Bez zbędnych przygotowań

autor: Michał Nawrot | 2010-09-01, 19:48 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Drużyna PGE GKS Bełchatów po 4. kolejkach ekstraklasy zajmuje 3. miejsce w tabeli i traci tylko jeden punkt do wyprzedzających ją Polonii Warszawa i Jagiellonii Białystok. Przed sezonem Bełchatów nie wyjechał na żadne zagraniczne zgrupowanie, do tego z górniczej ekipy odeszło kilkunastu zawodników. Jak pokazuje przykład górniczego teamu, tak również można odnosić spektakularne zwycięstwa.

Na początku w Bełchatowie panował odpływ. Z GKS-u odchodzili kolejni zawodnicy, odszedł młody perspektywiczny trener zapaleniec. Kibice Brunatnych patrzyli na to co dzieje się w klubie i przecierali oczy ze zdziwienia. - Trwa rozbiórka GKS! - grzmieli na forach sympatycy górników. Mimo tych złych omenów nowy sternik bełchatowian Jacek Zatorski mówił, że wszystko będzie dobrze, że w Bełchatowie utrzymają Ekstraklasę. Niewielu mu wtedy wierzyło. Jak pokazał czas, prezes Wicemistrzów Polski z roku 2007 się nie mylił. To on zakontraktował Zlatko Tanevskiego, Grzegorza Barana i skłóconego z Józefem Wojciechowskim Marcina Żewłakowa. To Zatorski postawił na młodego, niedoświadczonego szkoleniowca Macieja Bartoszka, którego wszyscy włodarze GKS musieli obdarzyć wielkim zaufaniem. - Nie będziemy się bić o utrzymanie, chcemy walczyć przynajmniej o zachowanie tych miejsc w tabeli, które zdobywaliśmy w ostatnich dwóch sezonach - mówił na dzień przed startem sezonu prezes Brunatnych.

W końcu sezon się rozpoczął i kibice Bełchatowa zgromadzeni na pierwszym meczu sezonu 2010/2011 z Polonią Bytom przecierali oczy ze... zdziwienia. Okazało się bowiem, że GKS gra tak, jak za czasów Oresta Lenczyka, wielkiego maga, który wyczarował z górnikami wicemistrzostwo Polski. Z przyjemnością patrzyło się na Grzegorza Fonfarę, któremu Rafał Ulatowski nie dawał zbyt wielu szans na grę. Giekaesiacy wygrali inauguracyjny mecz 2:0.

Za tydzień przyszedł mecz w Białymstoku z tamtejszą Jagiellonią w dosłownie piekielnych warunkach. Potyczka ta miała zweryfikować siłę nowego GKS-u. Bełchatowianie
przegrali 3:1, ale ich gra nie wyglądała tak źle jak wynik. Jednak był to mecz szczególny dla tego, że pierwszą bramkę dla biało-zielono-czarnych strzelił "Żewłak".

Kolejny tydzień i kolejne emocje. Tym razem na Sportową 3. przybył Ruch Chorzów. Medalista z ubiegłego sezonu przyjechał do Bełchatowa podbudowany bezdyskusyjnym
zwycięstwem z Wisłą Kraków w 2. kolejce. Jak się później okazało "nie taki Ruch straszny jak go malowali". Chorzowianie wyjechali z małego miasta z bagażem trzech bramek i z zerowym dorobkiem punktowym, a trener Niebieskich Waldemar Fornalik był bardzo niepocieszony, że przechytrzył go ligowy żółtodziób.

W 4. kolejce nowy GKS jechał na nową, cudzoziemską Legię. Po raz kolejny miała nastąpić weryfikacja formy bełchatowian. No i weryfikacja nastąpiła, ale kondycji drużyny ze stolicy, która po bezbarwnej grze przegrała z Brunatnymi 2:0 po dwóch golach Żewłakowa.

Po kilku pierwszych kolejkach nowego sezonu przyszedł czas na przerwę dla reprezentacji i nikt już nie tylko w Bełchatowie, ale i w całej Polsce nie mówi, że GKS to kandydat do spadku, rozprzedana drużyna, z młodym, niedoświadczonym trenerem na ławce rezerwowych. Co raz częściej pojawiają się głosy, że w Bełchatowie potrzebne było przewietrzenie składu, a jednego zapaleńca na ławce trenerskiej zastąpił inny, jak widać, równie skuteczny. Co górniczy klub wywalczy w tym sezonie na pewno pokaże nam czas, ale jedno jest pewne i z tym zgadzają się wszyscy sympatycy Brunatnych: GKS nie grał tak dobrze od ery Oresta Lenczyka i Jerzego Ożóga, którzy osiągnęli z Bełchatowem największy, jak do tej pory, sukces - Wicemistrzostwo Polski.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
boom-ba

Dla mnie na razie najlepszy zespół ekstraklasy. To co pokazali na Legii - miodzio.