LE: Obraniak na tle Gerrarda. Murawski poskromi Wilki?

autor: Maciej Kmita | 2010-03-11, 08:36 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

W czwartek 16 zespołów rozpocznie rywalizację o awans do ćwierćfinałów Ligi Europejskiej. Bardzo ciekawie zapowiadają się konfrontacje klubów reprezentantów Polski, Rubinu Kazań Rafała Murawskiego i OSC Lille Ludovika Obraniaka odpowiednio z VfL Wolfsburg i Liverpoolem.

Mistrzowie Rosji w 1/16 finału rozgrywek bez problemu poradzili sobie z Hapoelem Tel-Awiw, a Rafał Murawski dwa razy wystąpił przez pełne 90 minut. Na ich drodze do ćwierćfinału stanął kolejny "spadkowicz" z Ligi Mistrzów, VfL Wolfsburg. Sensacyjni triumfatorzy minionego sezonu Bundesligi w poprzedniej rundzie Ligi Europejskiej wyeliminowali Villarreal, ale losy pojedynku rozstrzygnęli na swoją korzyść dopiero w rewanżu na własnym terenie. Teraz Wilki liczą na podobny scenariusz. Niemcy obawiają się, że na zmarzniętej murawie Stadionu Centralnego w Kazaniu nie będą mogli pokazać pełni umiejętności. - Murawa nie pozwala na fajerwerki. Wynik tego meczu będzie zależał głównie od walki - ocenił opiekun Wilków, Lorenz-Gunther Kostner. Rubin dopiero budzi się z zimowego snu. Spotkanie z mistrzami Niemiec będzie dopiero czwartą grą ekipy z Tatarstanu w tym roku. Po dwumeczu z Hapoelem, podopieczni Kubana Berdyjewa w miniony weekend zwyciężyli 1:0 CSKA Moskwa w meczu o Superpuchar Rosji. - VfL jest świetnie zorganizowaną drużyną. Mają piłkarzy najwyższej klasy w każdej formacji, którzy potrafią przesądzić o wyniku meczu - mówił Berdyjew. Wobec absencji Siergieja Siemaka, większa odpowiedzialność w środku pola spadnie na Murawskiego, który w minionych dniach dochodził do siebie po trudach pojedynku z CSKA. Wilki w Kazaniu wystąpią mocno osłabione bez Grafite, Andrei Barzagliego, Diego Benaglio, Jana Simunka i Karima Zianiego.

Z kolei Ludovic Obraniak w czwartkowy wieczór będzie mógł sprawdzić się na tle Stevena Gerrarda i spółki. Do Lille przyjeżdża bowiem najbardziej utytułowany zespół spośród tych, które zostały na placu boju Ligi Europejskiej. Liverpool pięciokrotnie był najlepszym drużyną Europy, podczas gdy Lille nigdy nie zagrało choćby w finale europejskich rozgrywek. Opiekun Francuzów, Rudi Garcia zaznaczył, że jego piłkarzy nie trzeba specjalnie motywować przed konfrontacją z The Reds: - Jeśli kazałbym im zagrać na luzie, to i tak by mnie nie posłuchali. Wolałbym, żebyśmy wyszli walczyć i grać w swoim stylu, niż czaić się na kontratak. Moja drużyna jest stworzona do prowadzenia gry. Lille wystąpi przeciwko liverpoolczykom bez Nicolas Plestana, Tulio i przede wszystkim czołowego strzelca rozgrywek, Gervinho. Dla The Reds z kolei będzie to najważniejszy mecz sezonu. Tak przynajmniej opisuje to Rafa Benitez, którego zespół w miniony weekend przegrał 0:1 z Wigan Athletic i praktycznie stracił szansę na zajęcie miejsca na podium Premier League. Liverpoolowi pozostało walczyć o miejsce gwarantujące grę w eliminacjach do Ligi Mistrzów. - Moi piłkarze dostaną od losu szansę na pokazanie swoich charakterów - motywuje swoich graczy Benitez.

Oba spotkania z udziałem Polaków rozpoczną się o godzinie 19:00. Obok nich o tej samej porze na boiska piłkarze w Hamburgu i Madrycie. Na HSH Nordbank Arena, gdzie zostanie rozegrany finał pierwszej edycji Ligi Europejskiej miejscowy Hamburger SV podejmie Anderlecht Bruksela. W drużynie Fiołków w tym sezonie błyszczy rewelacyjny Romelu Lukaku i właśnie 17-letniego napastnika najbardziej obawiają się gospodarze czwartkowego meczu. - Mamy dla Lukaku wiele szacunku. To wspaniały talent - mówi Bruno Labbadia. - W Anderlechcie gra największy belgijski, o ile nie światowy talent, Romelu Lukaku - wtóruje mu Ruud Van Nistelrooy. Holenderskiego snajpera zabrakło w rewanżowym spotkaniu przeciwko PSV Eindhoven, ale na mecz przeciwko brukselczykom jest gotowy: - Jestem bardziej zdolny do gry, niż kilka tygodni temu. Chociaż nie jestem jeszcze przygotowany na 90 minut walki.

Atletico Madryt, które na Vicente Calderon podejmie Sporting Lizbona prezentuje w tym sezonie dwa oblicza. Pierwsze, gorsze w La Liga, gdzie broni się przed spadkiem z elity. Druga, pucharowa twarz Rojiblancos jest zdecydowanie przyjemniejsza w odbiorze. Podopieczni Quique Sanchez Floresa dotarli do finału krajowego pucharu, a w Lidze Europejskiej są wśród 16 najlepszych zespołów. To będzie szczególny mecz dla skrzydłowego Atletico, Simao Sabrosy, który piłkarską karierę rozpoczynał właśnie w klubie z Jose Alvalade, skąd trafił w 2001 roku do Barcelony.

Spośród meczów 1/8 finału rozpoczynających się w późniejszej porze, najciekawiej zapowiada się rywalizacja Juventusu Turyn z Fulham Londyn. Turyńczycy zawiedli nadzieje kibiców związane z Serie A i Coppa Italia, więc Liga Europejska jest jedyną ich szansą na wzbogacenie sali trofeów. By jednak to się stało, Juventus musi minąć ciężką przeszkodę złożoną z Wieśniaków. Fulham Londyn pokazało bowiem w dwumeczu w 1/16 finału przeciwko Szachtarowi Donieck, że trzeba się z nim liczyć. Zdaniem opiekuna Starej Damy, Alberto Zacherroniego siłą londyńczyków jest kolektyw: - Żaden piłkarz nie gra dla siebie. Wszyscy grają dla zespołu. Potrafią się świetnie bronić, widziałem to w Doniecku. Juventus wystąpi w czwartek bez Gianluigiego Buffona, Giorgio Chielliniego i Amauriego, którego trafienia przesądziły o awansie druznz do 1/8 finału. Fulham zagra bez kontuzjowanych Andy Johnsona, Clinta Dempsey'a i Johna Paintsila oraz pauzującego za kartki Danny'ego Murphy'ego.

Podobnie jak Juventus, tak i Werder Brema musi porzucić już myśli o mistrzostwie kraju. Ekipa Thomasa Schaafa stawia więc na europejski rozgrywki, a z Estadio Mestalla, gdzie rozegrany zostanie pierwszy mecz z Valencią, ma dobre wspomnienia. W sezonie 2004/2005 bremeńczycy dwukrotnie w fazie grupowej Ligi Mistrzów pokonali Nietoperzów, w tym raz na ich terenie. - Mam wiele wspomnień z tamtych meczów i one wróciły, kiedy wylosowaliśmy Valencię. To będzie dla nas interesujące i ważne spotkanie - mówi Tim Borowski, jedyny obok Schaafa człowiek Werderu, który pamięta tamte pojedynki. Valencia przystąpi do konfrontacji z Werderem po kiepskich występach w lidze. Ekipa Unaia Emery'ego przegrała ostatnio 1:4 z Atletico Madryt i zaledwie zremisowała bezbramkowo z Racingiem Santander. - Mamy okazję udowodnić, że były to jedynie wypadki przy pracy - przekonuje Emery.

Pasjonująco zapowiadają się też spotkania na Estadio da Luz w Lizbonie i stadionie im. Apostolosa Nikolaidisa w Atenach. W stolicy Portugalii najefektowniej grająca drużyna Ligi Europejskiej, Benfica podejmie Olympique Marsylia, która brawurowa przebrnęła przez dwumecz z FC Kopenhaga w poprzedniej rundzie. Z kolei w stolicy Grecji Panathinaikos ugości Standard Liege. Koniczynki w 1/16 finału dwukrotnie pokonały faworyzowaną Romę, a Belgowie wyeliminowali rewelację fazy grupowej Ligi Europejskiej, Red Bull Salzburg.

***

Atletico Madryt - Sporting Lizbona / czw. 11.03.2010 godz. 19:00
Rubin Kazań - VfL Wolfsburg / czw. 11.03.2010 godz. 19:00
Hamburger SV - Anderlecht Bruskela / czw. 11.03.2010 godz. 19:00
OSC Lille - Liverpool FC / czw. 11.03.2010 godz. 19:00
Juventus Turyn - Fulham Londyn / czw. 11.03.2010 godz. 21:05
Panathinaikos Ateny - Standard Liege / czw. 11.03.2010 godz. 21:05
Benfica Lizbona - Olympique Marsylia / czw. 11.03.2010 godz. 21:05
Valencia CF - Werder Brema / czw. 11.03.2010 godz. 21:05

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.