Dariusz Olszewski: Znamy swoje miejsce w szeregu

autor: Filip Gracek | 2010-02-08, 20:00 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Po porażkach z KPR Jelenia Góra i SPR-em Lublin, Zgoda Ruda Śląska wreszcie zwycięska. W niedzielę pewnie pokonała beniaminka z Wrocławia 36:25. Trener Dariusz Olszewski jest zadowolony z wygranej, jednak wciąż rozpamiętuje przegraną z jeleniogórzankami.

Tylko w pierwszej połowie AZS AWF Wrocław miał coś do powiedzenia w konfrontacji ze Zgodą Ruda Śląska. Po przerwie przyjezdne całkowicie zdemolowały wrocławską obronę i wygrały jedenastoma bramkami. - Bardzo się cieszymy ze zwycięstwa. Po nieoczekiwanej porażce z KPR Jelenia Góra i solidnym laniu jakie urządził nam SPR Lublin musieliśmy się odbudować. Głównie psychicznie, bo fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani. I ku naszemu zadowoleniu - udało się - powiedział po meczu Dariusz Olszewski, szkoleniowiec Zgody.

Zgoda była bezsprzecznym faworytem tego spotkania, ale wrocławianki nie zamierzały sprzedać tanio skóry. Do meczu przystąpiły bardzo ambitnie i z początku napędziły gościom sporo strachu. - Wbrew pozorom nie było to łatwe spotkanie. Pierwsze trzydzieści minut było bardzo zacięte. Mieliśmy problemy z wyprowadzaniem kontrataków, czy trafianiem z czystych pozycji. Natomiast po rozmowie w szatni nastąpiła poprawa i druga połowa była w naszym wykonaniu całkiem dobra - tłumaczył Olszewski.

Kolejny słaby mecz odnotowała, paradoksalnie najlepsza strzelczyni Zgody, Katarzyna Gleń. Spędziła na parkiecie wystarczająco dużo czasu, by wpisać się na listę strzelców, jednak bezskutecznie. Drugi mecz z rzędu zakończyła bez zdobyczy bramkowej. - Kasia ma lekki spadek formy i musi nad tym popracować - niepokoił się Olszewski. Godnie zastąpiła ją jednak koleżanka z zespołu, Małgorzata Krzymińska, która z dużą swobodą zdobyła dziesięć bramek. - Gosia gra już któryś z kolei dobry mecz. Ja jednak wyznaję zasadę, że grają wszystkie zawodniczki i żadnej nie wyróżniam.

Ponieważ 1 lutego Zgoda rozegrała awansem mecz 19. kolejki, teraz ma prawie dwa tygodnie wolnego. Za dwanaście dni zagrają z Zagłębiem Lubin. - Ta przerwa nam się niewątpliwie przyda. Mamy w kadrze trochę kontuzji. W niedzielę graliśmy tylko z jedną bramkarką, bo Weronika Mieńko doznała urazu i była tylko naszym "straszakiem" na ławce. Znamy jednak swoje miejsce w szeregu i wiemy z kim gramy 20 lutego, ale będziemy walczyć - zapowiada Olszewski. Zapytany czy wierzy w zwycięstwo, odpowiedział: - Nie byłbym trenerem, gdybym nie wierzył. Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, jaką klasę prezentuje nasz najbliższy przeciwnik.

Dzięki zwycięstwu nad AZS AWF-em Wrocław, Zgoda awansowała na czwarte miejsce w tabeli, ale będący za nią Łączpol Gdynia ma dwa zaległe spotkania. Z piątego miejsca przed play-offem piłkarki ręczne z Rudy Śląskiej mogą sprawić niespodziankę i wyeliminować któryś z czołowych zespołów. - Gdy obejmowałem ten zespół, we wrześniu wszyscy fachowcy piłki ręcznej twierdzili, że nam będzie ciężko wygrać jakikolwiek mecz. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jesteśmy na piątym miejscu w tabeli, możemy spaść tylko jedną lokatę niżej. Grając w play-offach czy to z Piotrcovią, czy to z Łączpolem, będziemy w gorszej sytuacji bo zagramy ewentualnie dwa mecze na wyjeździe. Natomiast do każdego meczu trzeba podchodzić z wiarą w zwycięstwo i jeśli się uda, to będę szczęśliwy, jeśli nie - trudno, taki jest sport. Ale po meczu trzeba mieć świadomość, że zrobiło się wszystko, by zwyciężyć. Tego nie było z Jelenią Górą, dlatego mamy do siebie o to żal - kończy Olszewski.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
zgodny

nie ma co płakać po porażce z Jelenią Górą. do dobrej dyspozycji wroci Glen i stawiam polfinal. rozumiem obawy Olszewskiego, ale jesli bedzie wpajac zawodniczkom ze nie maja szans jeszcze przed meczem, to niczego dobrego nie wroce