Przetrzymaliśmy napór gospodarzy - komentarze po meczu KSZO Ostrowiec - Warta Poznań
autor: Anna Soboń | 2010-08-29, 00:15 | źródło: inf. własna
W spotkaniu 5. kolejki zmagań o punkty zaplecza Ekstraklasy piłkarze KSZO Ostrowiec Św. ulegli przed własną publicznością Warcie Poznań 0:1, która po tym zwycięstwie awansuje o kilka miejsc w ligowej tabeli.
Marcin Dziewulski (pomocnik KSZO): Mecz z Wartą był spotkaniem do pierwszej strzelonej bramki. My mieliśmy szanse do zdobycia gola w pierwszej połowie, które powinniśmy wykorzystać i wtedy sytuacja byłaby zupełnie inna. Szkoda, że nie udało się osiągnąć lepszego rezultatu, bo bardzo chcieliśmy wygrać na własnym stadionie i wtedy nastroje byłyby zupełnie inne.
Jakub Cieciura (pomocnik KSZO): Na prawdę bardzo szkoda, że nie zdobyliśmy bramki. Mieliśmy klarowne sytuacje w pierwszej połowie, ale jeśli się ich nie wykorzystuje, to się przegrywa mecz i tak się stało w tym przypadku. Naszym grzechem była nieskuteczność. Między innymi Krystian Kanarski miał sytuację, gdzie mógł przyjmować w polu karnym piłkę, jednak mówiąc żargonem piłkarskim "obrońcy siedzieli mu już na plecach" i dlatego też chciał jak najszybciej oddać strzał na bramkę, a okazało się, że pośpiech jest złym doradcą. Mając tyle sytuacji do strzelenia bramki, powinniśmy byli cos ugrać, jednak z każdym kolejnym niepowodzeniem morale zespołu podupadało. Widać było w tym meczu, że im bardziej chcieliśmy, tym bardziej nam to nie wychodziło.
Damian Nawrocik (napastnik KSZO): Byłem mile zaskoczony przyjęciem przez kibiców. Jestem w Ostrowcu dopiero od tygodnia, więc wiadomo, że brakuje mi jeszcze zgrania z kolegami, ale myślę, że z meczu na mecz będzie to wyglądało już coraz lepiej. Po meczu z Wartą jestem niezadowolony, że nie strzeliłem bramki, bo tego się oczekuje od napastnika. Przegraliśmy mecz i teraz musimy zrobić wszystko, żeby to się nie powtórzyło w Łęcznej.
Piotr Reiss (napastnik Warty): Przede wszystkim cieszymy się, że mogliśmy zagrać na bardzo dobrze przygotowanym boisku, bo po tym lekko padającym deszczu było ono idealne do gry. Szkoda tylko, że zabrakło umiejętności w obu zespołach, bo na tym boisku można było pokazać trochę dobrej piłki. Było dużo walki, a my chcieliśmy przywieźć do Poznania jakieś punkty, gdyż wyjechaliśmy na mecz rano o godzinie dziewiątej. Przy strzelonej bramce skorzystałem z prezentu. Po prostopadłym podaniu bramkę próbował strzelić Paweł Iwanicki, golkiper jednak odbił futbolówkę i widząc, że nadbiegają obrońcy uderzyłem mocno, pewnie. Tym samym zdobyliśmy trzy punkty. W pierwszej połowie w sumie trochę na własne życzenie gubiliśmy się i momentami było bardzo groźnie, jednak przetrzymaliśmy ten napór gospodarzy, a w drugiej połowie staraliśmy się już dłużej utrzymywać przy piłce, stwarzać sytuacje, co dało nam trzy punkty.



Zaloguj się aby dodać komentarz
Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.