ME: Emocje jak w ekstraklasie - relacja z meczu Lech Poznań - Widzew Łódź

autor: Szymon Mierzyński | 2010-08-09, 23:07 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

W jednym z najciekawszych spotkań 1. kolejki Młodej Ekstraklasy Lech Poznań wygrał na stadionie we Wronkach z Widzewem Łódź 2:1. Goście prowadzili po bramce Roberta Kowalczyka, jednak Kolejorz pokazał charakter i ostatecznie zainkasował komplet punktów.

Pierwsza połowa była ciekawa i emocjonująca, ale nie przyniosła goli. Oba zespoły nie miały problemów z płynnych rozgrywaniem akcji, lecz brakowało im dokładności pod polem karnym rywala. Efekt? Wiele dobrych szans zostało zmarnowanych poprzez nieudane ostatnie podania.

Tuż przed przerwą zarówno jedni, jak i drudzy mieli wyborną okazję na objęcie prowadzenia. Grzegorz Kasprzik zaliczył niepewną interwencję przy mocnym uderzeniu Piotra Grzelczaka, ale zdążył skrócić kąt i dzięki temu obronił niezwykle groźną dobitkę Roberta Kowalczyka. Lech natychmiast skontrował i Michał Pytkowski musiał wyciągnąć się jak struna, by odbić piłkę po kąśliwym strzale Wojciecha Golli.

Początek drugiej połowy to zdecydowana dominacja łodzian. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 55. minucie piłka spadła pod nogi stojącego na linii pola karnego Kowalczyka, a ten kapitalnie uderzył zewnętrzną częścią stopy. Futbolówka odbiła się od poprzeczki i ugrzęzła w siatce. Kasprzik nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję.

Kolejorz zareagował na ten zimny prysznic najlepiej jak mógł. Już chwilę później Krzysztof Wolkiewicz został sfaulowany w polu karnym przez Michała Polita i sędzia wskazał na "wapno". Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Kasprzik. Były golkiper Piasta Gliwice oddał idealny strzał w lewy róg. Pytkowski wyczuł wprawdzie jego intencje, jednak nie był w stanie obronić.

Po trafieniu wyrównującym poznaniacy poszli za ciosem i kontynuowali natarcie. W 68. minucie powinni prowadzić 2:1. Tomasz Mikołajczak otrzymał doskonałe podanie od Mateusza Olszaka, ale stojąc trzy metry od bramki koszmarnie spudłował. Na szczęście 23-letni napastnik nie rozpamiętywał tego niepowodzenia zbyt długo i po pięciu minutach zrehabilitował się, zaliczając asystę. Wówczas podał do dobrze ustawionego w polu karnym Bartłomieja Olejniczaka, a rezerwowy Kolejorza tylko dopełnił formalności.

W końcówce Widzew rzucił się do ataku, lecz wypracował zaledwie jedną klarowną sytuację. W 87. minucie Robert Świątnicki dostał świetne podanie z lewego skrzydła, jednak zbyt długo zwlekał z uderzeniem i przeciwnicy zdążyli go zablokować.

Lech utrzymał skromne prowadzenie do ostatniego gwizdka sędziego, co bardzo ucieszyło szkoleniowca tej ekipy, Karola Brodowskiego. - To nie był dla nas łatwy pojedynek. Skład Widzewa był oparty na starszych zawodnikach, którzy lepiej gospodarowali siłami. Mój zespół tracił werwę w środku pola, gdzie długo rozgrywał piłkę. Goście stosowali prostsze środki i nieźle im to wychodziło. Cieszy mnie natomiast fakt, że podnieśliśmy się po golu dla rywali. Podobnie jak w letnich sparingach, potrafiliśmy odrobić straty i zwyciężyć. To pokazuje, że psychicznie jesteśmy mocni.

Lech Poznań - Widzew Łódź 2:1 (0:0)
0:1 - Kowalczyk 55'
1:1 - Kasprzik (k.) 58'
2:1 - Olejniczak 73'

Składy:

Lech Poznań: Kasprzik - Gajda, Ankudowicz, Walasek, Marynowicz (84' Filipiak), Zapotoka, Golla, Możdżeń (61' Drewniak), Mikołajczak, Jurga (46' Olejniczak), Wolkiewicz (61' Olszak).

Widzew Łódź: Pytkowski - Bartkowski, Madera, Polit, Kursa, Zwoliński, Grzeszczyk (46' Arriero), Radowicz, Kowalczyk (75' Kajda), Grzelczak (81' Świątnicki), Bergiel (64' Wlazło).

Sędzia: Piotr Wasielewski (Kalisz).

Widzów: 150.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
kpina

ile to ma wspólnego z Młodą Eks. to nie wiem. Nie lepiej zrobić mecze młodej + występy rezerw