Sądne dni przy Reymonta?

autor: Maciej Kmita | 2010-03-08, 08:24 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Najbliższe godziny będą decydujące dla przyszłości Macieja Skorży w Wiśle Kraków. Szkoleniowiec, który dwukrotnie sięgnął z Białą Gwiazdą po mistrzostwo Polski, w tym sezonie regularnie daje powody do rozczarowania Bogusławowi Cupiałowi. Właściciel Tele-Foniki ma wrócić do sprawdzonego schematu funkcjonowania klubu.

Tak nieudanej inauguracji wiosny Wisła jeszcze w erze Cupiała nie miała. Przez minione 12 lat nie zdarzyło się, by krakowianie w dwóch pierwszych wiosennych meczach nie zdobyli punktu, ani nawet bramki. Przewaga nad rywalami wywalczona przez wiślaków w rundzie jesiennej, w dwa weekendy stopniała do dwóch punktów. Krakowianie mogli całkowicie ją roztrwonić, ale dzięki nieudolności Legii Warszawa, która na własnym terenie przegrała z Odrą Wodzisław Śląski, utrzymali pozycję lidera.

Do trzech razy sztuka?

Szczęśliwe utrzymanie się na czele ekstraklasy pozwoli zachować Skorży posadę? To że Wisła nadal jest liderem tabeli wcale nie musi oznaczać, że szkoleniowiec może spać spokojnie. Wręcz przeciwnie, dalsza jego przyszłość w krakowskim klubie wisi na włosku. Fatalne występy przeciw GKS-owi Bełchatów i Arce Gdynia mogą sprawić, że w końcu Bogusław Cupiał straci do niego cierpliwość. Biznesmen z Myślenic już dwukrotnie w ostatnich miesiącach zastanawiał się nad zdymisjonowaniem trenera, który po fatalnym sezonie 2006/2007, w kolejnych dwóch edycjach rozgrywek zdobył z Wisłą mistrzostwo Polski. Pozycja Skorży mocno zachwiała się najpierw po blamażu w eliminacjach Ligi Mistrzów z Levadią Tallin, który wepchnął Wisłę w ogromne tarapaty finansowe. Kilka dni po rewanżowym meczu w Estonii, redaktorzy jednego z najbardziej poczytnych i dobrze poinformowanych wiślackich portali obwieścili, że szkoleniowiec został zwolniony. Jak wiemy, ostatecznie do dymisji nie doszło, a z pracą w klubie pożegnał się dyrektor sportowy, Jacek Bednarz. Kolejny raz Cupiał brał pod uwagę zwolnienie Skorży w listopadzie minionego roku, kiedy jego Wisła doznała porażek we wszystkich prestiżowych spotkaniach na własnym podwórku - z Lechem Poznań, Legią Warszawa i Cracovią. Po tych meczach zawieszono ze szkoleniowcem negocjacje na temat przedłużenie wygasającej z końcem obecnego sezonu umowy.

Głos doradczy selekcjonera

Nie od dziś wiadomo, że Bogusław Cupiał szczególnym uznaniem darzy Franciszka Smudę. Selekcjoner reprezentacji Polski dwukrotnie pracował przy Reymonta (w latach 1998-1999 i 2001-2002) i od tego czasu często pojawia się na meczach Wisły, które ogląda w towarzystwie właściciela klubu. Nie przeszkadzała mu w tym nawet praca w innych zespołach, a najwięcej kontrowersji wzbudzało to wtedy, kiedy był szkoleniowcem Lecha Poznań (2006-2009). Gościna Smudy w loży Cupiała nie wpływała nigdy korzystnie na morale trenera Skorży i na relacje między tymi szkoleniowcami. Oczywiście, w piątek Smuda był na Suchych Stawach, gdzie oglądał porażkę Wisły z Arką w towarzystwie Krystiana Rogali, kolejnego zaufanego człowieka Cupiała.

Co ciekawe, przed Skorżą to właśnie Smuda zanotował najgorszą inaugurację wiosny z Białą Gwiazdą, kiedy w marcu 2001 roku w mękach pokonał 2:1 Ruch Chorzów, by w kolejnym meczu w fatalnym stylu przegrać z Polonią Warszawa przy Konwiktorskiej i spotkać się z dymisją (również we wrześniu 1999 roku porażka z Czarnymi Koszulami kosztowała Smudę utratę posady).

Anty-koncepcja?

Po klęsce z Levadią pracę w Wiśle zakończył Jacek Bednarz. Miało się to wiązać z tym, że w przygotowaniach do batalii o Ligę Mistrzów drużyna nie została właściwie wzmocniona. Bednarzowi zarzucano także, że nie był skuteczny w negocjacjach z GKS-em Bełchatów w sprawie wcześniejszego pozyskania Łukasza Garguły, który w pierwszym wiosennym meczu GKS-u doznał kontuzji kolana, która do dziś uniemożliwia mu powrót na boisko. W związku z wakatem na pozycji dyrektora sportowego i cięciami budżetowymi, włodarze Wisły postanowili wcielić w życie "brytyjski styl" zarządzania zespołem, w którym trener jest menedżer, pełni zatem także obowiązki dyrektora sportowego. Zimowe okienko transferowe pokazało jednak, że Skorża nie potrafił samodzielnie doprowadzić do wzmocnień składu i ruchy transferowe Wisły ograniczyły się do powrotów Clebera, Marcina Juszczyka i Krzysztofa Mączyńskiego, ściągnięcia w ostatnich latach częściej odpoczywającego, niż grającego Issa Ba oraz wypożyczenia rzutem na taśmę Georgija Christowa z Lewskiego Sofia. Jeśli zestawić to z transferami Marcelo, Juniora Diaza, Andraża Kirma, Wojciecha Łobodzińskiego czy sprowadzeniem Andrzeja Niedzielana czy wspomnianego Garguły pilotowanymi przez Bednarza, to widać, że nowa koncepcja polityki budowania zespołu w Wiśle się nie sprawdziła.

Restauracja starego ładu?

Według informacji portalu SportoweFakty.pl, przy Reymonta szykowany jest więc odwrót od modelu wszczepionego ledwie kilka miesięcy temu, na rzecz powrotu do starego układu. W Wiśle przywrócona ma zostać rola dyrektora sportowego. Pierwszy krok ku temu został poczyniony już na początku stycznia, kiedy do klubu wrócił Jakub Jarosz, który pracował w Wiśle w latach 2002-2006, zaczynając w dziale marketingu. Kiedy w w grudniu 2004 roku dyrektorem sportowym w krakowskim klubie został Grzegorz Mielcarski, Jarosz stał się jego prawą ręką. Mielcarski był głównym architektem sprowadzenia do Wisły Dana Petrescu w styczniu 2006 roku. Kilkanaście dni po zatrudnieniu Rumuna, sam jednak na wskutek braku porozumienia z ówczesnym p.o. prezesa, Zdzisławem Kapką, zrezygnował z pracy w Wiśle. Jego miejsce zajął Jarosz, który z kolei po dymisji Petrescu kilka miesięcy później, na znak solidarności z Rumunem, również odszedł z klubu.

Kilka tygodni temu Mielcarski typowany był przez media do objęcia posady prezesa krakowskiego klubu po Marku Wilczku, którego zdjęto z tej funkcji na początku lutego. Srebrny medalista z Barcelony odmówił wówczas powrotu na Reymonta, tłumacząc, że nie może wrócić do klubu, w którym wszystkie kompetencje leżą w rękach trenera. Według naszych informacji, władze Wisły chcą odejść od tej koncepcji i powierzyć Mielcarskiemu - na jego zasadach - jedną z najważniejszych funkcji w klubie.

Były gracz FC Porto, który podczas swojego pierwszego pobytu w Wiśle oprócz Petrescu, sprowadził do klubu m.in. Clebera i Jeana Paulistę, a przy wytransferowaniu Kalu Uche do Almerii wynegocjował świetne dla krakowian warunki, miałby na dniach wejść do Wisły z gotowym nazwiskiem zagranicznego następcy Macieja Skorży.

Drugi scenariusz zakłada, że taka sytuacja będzie miała miejsce dopiero po zakończeniu sezonu i wygaśnięciu umowy Skorży z Wisłą oraz podreperowaniu klubowego budżetu korzystną sprzedażą niektórych zawodników. Przy Reymonta bowiem nadal czkawką odbija się brak gry w europejskich pucharach, z których wpływy były przedwcześnie wkalkulowane w budżet.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Macko

Do Szafira - ja się z Tobą w 100% zgadzam, ale na chłopski rozum łatwiej wymienić 1 trenera niż 11 piłkarzy. A poza tym coś wewnątrz w klubie się dzieje złego - Brożek na pełchatów nie miał wcale kontuzji tylko pokłócił się z trenerem. A w dodatku na meczu z Arką (nie wiem czy pokazaly to kamery, ja byłem na meczu więc proszę uwierz mi)gdy po którymś złym zagraniu Małeckiego, Sobolewski wkurzony podbiegł do niego i zaczął mu coś energicznie tłumaczyć to Małecki zwyczjnie go olał i potraktował jak powietrze! to normalna sytuacja w hierarchi piłkarskieJ?

Szafir

Macko - aby się z Tobą zgodzić, przekonaj do tego a nie stwierdzaj. Bo pomijając całkowitą nierealność Twojego pomysłu (Wisły zwyczajnie nie stać na zatrudnienie zagranicznego trenera, pieniądze znajdą się może po zakończeniu sezonu i sprzedaniu czołowych zawodników, a co dopiero na płacenie 2 trenerom jednocześnie?). Wisła, także dzięki Skorży, zdobyła dwa mistrzostwa z rzędu, nadal jest liderem tabeli, pomimo, że każdy mecz gra na wyjeździe (trudno nazwać mecze w Sosnowcu spotkaniami u siebie...) przez większość sezonu z kontuzjami zmagają się: najlepszy napastnik - Brożek, najlepszy pomocnik - Sobolewski i najlepszy obrońca - Głowacki. Dodajmy do tego, że 2 ostatnich to jedyni zawodnicy którzy potrafią wstrząsnąć zespołem, zmusić innych do pracy. Nie zapominajmy jeszcze o tym, że w Krakowie nie ma bramkarza, ośmielę się stwierdzić, że gdyby w Wiśle a nie Legii bronił Mucha, to różnica pkt pomiędzy tymi klubami była by już dwucyfrowa. A europejskie puchary? Nasze kluby osiągają coś (grają wiosną...) raz na 5-6 lat...

Macko

Jeżeli komus z komentujacych powyzszy artykul naprawdę lezy dobro Wisly to powinien przyznac mi racje że natychmiastowa opcja z zagranicznym trenerem bedzie najlepsza dla wyrwania się z tego polskigo bagna ligowej mirnoty. A Mackowi Skorzy nalezy już kulturalnie podziekowac za to co osiagnal bo nic wiecej z tymi pilkarzami już nie zrobi!

Szafir

Eh, Skorża zwalniany jak zawsze. Ciekawe jest to, że przyszedł do klubu w tym samym czasie co np. Urban. Co sezon zdobywa mistrzostwo, a na półmetku tego sezonu (+2) jego klub ma "lidera". Do tego, odkąd przyszedł do Wisły, wręcz błaga o bramkarza i rosłego napastnika. Tym czasem w Legii Urban ma pod tym względem cieplarniane warunki pracy, ale jego jakoś nikt nie "zwalnia" co porażkę, jak Skorżę...

kosiarz

Jasne:)a do Lechii Skorża?? zapomnij kolego:) za 2-3 lata zamieniamy się miejscami i to na dłużej:)

Prawda

Tomasz Kafarski trenerem Wisły Kraków!!!