na jakiś dobry mecz w weekend.

Szkoleniowiec nie ukrywa, że chciałby też współpracować z młodymi adeptami szczypiorniaka. - Całe życie mi to towarzyszyło. Teraz, kiedy ruszy rok szkolny również na to będziemy zwracać uwagę. W tej sytuacji jakiej znajduje się Kalisz priorytetem jest pierwszy zespół - mówi.

Ostatnie pytanie zadane trenerowi mówiło o ostatecznym kształcie kadry na nieuchronnie zbliżające się rozgrywki. - Tym się nie martwię. Często los i życie sprawia różnie problemy. Tak jak dzisiaj: wszystko jest dobrze, a przychodzi kontuzja i mówimy, że zbyt szybko pozbyliśmy się zawodników. Nie ma takiej potrzeby. Myślę, że taka cierpliwość co do ostatecznych personalnych decyzji się opłaci. Podjąć taką decyzję jest łatwo, ale odwrócić ją jest trudno i dość głupio. Lepiej poczekać, bo to dyscyplina, w której kontuzje się zdarzają - zakończył.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.