Arkadiusz Baran: Mogę jeszcze raz czoło rozbić, byle pomóc zespołowi

autor: Marcin Foltyn | 2010-08-31, 18:42 | źródło: inf.własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Nowy pomocnik Termaliki Bruk-Betu Nieciecza Arkadiusz Baran, nie zaliczy swojego debiutu do udanych. Jego zespół przegrał z GKP Gorzów Wielkopolski 1:2 a były pomocnik Cracovii jeszcze w pierwszej połowie doznał kontuzji i musiał opuścić boisko. Defensywny pomocnik Termaliki zderzył się głową z rywalem i spotkanie zakończył po 25 minutach gry z ośmioma szwami na głowie.

Arkadiusz Baran przyszedł do Niecieczy w ubiegłym tygodniu niemal równolegle z Łukaszem Kowalskim z Arki Gdynia. Obaj mieli za zadanie pomóc zespołowi beniaminka I ligi, który jak na razie średnio radzi sobie na zapleczu ekstraklasy. Faktycznie, Baran uporządkował grę w środku pola i wielokrotnie starał się dogrywać prostopadłe piłki do napastników. Wszystko jednak przekreśliła sytuacja z 25. minuty, kiedy to zderzył się głową z Maciejem Górskim. Obaj zawodnicy byli zmuszeni opuścić murawę. Barana zastąpił na niej Artur Prokop. Termalica straciła jednak drugiego gola i do końca spotkania, wynik nie uległ już zmianie. Niecieczanom pozostał zaledwie jeden punkt na koncie i ostatnie miejsce w tabeli, które podopieczni Marcina Jałochy zajmują ex aequo wraz z Dolcanem Ząbki.

Po spotkaniu Baran był niepocieszony, bowiem nie tak wyobrażał sobie debiut w Termalice Bruk-Bet. - Na pewno chciałem dłużej pobyć na boisku - mówi zawiedziony pomocnik - Nie wiedziałem co prawda, czy wytrzymam pełne 90 minut, ale to było spowodowane tym, że przez chwilę nie trenowałem a z nową drużyną byłem tylko dwa dni. Szkoda, bo zaczęliśmy ten mecz bardzo dobrze, Łukasz Szczoczarz rozpoczął go idealnie dla nas, ale minęła minuta i strzeliliśmy sobie sami bramkę na 1:1 - przyznaje były piłkarz Cracovii - Nie chcę oceniać kolegów po dwóch dniach pobytu, na pewno zabrakło nam szczęścia, bo w końcówce była poprzeczka i kapitalna interwencja Janickiego. Gdybyśmy mieli więcej szczęścia, to wywalczylibyśmy co najmniej remis - dodaje.

W grze Arkadiusza Barana widać było spore poświęcenie i zaangażowanie. Defensywny pomocnik Termaliki, wyróżnił się w meczu z GKP sporą nieustępliwością na murawie. Jego wysiłek docenił klubowy kolega, z którym Baran zna się jeszcze z czasów gry w Cracovii Łukasz Szczoczarz. - Arek rozbijał ataki przeciwników. Starał się grać dużo prostopadłych piłek. Nieźle to wyglądało, ale przydarzyła się pechowa kontuzja i wydaje mi się, że od tego posypało się wszystko - ocenia Szczoczarz. - Grałem tylko dwadzieścia parę minut. Przychodząc tutaj powiedziałem, że chcę grać w piłkę a nie siedzieć w Młodej Ekstraklasie w Cracovii. Przyszedłem po to, by pomóc drużynie Termaliki w walce o utrzymanie, bo w tej chwili mamy jeden punkt po pięciu kolejkach a to jest naprawdę mało - podkreśla Baran.

Nowy zawodnik Termaliki był zawiedziony nie tylko samym wynikiem, ale także tym, że nie mógł wydatnie pomóc drużynie i był zmuszony tak szybko opuścić boisko. - Miałem nadzieję, że w meczu z Gorzowem zdobędziemy trzy punkty i zespół ruszy do przodu. Przykro mi, że tak się stało, że tylko przez dwadzieścia parę minut mogłem pomóc - mówi Baran - Nie wiem czy wystąpię w przyszłym tygodniu w Radzionkowie. Lekarze na razie mówią, że raczej nie. Najprawdopodobniej dopiero za dwa tygodnie z Kolejarzem Stróże, jeśli oczywiście trener mnie wystawi. Po co zawodnik nie w pełni zdrowy ma wychodzić na boisko, który nie może skakać do główek w środku boiska, bo ma jeszcze szwy na głowie? Lepiej niech wyjdzie zdrowy zawodnik i na pewno bardziej przysłuży się drużynie ode mnie - przyznaje bez ogródek.

Po przegranej z gorzowskim klubem 1:2, niecieczanie jadą na kolejny mecz do Radzionkowa. Następnie podejmą u siebie innego beniaminka Kolejarza Stróże. Na to spotkanie nastawia się Arkadiusz Baran, który w meczu z Ruchem najprawdopodobniej jeszcze nie będzie mógł wystąpić. W Niecieczy jednak, podczas meczu z Kolejarzem powinien się już pojawić na murawie. Jak sam zapewnia, zrobi wszystko, by pomóc Termalice Bruk-Betowi Nieciecza w walce o utrzymanie w I lidze. Będzie o to niezwykle ciężko, bo Termalica jest obecnie czerwoną latarnią I ligi. - Będę chciał jak najwięcej tutaj zrobić, mogę jeszcze raz czoło rozbić, ale temu zespołowi chcę pomóc - zapewnia Baran. - Myślę, że jak wygramy ten jeden, to później pójdzie już z górki - dodaje Artur Prokop.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.