Koniec przygody Stalówki z pucharem - relacja z meczu Concordia Piotrków Trybunalski - Stal Stalowa Wola

autor: Kamil Górniak | 2010-08-25, 21:31 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Drugoligowa Stal Stalowa Wola żegna się z Pucharem Polski. Spadkowicz z zaplecza ekstraklasy musiał uznać wyższość grającej obecnie w trzeciej lidze Concordii Piotrków Trybunalski.

Stalówka do Piotrkowa pojechała z nastawieniem na zwycięstwo i przełamanie niemocy. - Potrzebujemy takiego spotkania na przełamanie. Może to akurat będzie w pucharze - stwierdził jeszcze przed środkowymi zawodami w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl opiekun zielono-czarnych Sławomir Adamus. Trener ekipy z Podkarpacia do boju z trzecioligowcem posłał kilku juniorów, którzy mieli udowodnić swoją przydatność do drużyny. Niestety zdaniem szkoleniowca nie wszyscy sprostali zadaniu. - Na odprawie przed meczem mówiłem zawodnikom, którzy dostali swoją szansę w pojedynku z Concordią, że skoro ich ambicją jest gra w drugiej lidze, to muszą się pokazać dobrze na tle trzecioligowca. Zostali rzuceni na głęboką wodę i nie sprostali zadaniu, niektórzy prezentują jeszcze nadal juniorską piłkę, ale w perspektywie roku-dwóch może być z nich pociecha. Może to będzie dla nich bodziec do pracy - mówił po zawodach Sławomir Adamus.

Sam mecz przebiegał pod dyktando gospodarzy, którzy bardzo szybko zdobyli dwa gole. Najpierw w 18. minucie Marcin Juszkiewicz przeprowadził indywidualną akcję i pokonał Bartłomieja Dydę. Nie minęło pięć minut i trzecioligowiec prowadził 2:0. Ajibola Oshikoya wykorzystał błędy w obronie Stalówki i strzałem głową podwyższył wynik konfrontacji. Gospodarze mieli szansę na jeszcze jednego gola, ale piłka trafił tylko w poprzeczkę. Stal powoli zaczęła dochodzić do głosu i w 32, zdobyła kontaktową bramkę. Łukasz Stręciwilk wykorzystał błąd rywala i zdobył gola dla zielono-czarnych. Stalowcy do końca pierwszej części gry atakowali, ale brakowało szczęścia.

W drugiej części gry nie działo się zbyt wiele. Stal nie potrafiła zagrozić bramce gospodarzy, albo miała pecha. Najlepszą okazję zmarnował młody Adrian Chamera, który przegrał pojedynek sam na sam z golkiperem Concordii. Gospodarze mogą mówić o sporym pechu, gdyż w drugiej odsłonie zawodów po raz drugi trafili w poprzeczkę.

Concordia widocznie ma patent na drużyny z Podkarpacia, gdyż w poprzedniej rundzie wyeliminowała po rzutach karnych Resovię Rzeszów, także drugoligowca. Teraz trzecioligowiec trafi zapewne na kogoś mocnego i być może stanie się objawieniem, jak w poprzednich edycjach Stal Sanok.

Concordia Piotrków Trybunalski - Stal Stalowa Wola 2:1 (2:1)
1:0 - Juszkiewicz 18’
2:0 - Oshikoya 23’
2:1 - Stręciwilk 32’

Concordia: Hrynowiecki - Adamski, Grzywiński, Pater, Moliński, Czubała (72' Kukułka), Juszkiewicz, Oshikoya (87' Stolarski), Potocki, Zaor (82' Wodziński), Wolan.

Stal: Dydo - Bednarz, Kusiak (46' Wieprzęć), Witek, Getinger (46' Demusiak), Stręciwilk, Walczyk, Chamera, Turczyn, Gilar (46' Piątkowski), Paprocki.

Żółte kartki: Oshikoya, Potocki (Concordia) oraz Piątkowski, Walczyk (Stal).

Sędzia: Dawid Matyniak (Kalisz).

Widzów: 150.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.