Monika Sibora: Boddie i Hampton się zablokowały

autor: Krzysztof Kaczmarczyk | 2010-02-01, 22:20 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

UTEX ROW Rybnik w czwartkowy wieczór rozegrał zaległe spotkanie Ford Germaz Ekstraklasy, w którym uległ w Poznaniu tamtejszej INEI AZS-owi. Rybniczanki walczyły do ostatnich sekund o korzystny dla siebie wynik, ale ostatecznie 2 punkty zostały w stolicy Wielkopolski. Powrót do Poznania był z pewnością dość szczególny dla Moniki Sibory, która przez lata sprawowała rolę kapitana w INEI. Sibora ustrzeliła pięć trójek i zakończyła spotkanie z dorobkiem 15 punktów, ale to nie pomogło.

Była zawodniczka poznańskiego AZS-u została bardzo gorąco przyjęta w Poznaniu. Przed rozpoczęciem spotkania od zarządu klubu otrzymała okazały bukiet kwiatów, a kibice głośno skandowali jej nazwisko. Na boisku już jednak sentymentów nie było, a zawodniczka powrotu do Poznania miło wspominać nie będzie, chociaż na parkiecie spisywała się bardzo dobrze.

- Ja gratuluję drużynie przeciwnej wygranej. Myślę, że podreperowały swoją sytuację dzięki tej wygranej - mówiła po meczu Monika Sibora. - Nie ukrywam, że bardzo zależało nam na tej wygranej. Przegrywałyśmy już różnicą prawie 20 punktów i potrafiłyśmy się pozbierać, czyli fakt jest z tego taki, że nasza drużyna ma charakter.

UTEX ROW faktycznie w pewnym momencie trzeciej kwarty przegrywał już z INEĄ aż 60:42. Rybniczanki nie poddały się jednak i rzuciły do odrabiania strat. Szczelna obrona, kilka trójek i śląski team wrócił do gry. W końcówce decydujące ciosy zadała Elżbieta Mowlik, która najpierw celnie przymierzyła zza linii 6,25, a po chwili nie pomyliła się z linii rzutów wolnych. Dzięki temu akademiczki wygrały cały mecz 76:71.

Sibora przyczyn porażki szukała głównie w postawie amerykańskiej siły ROW-u. - Nie wyszło to, na co liczyłyśmy, czyli na nasze zawodniczki amerykańskie. Zarówno Whitney Boddie, jak i Devania Hampton jakoś się zablokowały. One muszą grać na swoim dobrym poziomie, ponieważ są kluczowymi zawodniczkami w naszym zespole. Muszą się poprawić i to zdecydowanie, szczególnie w defensywie. Musimy je zmotywować do walki. Nikity Bell na przykład nikt mobilizować nie musi, bo ona w każdym meczu zostawia na parkiecie całe swoje serce - oceniła doświadczona rzucająca rybnickiego zespołu. W Poznaniu zawiodła szczególnie Hampton, która niemiłosiernie ogrywana była przez Mrozińską czy Kędzię.

INEI najwięcej krwi napsuły wspomniana już Sibora oraz Katarzyna Krężel i Nikita Bell. Krężel wywalczyła 21 punktów, a Bell 16 oczek, 11 zbiórek, 5 przechwytów, 4 asysty i 2 bloki. Sibora natomiast była sprawcą najbardziej kuriozalnej akcji meczu, kiedy to w drugiej kwarcie trafiła trójkę z 10 metrów równo z końcową syreną 24 sekund. Nie było by może w tym nic dziwnego, gdyby nie był to rzut... z półobrotu. Nawet jednak ten rzut, ani pozostałe cztery trójki popularnej "Siby", ekipie z Rybnika nie pozwoliły na wygraną.

Sibora nie była jedyną osobą, która przyczyn porażki doszukiwała się w postawie Hampton. Podobnego zdania był szkoleniowiec ROW-u Mirosław Orczyk. - Po raz kolejny potwierdziło się to, że nasz podstawowy center, czyli Devania Hampton zagrała, jak zagrała, czyli słabo - skomentował występ swojej amerykańskiej środkowej Orczyk. - To jest dla nas największy problem. Hampton to były nasze punkty spod kosza w poprzednich meczach, ale też defensywa. Tutaj nie było nic. Centry Poznania wykorzystały to bezbłędnie i zdobyły dużo punktów. Mieliśmy mieć przewagę na tej pozycji przewagę, a jej nie mieliśmy.

Po dwóch wysokich porażkach w słabym stylu z potentatami, czyli Wisłą Can Pack Kraków i Lotosem Gdynia, rybniczanki jechały do stolicy Wielkopolski z nadzieją na korzystny dla siebie wynik. W Poznaniu na nadziejach się jednak skończyło. - Myślę, że zawody były trudne dla obydwóch stron, bo obie drużyny walczyły o bardzo potrzebne zwycięstwo. No cóż, lepiej z tej konfrontacji wyszedł zespół gospodarzy - komentował szkoleniowiec ROW-u. - Myślę, że w trzeciej kwarcie po prostu nie wykorzystaliśmy swoich szans. Zagraliśmy bardzo dobrze w obronie, gdzie wybroniliśmy na początku 6, może 7 akcji. Niestety nie udało się zdobyć punktów, a wynik stał, bo nie umieliśmy między innymi wykorzystać szybkich ataków. Trudno potem walczyć o wygraną jakimiś desperackimi rzutami, pomimo tego, że parę nam ich wpadło w końcówce meczu. Zespół gospodarzy cały czas w pełni kontrolował wynik spotkania.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Gierek

Sibie Poznań służy :) bez różnicy na halę, w Poznaniu trójeczki wpadają wszędzie i zawsze :)))) coś czuję, że jeszcze Monię zobaczymy na naszej ziemi!!

jaca

Popieram przedmówce! Pozdro Siba jesteś nadal wielka, czas wracać do Pyrlandii:] AZS AZS AZS!!!!!!!!!

Poznaniak

Fajnie było znów zobaczyć Sibę w Poznaniu!! aahhh te trójki!! brakuje nam ich!! ..a ten rzut z drugiej kwarty - akcja sezonu w Poznaniu!!!!! Siba wracaj do nas!! wrócił Haber, wróć i Ty!!!!