Marian Kelemen: Problem nie tkwi w trenerze, tylko w nas

autor: Mateusz Dębowicz | 2010-03-14, 21:30 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

- Nie wiem, co się dzieje - mówił po przegranym 1:2 meczu z Lechią Gdańsk bramkarz Śląska Wrocław Marian Kelemen. Mimo tego, że była to druga z rzędu porażka zespołu z Oporowskiej, do Słowaka nikt nie mógł pretensji o niekorzystny wynik, bo zimowy nabytek WKS-u ponownie pokazał się z dobrej strony. - Musimy dalej walczyć i dobrze przygotować się do kolejnego meczu - deklarował.

- Mieliśmy dzisiaj więcej okazji niż rywale. Przy stanie 1:0 dla nas mogliśmy dołożyć kolejną i byłoby inaczej - komentował sobotnie spotkanie zaraz po jego zakończeniu. Faktycznie w 10. minucie Vuk Sotirovic miał piłkę meczową, ale w doskonałej sytuacji trafił wprost w golkipera gości, którzy chwilę później doprowadzili do wyrównania. - Pierwsza bramka była szczęśliwa i jakoś wjechała do bramki. Nie mieliśmy szczęścia, a oni wykorzystali swoje dwie sytuacje, w tym rzut karny i wygrali mecz- mówił smutny bramkarz, który przy żadnej z bramek nie miał żadnych szans.

Gry piłkarzom, zwłaszcza bramkarzom, nie ułatwiała też pogoda. Chwilę przed meczem nad Wrocławiem obficie padał deszcz, który sprawił, że murawa byłą nasiąknięta i każdy strzał z dystansu stanowił spore zagrożenie z powodu śliskiej piłki. - Dla każdego były to ciężkie warunki - stwierdził Kelemen i dodał: - Murawa przez ten deszcz byłą trochę inna. Do tego się "wykopała" i powstały różne nierówności.

W trzech pierwszych wiosennych pojedynkach Śląsk zdobył zaledwie punkt (w Bytomiu z Polonią), przegrywając dwa mecze u siebie. Nie może więc dziwić, że nastroje we wrocławskim klubie nie są zbyt radosne. - Trudno cokolwiek komentować. W dwóch meczach u siebie mieliśmy zdobyć sześć punktów, a mamy zero - mówił podłamany Łukasz Madej. W takiej sytuacji zaczęły się pojawiać głosy pytające o dalsze losy trenera Tarasiewicza. Opiekuna drużyny bierze jednak w obronę Kelemen. - Na pewno problem nie tkwi w trenerze, tylko w nas. Dzisiaj przegraliśmy, a mogliśmy łatwo wygrać. Zabrakło jednak szczęścia - stwierdził i dodał: - Nasz trener jest bardzo dobry, ale nie mógł nic zaradzić, na to co działo się dzisiaj.

Szansą zarówno dla zespołu jak i szkoleniowca Śląska będzie kolejny mecz. W najbliższej kolejce wrocławianie zmierzą się przy Łazienkowskiej z Legię, prowadzoną już przez Stefana Białasa. Obie drużyny będą więc bardzo zmotywowane. - Trzeba porządnie odpocząć i solidnie przygotować się na to spotkanie. Każdy gracz musi tam dać z siebie wszystko, co najlepsze - powiedział na zakończenie golkiper WKS-u.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
MLG

Przeciez Vuk w 10 min nie trafil w Kapse tylko Kapsa wybronil to uderzenie prawa reka!!!!!!!!!!