Szczęście sprzyja lepszym - komentarze po meczu Chks Łódź - Wisła Sandomierz

autor: Piotr Serafin | 2010-03-15, 19:20 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Rozgrywki I ligi wkraczają w decydującą fazę. Do końca sezonu pozostało zaledwie 5 kolejek. O ile na górze tabeli karty zostały praktycznie rozdane, o tyle los drużyn na dole, wciąż pozostaje jedną wielką niewiadomą, a każde punkty są na wagę złota. Nie inaczej było w spotkaniu w Łodzi, gdzie spotkały się zespoły bezpośrednio walczące ze sobą o utrzymanie. Z tego pojedynku zwycięsko wyszli gracze Chksu Łódź, którzy pokonali SPR Wisłę Sandomierz 33:32.

Tomasz Walicki (trener Chksu): Mecz był bardzo nerwowy, stawka spotkania ewidentnie sparaliżowała oba zespoły. Popełniliśmy w tym meczu dużo niewymuszonych błędów i stąd taka nerwowa końcówka. Od początku wyłączyli nam Radka Walczaka co było dla nas dużym osłabieniem. Na szczęście Kiełbasiński i Dankowski byli dzisiaj w dobrej formie choć na pewno stać ich na jeszcze lepszą grę. Cieszy zwycięstwo i cieszą 2 punkty bo przybliżają nas do utrzymania w lidze. Za 2 tygodnie jedziemy do Bochni i na pewno powalczymy tam o zwycięstwo. W naszej grze jest jeszcze dużo do poprawienia, ale jesteśmy dobrej myśli.

Kamil Stegliński (zawodnik Chksu): Myślę, że ten mecz powinniśmy rozstrzygnąć dużo wcześniej i powinniśmy go wygrać nie jedną, a pięcioma bramkami. Dwa razy odskoczyliśmy naszym przeciwnikom na 4-5 bramek jednak nie potrafiliśmy utrzymać tego prowadzenia. W drużynie z Sandomierza pozytywnie zaskoczyła nas postawa Dariusza Karbownika po którym spodziewaliśmy się dużo większego zagrożenia, a tym czasem ten zawodnik zdobył raptem 2 bramki. Zejście na ławkę, wyraźnie zmęczonego, Marcina Ogrodnika w końcówce spotkania również w dużej mierze ułatwiło nam zadanie bo w całym meczu napsuł nam sporo krwi. No i trzeba przyznać, że na pewno mieliśmy też sporo szczęścia bo często kiedy oddawaliśmy nieprzygotowane rzuty lub traciliśmy piłkę to szybko do nas wracała. Ale jak wiadomo – szczęście sprzyja lepszym. Teraz czeka nas wyjazd do Bochni. Uważam, że przeciwnik jest w naszym zasięgu, a my dołożymy wszelkich starań aby przywieść z Małopolski punkty. Na pewno stać nas na utrzymanie w lidze.

Adam Węgrzynowski (trener SPR Wisły): Niestety nie udało nam się wywieźć z łodzi choćby 1 punktu. Przez całe spotkanie mecz był bardzo wyrównany i zacięty. Nasza gra dobrze wyglądała do 25 minuty - utrzymywaliśmy wówczas 2 bramkowe prowadzenie. Potem nastąpił okres naszej słabszej gry co wykorzystał przeciwnik i na przerwę schodziliśmy przegrywając 3 bramkami. W drugiej połowie walczyliśmy ambitnie i dogoniliśmy Chks w 57 minucie doprowadzając do remisu po 31. Niestety ostatnie 2 minuty zagraliśmy zbyt nerwowo. Oddawaliśmy niepotrzebne rzuty z nieprzygotowanych pozycji i to się na nas zemściło. Łódź grała konsekwentniej i lepiej wypracowywała pozycję do zdobywania bramek przez co znowu odskoczyła nam na 2 bramki. Krycie każdy swego pozwoliło nam zdobyć kontaktową bramkę, jednak na doprowadzenie remisu zabrakło już czasu. Za 2 tygodnie jedziemy do Radomia. W poprzednim sezonie udało nam się tam uzyskać korzystny rezultat i na to samo liczymy teraz.

Tomasz Cupisz (zawodnik SPR Wisły): Od początku spotkania trwała dość wyrównana walka. Przez większa część pierwszej partii spotkania prowadziliśmy 1-2 bramkami. Niestety Łódź w końcówce pierwszej połowy dogoniła nas i wyszła na prowadzenie, którego nie oddała już do końca spotkania. W pewnych momentach graliśmy zbyt pasywnie w obronie co skrzętnie wykorzystywała ekipa Chksu zdobywając kolejne bramki. W ten sposób ciężko było nam odrabiać straty. W końcówce wyrównaliśmy, jednak brakło trochę szczęścia na odniesienie korzystnego rezultatu. Taka porażka boli tym bardziej, że cała drużyna pozostawiła na parkiecie dużo zdrowia i zaangażowania. Należy przyznać, że walczyliśmy ambitnie do końca. Niestety jak już wspomniałem nie udało się przywieźć chociażby punktu z Łodzi, co nieco komplikuje naszą sytuację w tabeli. Jednak nie możemy spuścić głów i musimy podjąć walkę w kolejnym spotkaniu. W tym momencie każdy zdobyty punkt będzie dla nas ważny. Będziemy walczyć do końca aby uratować w Sandomierzu 1 ligę.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.