Okiem pilota rajdowego, czyli Ireneusz Pleskot opowiada o Rally Jeseniky

autor: Ireneusz Pleskot | 2008-10-21, 16:10 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

O tym, że rajdy w Czechach czy na Węgrzech mogą stanowić wzór dla polskich imprez wspominaliśmy już kilkakrotnie na łamach naszego portalu. Tym razem jednak możemy się przekonać o wysokim poziomie czeskich rajdów samochodowych od Ireneusza Pleskota, który wziął udział w niedawno rozegranym Rajdzie Jeseniky.

Rally Jeseniky to jeden z czeskich Rallysprintów. Wystartowaliśmy w nim w ramach treningu przed Rajdem Dolnośląskim. Był to nasz pierwszy zagraniczny start, więc tym bardziej była dla nas zauważalna ogromna przepaść, jaka dzieli rajdy w Polsce i w Czechach. Na liście startowej Rajdu Jeseniky znalazło się ponad 140 samochodów, zaczynając od Peugeota 207 S2000, przez szereg Mitsubishi Lancerów, a na starych Skodach kończąc.

Rajd był niezwykle kompaktowy i rozpoczynał się w piątek porannym odbiorem dokumentów do zapoznania z trasą rajdu. I czekało nas pierwsze zdziwienie, bowiem w pierwszym stanowisku można było wpłacić wpisowe, a w drugim około 12-letni chłopak kserował dokumenty. Do dyspozycji mieliśmy aż 8 stanowisk odbioru dokumentów! Jeszcze większym zdziwieniem było dla nas pytanie, czy chcemy zrobić od razu odbiór administracyjny. I właściwie na tyle byłoby spraw papierkowych.

Krótko mówiąc wszystko zrobione było dla zawodników. Ruszając do zapoznania z pierwszym odcinkiem specjalnym zobaczyliśmy kolejną nowość. Na oesie w dzień zapoznania były poustawiane szykany i pozaznaczane niebezpieczne miejsca, a większość z nich była już otaśmowana. Na zapoznaniu nie mieliśmy ponownie żadnych problemów. Aż miło było jechać, gdy miało się pewność, że dana szykana będzie stała na swoim miejscu, a nie w zupełnie innym, jak zdarzyło nam się na jednym z rajdów w Polsce.

Po zapoznaniu przyszedł czas na badanie kontrolne auta. Wszystko odbyło się oczywiście zgodnie z harmonogramem. Będąc świadkiem spóźnienia jednej z załóg, zdziwiłem się gdy kierownik badania kontrolnego powiedział, że nic się nie stało i żeby się po prostu ustawić w kolejce. Przed lub podczas badania w każdym z aut został zamontowany nadajnik GPS. U nas jest to opcja, a jak widać w Czechach jest to obowiązujący standard.

Start do rajdu miał miejsce w centrum miasta, skąd jechaliśmy bezpośrednio na odcinki specjalne. Same oesy przypominały swoją charakterystyką trasy tegorocznego Rajdu Dolnośląskiego. Było raz szeroko, a raz wąsko, dużym utrudnieniem były także różne rodzaje asfaltu. Ale jak się okazało była to bardzo dobra szkoła, zarówno dla kierowcy, jak i dla pilota. Ciekawostką jest, iż na jednym z odcinków specjalnych przez cały czas leciał nad nami helikopter czeskiej telewizji. Po rajdzie oczywiście wstawiliśmy auto do Parc Ferme do czasu ogłoszenia wyników.

Ogłoszenie końcowych wyników, odbiór samochodów i tak zakończył się Rajd Jeseniky. Patrząc na uczestników rajdu warto podkreślić, że każdy był szczęśliwy z możliwości startu. Nikt nikomu nie stwarzał żadnych problemów. Nikt nie dostał żadnej kary. Należy jeszcze wspomnieć o idealnym ustawianiu się publiczności. Kibice oglądający rajd stali w sporej odległości od drogi, na ogół na skarpach lub pagórkach. Była to kolejna nowość w porównaniu do Polski. Podsumowując, należy pogratulować władzom czeskich rajdów za styl przygotowywania całej imprezy. Za atmosferę, jaka na niej panuje i za cały ogół wyżej opisanych elementów.

Z rajdowym pozdrowieniem,
Ireneusz Pleskot

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.