Jeszcze powalczymy o I ligę dla Łodzi - rozmowa z Tomaszem Walickim, trenerem ChKS-u Łódź
autor: Krzysztof Podliński | 2010-02-26, 10:05 | źródło: inf. własna
Bardzo niewiele czasu pozostało do zakończenia rozgrywek na pierwszoligowych parkietach. Dla ChKS-u końcówka sezonu upłynie pod znakiem walki o utrzymanie. Trener Łódzkiego zespołu odpowiada nam na wiele pytań, m.in. jak zapatruje się na najbliższe mecze ligowe oraz zdradza obecną sytuacje finansową klubu z Łodzi.
Krzysztof Podliński: Jak zaczął pan przygodę z piłką ręczną?
Tomasz Walicki: W 4 klasie Szkoły Podstawowej nr 179 w Łodzi nabór robił trener Andrzej Wilanowski, który wyrzucił mnie z zajęć za gadanie, ale po 2 miesiącach poszedłem jeszcze raz i wtedy przyjął mnie na stałe. Największy wpływ na moje dalsze życie sportowe miał drugi trener Janusz Chmielak, który szkolił mnie od 6 klasy.
O 19 punktów, które w poprzednim sezonie gwarantowały utrzymanie, na chwilę obecną będzie bardzo ciężko. Choć są ku temu przesłanki. W Chrzanowie, Bochni czy Piekarach Śląskich możliwy jest komplet punktów. Mecz w Zawadzkiem czy spotkanie z pierwszej rundy, kiedy to w Legnicy byliście bliscy sprawienia nie lada niespodzianki...
- Zdobyć 19 punktów będzie ciężko, ale jest to realne. Najważniejszy mecz będzie w Chrzanowie i jeśli go wygramy, to na pewno podniesiemy się z dołka i będziemy walczyć jak lwy o utrzymanie. Pierwsza runda dobra w naszym wykonaniu i napsuliśmy nerwów trenerowi i zawodnikom w Legnicy. Wspaniała pierwsza połowa, po której prowadziliśmy 3 bramkami, ale mecz trwa 2 połowy i niestety przegraliśmy.
Na własnym parkiecie Sandomierz, Radom i na koniec Opole. Czy w pańskim zespole jest na tyle zaciętości, mobilizacji i zdrowia żeby utrzymać się na zapleczu ekstraklasy?
- Z powodu kontuzji od początku sezonu nie gra 4 podstawowych zawodników: bramkarz - Walaszczyk Sebastian, LR - Włodarek Mateusz, O - Kwieciński Łukasz, PS - Lipiński Paweł. Kontuzji mieliśmy wiele, ale w tej chwili są drobne urazy jak to w piłce ręcznej bywa. Do seniorów doszło 4 bardzo dobrych juniorów i jestem dobrej myśli, że razem jeszcze powalczymy o I ligę dla Łodzi.
Rok temu 8 pozycja, dzisiaj nie zanosi się na wyżej niż 7 miejsce. Co trzeba zrobić, aby ChKS w przyszłości walczył o te najwyższe cele? Pierwsza trójka, walka o ekstraklasę...
- Jako beniaminek wywalczyliśmy bardzo dobrą 8 pozycje. W tym sezonie wystąpiliśmy brakiem 7 podstawowych zawodników: 4 kontuzje, 2 wyjechało do Niemiec i 1 wyjechał na studia. Trzeba nadmienić, że zespół nasz składa się z samych wychowanków klubu. Pracę z młodzieżą mamy bardzo dobrą, ale brak nam środków finansowych żeby najlepszych zawodników utrzymać, a tym bardziej brak pieniędzy na zakup doświadczonych i dobrych zawodników.
Niezbędne są zapewne znaczące wzmocnienia zespołu. Czy klub stać organizacyjnie i przede wszystkim finansowo na sprowadzenie zawodników z wyższej półki, chociażby pokroju czołówki I ligi?
- Wzmocnienia są bardzo potrzebne, żeby myśleć o wyższych celach. Na dzień dzisiejszy nasi zawodnicy dostają po 300-500zł stypendium i na więcej nas nie stać. Cały czas szukamy sponsorów i jak taki się znajdzie, wtedy będzie można pomyśleć o wzmocnieniach. Teraz musimy grać swoimi zawodnikami i z ambicją walczyć o jak najlepszy wynik.
Pańska drużyna, na co dzień występuje w grupie B, w której prym wiedzie Stal Mielec tuż za nią plasuje się równie mocna Miedź Legnica. Grupa A to AZS AWF Gorzów Wlkp. i dalej bardzo wyrównana walka o miejsce premiowane grą w barażach o ekstraklasę. Którą grupę ocenia pan wyżej?
- Nie chciałbym oceniać, która grupa jest mocniejsza, bo w jednej i drugiej są dobre zespoły, ale myślę, że Stal Mielec w grupie A też nie miałaby równego sobie przeciwnika.
Pańscy podopieczni mieli okazję sparować z zespołami grupy A...
- Graliśmy z Ciechanowem, Płockiem, Ostrowem i w większości przegrywaliśmy, ale mecze ligowe rządzą się swoimi prawami.
Zostawmy na chwilę rozgrywki ligowe. Niegdyś był pan reprezentantem seniorskiej kadry piłkarzy ręcznych. Dzisiaj wielu kibiców niestety puściło to w zapomnienie. Jak wspomina pan tamte czasy?
- Jako młody zawodnik rzucony zostałem na głęboką wodę. W pierwszym roku jako senior grałem w najwyższej klasie rozgrywkowej, wtedy I liga jako zawodnik ChKS Łódź. W sezonie 1985/86 w Łodzi były dwa kluby w I lidze: słynna Anilana Łódź i beniaminek ChKS Łódź. Niestety ChKS gościł tylko rok w elicie. W latach 1987-89 grałem w łódzkiej Anilanie następnie przez 5 lat we Włókniarzu Pabianice, oraz w Kasztelanie Sierpc i na koniec kariery znowu w ChKS. Były to świetne czasy, wtedy rozgrywano po dwa mecze (sobota/niedziela) i jeździło się po całej Polsce i po Europie.
"Dzięki jego heroicznej pracy, sekcja piłki ręcznej święci największe sukcesy". To cytat z jednej wypowiedzi, jaką udało mi się znaleźć na pana temat. Sprawił pan, że łódzka piłka ręczna odbiła się od dna. Właściwy człowiek na właściwym miejscu?
- Udało się jako trener grup młodzieżowych zdobyć 5 medali Mistrzostw Polski w tym 3 złote i Złoty Medal na Światowych Igrzyskach Młodzieży Szkolnej na Węgrzech w Miszkolcu 2004 r., oraz uzyskać w 2008 r. z ChKS awans do I Ligi.
Wracając do ligi. Mistrza mamy już praktycznie znanego. To prognostyk na wicemistrza? Miedź Legnica czy ASPR Zawadzkie?
- Moim zdecydowanym faworytem na wicemistrza naszej grupy jest Miedź Legnica, która posiada bardziej wartościowych zawodników.



Zaloguj się aby dodać komentarz
Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.