Co ta Arka grała?

autor: Bartosz Zimkowski | 2010-08-29, 10:00 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Ani jednego celnego strzału, ledwie kilka wizyt w polu karnym KGHM Zagłębia Lubin, mizerna gra - tak wyglądała Arka Gdynia w pierwszej połowie w meczu z Miedziowymi. - Nie widziałem swojej drużyny - mówił po spotkaniu Dariusz Pasieka, trener Arki.

W przerwie szkoleniowiec gdynian miał sporo czasu na instrukcje dla swoich piłkarzy. Między pierwszą, a drugą połową było aż 45 minut odstępu, ponieważ awarii uległo oświetlenie. Na drugą część spotkania Arka wyszła z zupełnym innym nastawieniem i grała zdecydowanie ofensywniej.

Cień na postawę tego zespołu w tym meczu kładzie pierwsza połowa. - Zastanawiam się, dlaczego tak graliśmy - mówi Dariusz Pasieka. - Przecież mamy zdrowie hasać do ostatniej minuty meczu - dodaje. Po krótkich namysłach szkoleniowiec zespołu z Gdyni zaczyna zastanawiać się, dlaczego Arka grała tak słabo w pierwszej połowie. Jego wnioski są następujące: - Uważam, że graliśmy mało agresywnie. Te długie piłki, które były grane od obrony Zagłębia były przez nas przegrywane. A gdy już wygraliśmy, to spadały pod nogi piłkarzy rywali. Nie mogliśmy wejść w mecz. W drugiej połowie udało nam się przetrzymywać piłkę w ataku i dlatego mieliśmy przewagę. Tego zabrakło w pierwszej połowie. Zabrakło konsekwencji, determinacji w obronie. Byliśmy za daleko od przeciwnika. Djokić mógł sobie przyjąć piłkę i pograć z kolegami z drużyny. W pomocy nie mieliśmy przewagi i dlatego Zagłębie bardziej atakowało.

Spotkania Zagłębia z Arką to mecze przyjaźni, ale tylko dla kibiców. Fani Miedziowych kwadrans przed końcem zaprosili swoich kolegów na swój sektor, by przez ostatnie minuty razem dopingować oba zespoły. - Przyjaźń mają kibice między sobą. My na 90 minut wyłączamy ją zupełnie. Każdy gra o punkty i żeby mecze wygrywać. Na pewno nasza niedyspozycyjność w pierwszej połowie nie była spowodowana meczem przyjaźni - zaznacza Pasieka.

Trener dokonał dobrych zmian. Gdy Paweł Zawistowski w 63. minucie opuścił boisko, gra Arki nabrała jeszcze większego tempa. Po meczu Pasieka musiał się tłumaczyć, dlaczego tak późno ściągnął z boiska tego gracza. - Po zwycięskim meczu z Górnikiem Zabrze nie chcieliśmy zmieniać składu pomocy. Bożok i Budziński po zmianach byli naszą siłą napędową. Grali szybko, składnie i dokładnie. Tak sobie to wyobrażam. Paweł nie zagrał dzisiaj skandalicznie - tak uważam. Są analizy pomeczowe i wówczas przyjrzymy się dokładnie. Miał dzisiaj po prostu słabszy dzień. Na pewno był zaangażowany, chciał pomóc zespołowi - podsumował szkoleniowiec Arki Gdynia.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
bartek66

asera,to było dobre:)faktycznie,pod względem motorycznym byli wtedy perfekcyjnie przygotowani:)

VITAVA100%lECHIA

Witkowski ruszył jako 11 zawodnik w pole karne Zagłebia...tylko czemu on nie zauważył że sedzia już minute temu zakończył mecz...

Lechista

wszystko wraca do normy ,ledwo poczatek ligi a juz nas dzieli przepaść w tabeli!!!

asera

trzeba ich szybkościowo wytrenować,powinni co najmniej tak szybko biegać jak chłopaki z górki 20 czerwca 1984,to była szybkość,a o wyskoku w góre nie wspomne!!!

ffffffffffffff

1 polowa w naszym wykonaniu byla okropna!!! mam nadzieje ze to tylko przeszlosc i w nastepnym meczu 3 pkt nasze. TAG

ds

w Arce jest 4,5 pilkarzy na jakims tam poziomie ekstraklasy reszta niestety to slabiutcy kopacze,takze Arka niestety moze walczyc tylko o utrzymanie

wojo

mecz stał na zajeniskim poziomie Arka nie oddała celnego strzału ale zagłębie mogłodwa razy wpakować piłkę do własnej siatki .Nie ulega wątpliwości jednak zwycięstwo Zagłębia gdyż miało więcej sutuacji

Gruby

Arka jeszcze pokaże!

Lucek

Arka? Nic nie grała i dlatego przegrała. Wstyd