W gdańskim klubie jest źle cały czas - I część rozmowy z Danielem Waszkiewiczem, trenerem AZS AWFiS Gdańsk

autor: Michał Gałęzewski | 2010-02-08, 11:51 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

AZS AWFiS Gdańsk przegrał w pierwszym po przerwie meczu ekstraklasy piłki ręcznej z MMTS-em Kwidzyn 26:29. Po spotkaniu rozmawialiśmy z trenerem Danielem Waszkiewiczem.

Michał Gałęzewski: W meczu z MMTS-em AZS AWFiS Gdańsk grał najpierw nieźle, potem bardzo słabo, a na końcu znakomicie. Z czego to wynikało?

Daniel Waszkiewicz: Trudno powiedzieć. W sobotę popełniliśmy bardzo dużo prostych błędów, które Kwidzyn wykorzystał poprzez szybki atak, zdobywając łatwe bramki. Było ich zbyt dużo. Dopiero pod koniec zaczęliśmy grać mniej więcej swoją grę, czyli dobrze w obronie i kontrataki. To było jednak zdecydowanie zbyt późno.

W przeciwieństwie do niektórych poprzednich spotkań można chyba pochwalić prawą stronę...

- Trudno kogokolwiek chwalić, jeśli się przegrywa. Zawiedliśmy jako zespół i trzeba wyciągać wnioski, żeby grała cała ekipa, a nie tylko jedna strona.

Przed wami kolejny mecz o życie w Głogowie.

- My cały czas gramy o życie, więc to nic nowego dla nas. Teren w Głogowie jest bardzo trudny. Rzadko się tam wygrywa, ale może tym razem?

Z wiadomych powodów nie miał pan przez dłuższy czas kontaktu ze swoimi podopiecznymi. Jak po tej przerwie wyglądają oni fizycznie?

- Z Leszkiem Biernackim mamy do siebie pełne zaufanie i nie ma czegoś takiego, że kogoś z nas nie ma. Pracujemy bardzo podobnie i nie ma między nami różnic. Chłopcy fizycznie dobrze się prezentowali, ale szwankowała głowa. To jest najgorsze, bo w pewnych sytuacjach, gdzie trzeba było wybrać prostszy wariant, oni wybierali ten skomplikowany i nie przynosiło to efektów.

Zawodnicy AZS AWFiS przyznają, że są ogromne problemy organizacyjne w klubie. Jest jeszcze gorzej niż w ubiegłym roku?

- Trudno mi ocenić, w gdańskim klubie jest źle cały czas. Lepiej, żeby wszystko powiedzieli zawodnicy, ale... po prostu jest źle.

Podobne problemy do pańskiego zespołu ma mieszczący się kilka kilometrów od hali AWF-u gdański Stoczniowiec. Prezes Kostecki ogłosił, że zostanie stworzona sportowa spółka akcyjna, aby była ona odłączona od wielosekcyjnego klubu. Czy to rozwiązanie mogłoby być dobre także dla piłki ręcznej?

- Sportowa spółka akcyjna musi mieć pieniądze. Nie wiem skąd prezes Kostecki je weźmie. Pomysł jest dobry, ale wszystko rozbija się o finanse.

Mogłoby to jednak doprowadzić do tego, że sekcja miałaby nowy zarząd...

- Zarządów zawsze jest dużo. Chodzi jednak o to, aby zarząd organizował pieniądze, a z tym bywa różnie.

Chyba jedyną dobrą sprawą w AZS-ie jest to, że jest gdzie prowadzić treningi i rozgrywać mecze...

- Gdyby nie uprzejmość Akademii Wychowania Fizycznego i jej rektora, to tego zespołu już dawno by nie było.

W Gdańsku wciąż kilku zawodników czeka na zatwierdzenie do gry...

- My też czekamy. Niestety nie wiem, kiedy to się wyjaśni.

Czy mogliby oni wnieść coś do zespołu?

- Jeżeli zawodnik ćwiczy z nami od pół roku, to wypadałoby, żeby nam pomagał. Trudno powiedzieć, czy taki gracz miałby znaczenie dla siły drużyny, ale na pewno by się nam przydał. W tej chwili gramy w 12-13 i dwa miejsca są wolne.

W drugiej części rozmowy Daniel Waszkiewicz opowiada między innymi o przyszłości piłki ręcznej, a także przedstawia swoje wrażenia z mistrzostw Europy, na których był drugim trenerem kadry.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
naprawde szybki

moze potrzebujecie lewej ręki? Jestem szybki :D i z checia bym reprezentowal Gdansk...

KIBIC

Czerwinski odejdz daj spokoj juz.

gulio

Czy naprawdę Gdańska, dużego w końcu miasta, z wielkimi tradycjami w szczypiorniaku, nie stać na stworzenie i utrzymanie porządnego klubu? Przecież duzo mniejsze miasta mają kilka klubów czy sekcji na poziomie ekstraklasy czy I ligi, a tu co? Wstyd po prostu i współczucie dla trenera i zawodników.