Atmosfera zrobiła swoje - komentarze po meczu Żubry Białystok - Znicz Basket Pruszków

autor: Andrzej Walczak | 2010-03-07, 23:55 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Koniec sezonu zbliża się wielkimi krokami. W meczu 28. kolejki spotkań Żubry Białystok uległy Zniczowi Basket Pruszków. Pomimo porażki zawodnicy Bogusława Bobki do rywalizacji w play-out przystąpią z przewagą własnego parkietu. Mecz z trybun obserwowali kibice obu zespołów.

Bogusław Bobka (trener Żubrów Białystok):O naszej porażce zadecydował brak skuteczności w polu trzech sekund, skąd nie trafialiśmy w dogodnych sytuacjach. Wyraźnie przegraliśmy pierwszą kwartę, a później musieliśmy gonić rywali. To kosztowało nas sporo sił, których zabrakło w końcówce. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy wygrać ten mecz. Niestety się nie udało. Ta porażka na pewno boli, ale sezon się jeszcze nie skończył. Przed nami play-out, do którego musimy być dobrze przygotowani. W pierwszej kwarcie trafiliśmy tylko dwa z szesnastu rzutów z gry, nie wiem z czego wynikała tak słaba skuteczność. Tomasz Szczepiński nie mógł zagrać w tym meczu, gdyż dzień wcześniej na treningu podkręcił kostkę.

Paweł Czosnowski (trener Znicza Basket Pruszków): Zagraliśmy dobrze w obronie, a słabo w ataku, gdzie brakowało nam skuteczności. Dodatkowo popełniliśmy zbyt wiele prostych strat. Kiedy na 15 sekund przed końcem straciliśmy piłkę różne myśli przeszły mi przez głowę. O dziwo byłem jednak spokojny, gdy Żubry zdecydowały się na akcję za dwa punkty. Bardziej obawiałem się celnego trafienia z obwodu. Przy dwunastopunktowym prowadzeniu w naszą grę wkradł się pośpiech i nie potrzebna nerwowość. Na szczęście w obronie nadal byliśmy czujni. Ta wygrana mocno przybliżyła nas do play-off, ale myślami już jesteśmy przy meczu ze Spójnią.

Dominik Czubek (Znicz Basket): To był typowy mecz walki. Obu zespołom zabrakło skuteczności, ale nie zaciętości, dlatego spotkanie mogło podobać się kibicom. Przyjemnie się gra, przy takim dopingu i dla kibiców żywiołowo reagujących na trybunach. Lubię grać w takiej atmosferze, ale nie ma to szczególnego wpływu na moją dyspozycję. Z trafienia Mariusza Rapuchy nie robiliśmy tragedii. Takie rzeczy się zdarzają. Całe szczęście, że przed przerwą, a nie na koniec meczu.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.