Zastal zrehabilitowany w ostatnim wyjazdowym meczu rundy zasadniczej - relacja z meczu Sokół Łańcut - Intermarche Zastal
autor: Marcin Jeż | 2010-02-27, 20:20 | źródło: inf. własna
To był ciężki mecz dla zielonogórskich koszykarzy, ale zwycięski. Popularni "Zastalowcy" długo męczyli się z drużyną Sokoła Łańcut i dopiero w ostatnich sekundach meczu, mogli być pewni zwycięstwa.
Zielonogórzanie do tego meczu przystąpili po dwóch poniesionych porażkach z rzędu. Drużyna Zastalu zarówno Siarce Tarnobrzeg, jak i KKS-owi Tychy, uległa jednym punktem. Można powiedzieć, że zielonogórskiej ekipie w tych spotkaniach zabrakło troszeczkę szczęścia. Dlatego też podopieczni Tomasza Herkta do Łańcuta jechali z myślą o zrehabilitowaniu się, ale już nie licząc na więcej szczęścia w końcówce, tylko na własne umiejętności.
Może początek potyczki na to nie wskazywał, bo to Sokół Łańcut zaczął od mocnego uderzenia, prowadzać 9:3. Ale w kolejnych fragmentach meczu, "Zastalowcy" zaczęli grać coraz lepiej, i w 6. minucie do gospodarzy tracili już tylko jeden punkt (12:11). Zielonogórscy koszykarze byli w "gazie", dlatego też Sokół długo nie nacieszył się swoim prowadzeniem. Po dwunastu minutach gry, ekipa przyjezdnych wygrywała już siedmioma "oczkami" (18:25), a tuż przed końcem pierwszej połowy, prowadzenie Zastalu osiągnęło nawet jedenaście punktów.
Po przerwie, dobra dyspozycja zespołu z Winnego Grodu nie była już tak widoczna. Z kolei tego samego nie można było powiedzieć o drużynie łańcuckiej, która się przebudziła, wdzierając tym samym w szeregi Zastalu niepokój. W 25. minucie zza linii 6,25 nie spudłował Rafał Glapiński, i z jedenastu punktów zaliczki zielonogórzan, zrobiły się już tylko cztery "oczka" (51:55). Podopieczni Dariusza Kaszowskiego wrócili do gry, a przyjezdni wiedzieli, że będzie ciężko. I faktycznie tak było.
Ekipa z Łańcuta walczyła o życie, gdyż miejsce w czołowej "ósemce", dałoby jej pewne utrzymanie się w pierwszej lidze. Zastal z kolei nie mógł pozwolić sobie na kolejną porażkę, więc oba teamy były zdeterminowane. W ostatniej kwarcie oczywiście nie obyło się bez nerwów. Po trzech celnych rzutach osobistych Mateusza Nitsche, wynik brzmiał 64:66. Przy takim stanie punktowym, triumf leżał w zasięgu obu zespołów. W 37. minucie, rezultat wciąż był na styku (71:74), ale Zastal zdołał jakoś odskoczyć Sokołowi. Na 90. sekund przed końcem tej konfrontacji, za trzy trafił rozgrwyjący kapitalne spotkanie Marcin Flieger, a po chwili zielonogórzanie zdobyli kolejne punkty po przechwycie. Te akcje, graczom trenera Herkta dały prowadzenie 82:74. Gospodarze po tym ciosie już się nie podnieśli, a mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 76:86.
PTG Sokół Łańcut - Intermarche Zastal Zielona Góra 76:86 (18:21, 16:22, 24:20, 18:23)
PTG Sokół: Glapiński 15, Dubiel 12, Nitsche 11, Fortuna 11, Pisarczyk 10, Chromicz 10, Sowa 7, Szurlej 0, Strzelecki 0.
Intermarche Zastal: Flieger 30, Chodkiewicz 12, Jarmakowicz 11, Wojdyła 10, Rajewicz 8, Kukiełka 7, Raczyński 5, Kalinowski 3, Busz 0, Kus 0.



Zaloguj się aby dodać komentarz
Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.