Twierdza znów padła - relacja z meczu Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk
autor: Artur Długosz | 2010-03-14, 00:31 | źródło: inf. własna
Miłego złego początki - mogą myśleć kibice Śląska Wrocław. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza prowadzili już z Lechią Gdańsk 1:0 i mieli świetną okazję na podwyższenie wyniku. Gdańszczanie najpierw jednak doprowadzili do remisu, a później zdobyli zwycięskie trafienie. Mecz był emocjonujący i mógł się podobać licznie zgromadzonej publiczności.
Już początek pojedynku Śląska z Lechią zapowiadał, że będzie to ciekawe widowisko. Obydwa zespoły od razu ruszyły do ataku na bramkę rywala. Już w 7. minucie padł pierwszy gol. Po kombinacyjnej akcji, którą rozpoczął Piotr Ćwielong, potem wziął w niej udział Vuk Sotirović, a sam koniec futbolówkę w siatce umieścił Łukasz Madej. Było to pierwsze trafienie tego piłkarza dla drużyny z Wrocławia.
Trzy minuty później powinno być 2:0. Madej świetnie odegrał do Sotirovica, który miał przed sobą tylko golkipera i trafił... prosto w niego. - Prowadziliśmy, później mogliśmy prowadzić 2:0, a przegraliśmy mecz - stwierdził po spotkaniu Madej. Niewykorzystane okazje się mszczą - mówi piłkarskie porzekadło. - Po stracie gola nie oddaliśmy pola rywalowi - komentował po meczu Marcin Kaczmarek z Lechii. Minęła minuta po akcji Madeja z serbskim napastnikiem, a Lechiści doprowadzili do wyrównania. Kaczmarek ładnie pobiegł lewym skrzydłem, zagrał w pole karne. Tam Mariusza Pawelca uprzedził Ivans Lukjanovs i umieścił futbolówkę w siatce.
Po tym golu tempo meczu cały czas było wysokie. Akcja przenosiła się raz pod jedną, raz pod drugą bramkę. W 23. minucie znów okazję miał Sotirović. Lechia odpowiedziała blisko dziesięć minut później. Lukjanovs zakręcił obrońcami gospodarzy w polu karnym i huknął na bramkę. Futbolówka odbiła się od poprzeczki... W samej końcówce tej odsłony pojedynku szansę miał jeszcze Ćwielong, ale jego uderzenie w ostatniej chwili zablokował Hubert Wołąkiewicz.
Druga połowa zaczęła się od groźniejszych ataków Śląska. Najpierw Pawła Kapsę strzałem z rzutu wolnego próbował zaskoczyć Sebastian Mila, później znów świetną okazję zmarnował Sotirović. Dwukrotnie strzelał on na bramkę mając przed sobą tylko Kapsę - dwukrotnie lepszy okazał się golkiper Lechii.
Wydawało się, że bramki obu ekip stały się już zaczarowane i więcej goli nie ujrzymy. W 74. minucie Pawelec sfaulował jednak w polu karnym Tomasza Dawidowskiego, a sędzia bez wahania wskazał na "wapno". - Uważam, jestem przekonany, bo to widziałem, że druga bramka dla Lechii padła ze spalonego. Z tego się wzięła żółta kartka, a jeżeli już to czerwona dla Pawelca - mówił po meczu Ryszard Tarasiewicza. Według trenera Śląska Dawidowski zanim został sfaulowany, był na pozycji spalonej.
Rzut karny pewnie wykorzystał jednak Wołąkiewicz i Lechiści wyszli na prowadzenie. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat, jednak nie zdołali już doprowadzić do wyrównania. Śląsk Wrocław przegrał drugie spotkanie z rzędu na własnym boisku. Lechia natomiast odniosła pierwsze zwycięstwo po przerwie zimowej. - Z przebiegu meczu byliśmy o tą jedną bramkę lepsi - powiedział na konferencji prasowej Tomasz Kafarski, trener drużyny z Gdańska. - Moje zdanie jest takie, że Lechia nie zasłużyła na zwycięstwo - stwierdził natomiast Ryszard Tarasiewicz. Nie zmienia to jednak faktu, że trzy punkty pojechały do Gdańska.
Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 1:2 (1:1)
1:0 - Madej 7'
1:1 - Lukjanovs 11'
1:2 - Wołąkiewicz (k.) 74'
Składy:
Ślask Wrocław: Kelemen - Wołczek, Celeban, Fojut (77' Szewczuk), Pawelec, Madej, Sztylka, Mila (65' Ulatowski), Dudek, Ćwielong, Sotirović.
Lechia Gdańsk: Kapsa - Bąk, Wołąkiewicz, Kozans, Mysona, Laizans, Surma, Nowak (85' Pietrowski), Lukjanovs (89' Wiśniewski), Dawidowski (93' Piątek), Kaczmarek.
Żółte kartki: Ćwielong, Pawelec (Śląsk) oraz Dawidowski (Lechia).
Sędzia: Sebastian Jarzębak (Piekary Śląskie).
Widzów: 7000.
Ocena meczu: 4,5. Spotkanie mogło się podobać. Toczone było w szybkim tempie, dużo było sytuacji podbramkowych. Emocje towarzyszyły kibicom do samego końca.



Zaloguj się aby dodać komentarz
Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.