Dariusz Kalinowski: Brązowy medal mnie nie satysfakcjonuje

autor: Olga Krzysztofik | 2010-05-10, 10:42 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Wygraną ŁKS zapewnił sobie już w pierwszej kwarcie, gdy wręcz zmiażdżył swoich rywali. Jednak ci po powrocie z szatni zaczęli grać lepiej i w drugiej połowie mieli już nawet medale. Brązowe krążki ostatecznie przypadły łodzianom. - Był moment zawahania, bo zaczęli grać szybciej, mocniej na nas naciskali - przyznał w pomeczowej rozmowie z portalem SportoweFakty.pl Dariusz Kalinowski.

Rywalizacja MKS-u Dąbrowa Górnicza i ŁKS-u Łódź była grą o pietruszkę dwóch ekip, które przegrały awans do Tauron Basket Ligi. Z tego powodu dla zawodników i trenerów nie był to łatwy dwumecz. Wyjście na parkiet maksymalnie zmobilizowanym było więc kluczem do zwycięstwa. Jednak najpierw należało zmobilizować swoich podopiecznych, co było najtrudniejsze.

- Ciężko było zmobilizować, bo przed tym meczem praktycznie nie trenowaliśmy, odpoczywaliśmy po sezonie. Podeszliśmy do tego spotkania na tak zwanym lajcie. Nasz zespół ma ogromną ambicję i wolę walki, gdy przyjechaliśmy do Dąbrowy to chcieliśmy pokazać, że jesteśmy lepsi mimo przegranej dziesięcioma punktami u siebie. I udało się wyrwać ten puchar - powiedział z pucharem w ręce Dariusz Kalinowski.

Końcowy gwizdek sędziego wywołał w łódzkiej ekipie prawdziwą radość, która na pewno była mniejsza od radości spowodowanej ewentualnym awansem do ekstraklasy. - Tak naprawdę to był mecz o pietruszkę, bo nie udało się awansować do ekstraklasy, co było naszym celem na ten sezon i niewiele zabrakło, żeby w niej być. Po tej całej walce cieszymy się z tego, że zdobyliśmy brąz. U nas jest bardzo dobra atmosfera w zespole i potrafimy się ze wszystkiego cieszyć. Jesteśmy zgranym, mocnym kolektywem, trzymamy się razem i razem potrafimy cieszyć się z każdego zwycięstwa - wyjaśnił zawodnik, który ma duży udział w zdobytym medalu.

Spotkanie w Dąbrowie Górniczej miało dwa oblicza. W pierwszej połowie MKS grał wręcz koszmarnie, natomiast po przerwie poprawił swoją grę, a co więcej miał już nawet medale (50:57). Jednak konsekwentna gra podopiecznych Radosława Czerniaka pozwoliła uzyskać korzystny dla nich wynik.

- MKS chciał wygrać, tym bardziej że zwyciężyli w Łodzi i u siebie grali przed własną publiką, więc nie dziwię się, że chcieli zdobyć ten puchar i po to wyszli na boisko. Ale cóż, byli w tym meczu słabsi - powiedział z uśmiechem na ustach łódzki zawodnik. - Był moment zawahania, bo zaczęli grać szybciej, mocniej na nas naciskali, my dysponowaliśmy krótką ławką ze względu na cztery kontuzje. Mimo wszystko nie pozwoliliśmy wyrwać sobie tego zwycięstwa - dodał w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl.

ŁKS pomimo zajęcia po sezonie zasadniczym piątego miejsca, zdołał powalczyć w fazie play-off. Wyeliminował KKS Tychy, ale drużyna Zastalu okazała się być za silna. Lecz awans do ekstraklasy był na wyciągnięcie ręki, więc brązowe medale są dla nich otarciem łez. - Można tak powiedzieć, chociaż mnie to nie satysfakcjonuje i sądzę, że zespół też nie będzie do końca zadowolony po tym sezonie, bo było blisko awansu - szczerze przyznał Dariusz Kalinowski.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
marcin07

brawa i podziw dla całego ŁKSu! po pierwszej rundzie byli w dolnej tabeli a tu w play offach taka niespodzianka. Co do młodego Kalinowskiego to chyba filar drużyny skoro trener wypuszał go w pierwszej piątce. Z pewnością pozazdrościc mu można szybkości ale musi się chłopak ograć jeszcze w I lidze. Potencjał jest a to najważniejsze!

basket

nie przesadzaj gosciu, przed sezonem na was nikt nie stawiał!!