Nawet na minutę przed końcem obawiałem się o wynik - komentarze po meczu Polonia Azbud - Kotwica Kołobrzeg

autor: Katarzyna Zbrzeźna | 2010-01-17, 13:46 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Darrell Harris do przerwy zdobył 13 punktów, ale miał aż 4 faule. Amerykanin w drugiej odsłonie szybko zszedł za przewinienia, a gra Kotwicy stanęła. – Spotkanie to miało dwa oblicza: pierwsze jak graliśmy z Harrisem, a drugie po piątym faulu naszego podstawowego zawodnika – skomentował po przegranym spotkaniu trener Kotwicy.

Paweł Blechacz (trener Kotwicy Kołobrzeg): Spodziewaliśmy się w Warszawie trudnego pojedynku. Ten mecz można podzielić na dwie części: tą kiedy graliśmy jeszcze z Harrisem i drugą kiedy zszedł po piątym faulu. Z naszego zespołu wtedy jakby zeszło powietrze i graliśmy już zupełnie inną koszykówkę. Popełniliśmy zbyt dużo indywidualnych błędów w obronie, a brak zastawiania przy rzutach przeciwnika w konsekwencji pozwalał im na kolejne akcje ofensywne. Moi gracze starali się do samego końca, ale Polonia była dziś lepsza.

Wojciech Kamiński (trener Polonii Azbud): Zgodzę się z trenerem Kotwicy, że istotnym problemem był brak kluczowego zawodnika na boisku. Kołobrzeżanie grali jednak bardzo dobrze i w grze byli do samego końca. Przewaga dwóch czy trzech punktów na dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem była przez Kotwicę do odrobienia. Podobnie było w spotkaniu, które rozegrali tutaj z Fundacją 2011. Tam szybkie trójki w końcówce zaważyły o wyniku. Miałem ten pojedynek w pamięci i nawet na minutę czy półtorej obawiałem się o wynik.

Bartosz Diduszko (zawodnik Kotwicy Kołobrzeg): Tak jak powiedział trener do przerwy nasza gra wyglądała dobrze, ale później się pogubiliśmy. Zwłaszcza w IV kwarcie zagraliśmy bardzo źle w obronie. Był taki moment w końcówce gdzie popełniłem stratę, a odgwizdano mi faul niesportowy. Chyba wtedy rywale nas złamali, a nam nie udało się już podnieść.

Marcin Nowakowski (zawodnik Polonii Azbud): Obawialiśmy się drużyny z Kołobrzegu. W pierwszej połowie nam kompletnie nie szło. W przerwie trener starał się nas zmotywować i na boisko wyszliśmy już zdecydowanie bardziej zaangażowani. Zaczęliśmy grać swoją koszykówkę i udało nam się odskoczyć na kilka punktów. Na pewno ważną kwestią było zejście z boiska Harrisa co skutecznie wykorzystaliśmy.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.