Całe życie związany jestem z Płockiem - rozmowa z Łukaszem Białaszkiem, zawodnikiem Nielby Wągrowiec

autor: Piotr Werda | 2010-08-19, 19:42 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

- Całe życie związany jestem z jednym miastem - Płockiem. Tam się urodziłem, wychowałem, a potem również studiowałem - mówi Łukasz Białaszek, skrzydłowy wągrowieckiej Nielby w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl. Od wielu lat zawodnik ten kojarzony jest z płocką Wisłą. Do Nielby trafił dzięki namowom swojego przyjaciela, Adriana Konczewskiego. Dziś, jak mówi, nie żałuje swojej decyzji.

Piotr Werda: Powiedz kilka słów o sobie.

Łukasz Białaszek: Całe życie związany jestem z jednym miastem - Płockiem. Tam się urodziłem, wychowałem, a potem również studiowałem. Jestem magistrem wychowania fizycznego. Z rodzinnego miasta pochodzi także moja narzeczona - Lidia. Poznaliśmy się w pierwszej klasie liceum. Jesteśmy więc ze sobą już kawał czasu. Planujemy ślub w czerwcu przyszłego roku. Odbędzie się on tam, gdzie są nasze wspólne korzenie, czyli oczywiście w Płocku. Lidia ukończyła studia magisterskie - bankowość na Uniwersytecie Warszawskim. Mieszka ze mną w Wągrowcu od roku. Bardzo mnie wspiera i pomaga. Mamy prześliczną suczkę - pekińczyka. Wabi się Pamelka. Zmusza nas do wspólnych spacerów. Bardzo to lubimy z narzeczoną. W Wągrowcu jest gdzie wybrać się na przechadzkę. Są przecież piękne lasy i jeziora.

Czemu właśnie piłka ręczna?

- W Płocku jest dużo szkół, które na zajęciach wychowania fizycznego kładą duży nacisk na tą właśnie dyscyplinę sportu. Postanowiłem również spróbować. Wszystko zaczęło się w szkole podstawowej. Najpierw uczestniczyłem w rozgrywkach szkolnych. Potem, będąc w młodzikach zacząłem uczęszczać na treningi do ówczesnej Petrochemii. Przeszedłem tam wszystkie kategorie wiekowe. W Płocku grałem z Adrianem Konczewskim oraz Bartkiem Świeradem. W 2002 roku trenował nas Edward Koziński.

Jak potoczyła się twoja dalsza kariera?

- Znaczenie mojej osoby w Wiśle wiązało się z niższymi kategoriami wiekowymi. Mogę powiedzieć, że wtedy coś ugrałem... Zdobywaliśmy medale począwszy od młodzika. Szczególnie wspominam wywalczenie w juniorach Mistrzostwa Polski. Potem przeszedłem do seniorów. Miałem tam już tylko epizodyczne występy. Przez rok siedziałem na ławce. Następnie zostałem wypożyczony z Wisły do Piotrkowianina. W Piotrkowie Trybunalskim spędziłem dwa udane sezony. Niestety potem, kiedy powróciłem do Płocka, złapałem poważną kontuzję wiązadeł krzyżowych. Przez rok wcale nie grałem. Kiedy zakończył się okres rehabilitacji, chciałem wrócić na parkiet. W Wiśle była jednak wtedy bardzo duża rywalizacja na mojej pozycji. Wymagania klubowe nie pozwalały trenerom, abym mógł spokojnie ogrywać się po kontuzji. Trafiłem więc z powrotem na wypożyczenie do Piotrkowianina. Kolejne dwa lata grałem u boku trenera Krzysztofa Kisiela. Wtedy to poznałem Kubę Płócienniczaka. Rozegraliśmy ze sobą wiele wspaniałych spotkań. Mieszkaliśmy nawet razem. Niezwykle miło wspominam pobyt w Piotrkowie Trybunalskim. Spędziłem tam w sumie cztery lata. Poznałem wielu wspaniałych ludzi. Nauczyłem się prawdziwego życia. Dużym wsparciem dla mnie był wtedy także Bartek Świerad.

Dlaczego rok temu wybrałeś właśnie Nielbę?

- Bardzo chciałem systematycznie grać. Po rozmowie z Adrianem Konczewskim, który przetarł szlaki do Nielby, dowiedziałem się, że tworzy się ciekawa ekipa w Wągrowcu. Powiedział mi, że jest tu klub, który ma interesującą wizję stworzenia zespołu ekstraklasy. Stwierdziłem, czemu nie! Dziś absolutnie nie żałuję tej decyzji. Z trenerami: Edwardem Kozińskim oraz Pawłem Galusem bardzo dobrze mi się pracuje. Ze wszystkimi zawodnikami mam świetne relacje. W klubie wszystko jest na swoim miejscu. Nie trzeba martwić się żadnymi sprawami poza graniem.

Jak się ci układa współpraca z Przemysławem Krajewskim, graczem z twojej pozycji?

- Przemek jest bardzo miłym i szczerym chłopakiem. Dodatkowym atutem, który cenię u niego jest skromność. Współpraca na lewym skrzydle układa się nam bardzo dobrze. Jest to świetny gracz. Rywalizacja między nami, może prowadzić tylko do podniesienia własnego poziomu gry.

Na początku sezonu zdobywałeś dużo bramek. Potem było z tym różnie. Czym to było spowodowane?

- Zawodnicy występujący na skrzydle oraz na kole są mocno uzależnieni od podań rozgrywających i bramkarza, jeśli chodzi o grę z kontry. Na początku sezonu sporo piłek szło właśnie tam, gdzie grałem, czyli na lewe skrzydło. W kolejnych meczach większość podań kierowano na prawe skrzydło, w kierunku Aloszy Szyczkowa i Jacka Szulca.

Zawsze grałeś na skrzydle?

- W juniorach występowałem na środku rozegrania. Gdy zdobywaliśmy wtedy Mistrza Polski, grałem na tej właśnie pozycji. Wybrany zostałem nawet królem strzelców. Po przejściu do seniorów moja postura sugerowała, aby grać na skrzydle.

Jak spędzasz czas, gdy nie trenujesz?

- Sport pochłania bardzo dużo czasu. Nawet jeśli trenujemy po dwie godziny dziennie, to potem musimy regenerować się przez kilka następnych. Jeżeli jednak mam trochę wolnego czasu, to chętnie spędzam go na spacerze. Lubię też obejrzeć dobry film. Nieraz pogrywam sobie również na gitarze.

Jak oceniasz kibiców Nielby?

- Prawdziwy kibic, to taki, który dzięki dopingowi jest ósmym zawodnikiem. To motor napędowy drużyny. Tak było w hali, w Płocku. Tak jest tutaj. Wągrowieccy sympatycy piłki ręcznej zawsze wspierają cię i pomagają. Nielba ma grono kibiców, którzy są z nią na dobre i złe. Jeżdżą z zespołem tworząc wspaniałą atmosferę na wyjazdach. Czujemy się wtedy nieraz, jak na własnym terenie. Jak rozmawiam z kolegami z innych drużyn, to zawsze twierdzą, że nasi kibice są z górnej półki.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
mks

Biały, Biały!!!

fds

Z Płocka szanse na największe kariery mają Mokrzki, Syprzak, Paczkowski i Klinger, oprócz tego mogą się wybić m.in. Suski, Rakowski, Fiodor, Dudek więc tych graczy jest dużo

mks

Turniej w Wągrowcu: Nielba wygrała z Piotrkowianinem. Gorzów zremisował z Kwidzynem

Rudy

W Kielcach też kilku wyszło na poziom ekstraklasy. Podam kilka nazwisk: Paweł Podsiadło, Łukasz Janyst, Paweł Gawęcki (Stal Mielec), Jarek Sieczka, Paweł Sieczka, Tomasz Paluch itd.

fuckt

... - akurat z Kielc nie jeżdżą do SMS-u, bo są za słabi, a nie dlatego, że mają dobre warunki rozwoju u siebie w klubie. Porównaj wyniki juniorów Kielc z wynikami Ostrowa czy Płocka. Z Ostrowa co roku wychodzą najzdolniejsi: Lijewscy, Rosiński, Jaszka, Tomczak, Bałwas, Łyżwa. Z Płocka praktycznie każdy rocznik "wyrzuca" po paru graczy na poziom ekstraklasy:
'83-Twardo, Świerad,
'85-Konczewski, Białaszek, Rumniak, Kwiatkowski
'87-Jędrzejewski,
'88-Masłowski, Piórkowski,
'91-Mokrzki, Syprzak

metodanagloda

Gdansk to sciaganina chlopakow z calego kraju, a nie wlasna mlodziez. Ostrow, Plock, Brodnica, Elblag... to sa kuznie talentow.

...

kolego kibic: mowiąc że gdańsk jest kuźnią talentów masz na myśli SMS Gdańsk? ta szkoła się skończyła gdy odszedł rocznik 88-89 ( m.in Orzechowski z MMTS-u , Seroka ) jest kilku zawodników młodszych ale to nie to samo , zauważ że żaden junior z ośrodków takich jak Płock , Ostrów , Kielce itp nawet na testy do tej szkoły nie jeździ bo lepsze warunki do rozwoju daje mu jego klub .

Edek

w gdansku to sciagaja ludzi z calego kraju to nie wiem czy mozna nazwac to kuznia talentow

Koko

KIBIC : chyba zapomniales jeszcze dodac Żmigród...tam wiele talentow wyszlo

kibic

Kuźnia wielkich talentów to była (i jest) w Gdańsku i Ostrowie, w Płocku też ale tylko na rodzime podwórko.

MKS

nie no "kibicmks" chyba mamy różnych Shychkov w Nielbie.

Chodziłeś na mecze ??
widziałeś jak on grał ??

ciągnął kontrę, rzucał swoje, nie był w 100% skuteczny w ostatnich meczach. zastanów się co piszesz, i to nie jest ten przykład o którym mówi Biały ....Nielba ma grono kibiców, którzy są z nią na dobre i złe...

tyle w temacie

kibicmks

No początek to był niezły w wykonaniu białaszka. potem zaczął grać alosza. niestety skuteczność aloszy pozostawia wiele do życzenia

płock

Płock był jest i będzie kuźnią największych talentów!!!

abcd

moze na krajowe podwórko to owszem, ale zaden talent nie wypłynął na szerokie wody

PŁOCK

Płock kuźnią talentów. Powodzenia Łukasz.