Nerwowo na własne życzenie - relacja z meczu Anwil Włocławek - Znicz Jarosław

autor: Michał Fałkowski | 2010-03-16, 23:10 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Do przerwy Anwil Włocławek prowadził ze Zniczem Jarosław różnicą 21 punktów i nic nie wskazywało na to, że goście mogą jeszcze zmienić oblicze gry. Ambitnie grający jarosławianie koncertowo zagrali jednak w drugiej połowie, choć do pełni szczęścia zabrakło czterech oczek. W 23. kolejce PLK Anwil pokonał Znicz 72:68 i tym samym nadal jest jedyną niepokonaną ekipą w lidze u siebie.

O bardzo wysokiego "C" rozpoczęli wtorkowe starcie gospodarze. Wykorzystując fatalną skuteczność oraz brak jakiegokolwiek pomysłu na grę przyjezdnych, włocławianie szybko wyszli na prowadzenie 9-0, a pierwsze punkty dla Znicza zdobył Jeremy Chappell dopiero po czterech minutach kwarty.

Na domiar złego, Anwil miażdżył gości w walce pod koszami. - Nie ma w moim zespole gracza, który możliwościami przewyższałby podkoszowych przeciwnika, gdyż odeszli John Williamson i Andrzej Misiewicz i stąd nasze problemy - mówił trener Dariusz Szczubiał i trudno się z nim nie zgodzić. Po pierwszej kwarcie sam Alex Dunn miał ponad dwukrotnie więcej zbiórek od całej drużyny Znicza. Środkowy Anwilu zebrał bowiem w tym czasie aż 10 piłek, podczas gdy rywale - tylko cztery. Stąd po dziesięciu minutach miejscowi pewnie prowadzili 19:10 i nie zamierzali na tym poprzestać.

- W pierwszej połowie zaprezentowaliśmy się naprawdę dobrze. Była przede wszystkim dobra obrona i pomysł na grę w ataku, stąd taki wynik - tłumaczył na konferencji prasowej trener Igor Griszczuk, a jego podopieczni kapitalnie rozegrali drugą kwartę. Nie tylko ponownie zatrzymali koszykarzy Znicza na dziesięciu zdobytych punktach, to jeszcze sami grali jak w transie. Świetnie w mecz wszedł Dru Joyce, który po dwudziestu minutach miał na swoim koncie sześć asyst, a z jego podań głównie korzystał Mujo Tuljković. Do przerwy Bośniak miał na swoim koncie 12 oczek i osiem zbiorek, a Anwil wygrywał 41:20.

Miłe złego początki - tak jednak można by ująć dwie pierwsze kwarty z meczu w Hali Mistrzów w kontekście gry Anwilu. Po przerwie gospodarze wyszli na parkiet wyraźnie zdekoncentrowani, co natychmiast wykorzystali zawodnicy Znicza i dzięki czternastu punktom do spółki Chappella i Tomasza Zabłockiego szybko zmniejszyli straty do dziewięciu oczek (43:34). - W drugiej połowie wyraźnie zmieniła się nasza skuteczność, piłki wreszcie zaczęły wpadać do kosza - opowiadał Szczubiał, a jego podopieczni tymczasem doszli włocławian do stanu 55:48.

- Zbyt szybko uwierzyliśmy w to, że jest po meczu i pozwoliliśmy koszykarzom Znicza zacząć dyktować warunki gry. Popełniliśmy przy tym szesnaście strat, a przy prowadzeniu dwudziestoma punktami do przerwy, a także przy naszej dominacji w zbiórkach, to jest po prostu tragedia - wściekał się po meczu Griszczuk i miał ku temu powody. Mimo zrywu Znicza, włocławianie kontrolowali bowiem przebieg starcia, prowadząc różnicą około dziesięciu oczek, w czym duża zasługa Joyce’a.

Po zmianie stron Amerykanin przestawił się z wyszukiwania partnerów na zdobywanie punktów, trafił kolejne trzy trójki i po jego zagraniu w pewnym momencie Anwil wygrywał 69:59. Siedem kolejnych punktów zdobył jednak niesamowity tego dnia Chappell (22 punkty, 10 zbiórek oraz po sześć asyst i przechwytów!), dwa razy z dystansu przymierzył Keddric Mays (24 oczka) i przewaga włocławian stopniała do trzech oczek.

Losy meczu gospodarze rozstrzygnęli jednak na swoją korzyść dzięki celnym rzutom wolnym w końcowych minutach. Mimo to, dwunasta wygrana w tym sezonie Anwilu w swojej hali nie przeszkodziła trenerowi Griszczukowi na ostrą krytykę. - Bez dwóch zdań to był najgorszy mecz w mojej karierze - wyznał szkoleniowiec. - Żeby nawiązać wyrównaną walkę z Anwilem, potrzebowaliśmy dzisiaj naszej gry na bardzo wysokim poziomie i słabszej dyspozycji rywala. Tak się stało - skomentował mecz trener Szczubiał.

Anwil Włocławek - Znicz Jarosław 72:68 (19:10, 14:28, 17:20)

Anwil: Joyce 16 (4x3, 7 as.), Tuljković 12 (10 zb.), Chanas 11, Winkelman 9, Pluta 8, Szubarga 5, Dunn 4 (14 zb.), Sullivan 4, Wołoszyn 3 (1x3)
Znicz: Mays 24 (3x3), Chappell 22 (1x3, 10 zb., 6 as., 6 prz.), Zabłocki 11 (1x3), Sarzało 7, Moralewicz 2, Wyka 2, Diduszko 0, Urban 0, Witos 0

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.