Rutkiewicz: To był dobry Tour de Pologne, czekam na kontrakt zagraniczny

autor: Krzysztof Straszak | 2009-08-09, 20:52 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Marek Rutkiewicz na szóstej pozycji (16 s straty do Alessandra Ballana) zakończył 66. edycję Tour de Pologne, gdzie znów był najlepszym polskim zawodnikiem. Sezon zaczynał bez umowy, z najważniejszego startu w sezonie jest zadowolony, a w tym roku może popisać się jeszcze tylko w mistrzostwach świata.

Efektowną akcją na piątkowym etapie do Zakopanego (wygrał siedem z dziesięciu premii górskich) udowodnił, że może rywalizować ze światową elitą. Celu (minimum podium lub wygrany etap) nie udało się zrealizować, ale najważniejszy owoc występu w pierwszym tygodniu sierpnia może dopiero się narodzić.

- Wiedziałem, że sekundy zdobywane na płaskich etapach będą ważne dla układu końcowej klasyfikacji. Może gdyby znów nie padało w Zakopanem, to jakoś łatwiej byłoby mi wtedy odjechać - rozmyśla w miarę kontent swojej jazdy.

- Gdyby było tylko szóste miejsce to byłbym nie do końca zadowolony. Które to już miejsce w pierwszej dziesiątce przecież! To jednak, że udało mi się jeszcze dorzucić koszulkę "górala" i to w takim towarzystwie, jakie tu wystąpiło, powoduje, że jestem ze swojego startu zadowolony - mówi.

W 2002 roku, w swoim debiucie w narodowym wyścigu, zajął Rutkiewicz trzecią pozycję. Do dziś pozostaje jego najlepszą, ale w międzyczasie Tour de Pologne zyskiwał coraz wyższą rangę. Teoretycznie najcenniejsza powinna być czwarta pozycja w 2006 roku, gdy wyścig miał już od roku kategorię ProTour.

- To był dobry Tour de Pologne. Trzy lata temu byłem czwarty w tym samym czasie co Ballan. Prawie wtedy wszedłem na podium, ale myślę, że jednak koszulka "górala" w tym roku powoduje, że z tego występu muszę być bardziej zadowolony - mówi.

Za swój najlepszy Tour de Pologne uważa jednak ten z 2004 roku, kiedy wygrał pierwszy z trzech etapów do Karpacza, zostając na jeden dzień liderem wyścigu. Klasyfikację generalną ukończył ostatecznie na czwartej pozycji. Dopiero w kolejnym sezonie powstał cykl ProTour, ale jak mówi Rutkiewicz: to był jednak Tour de Pologne.

A teraz za granicę

Jak wypada w oczach zawodowca zmiana terminu wyścigu Dookoła Polski z wrześniowego na sierpniowy? - To dobra zmiana. We wrześniu się już więcej trenuje niż ściga. W tamtym roku etapy dały mi nieco w kość. Zawsze Tour de Pologne we wrześniu to było już jednak trochę dla mnie za późno - stwierdza. - W Cofidisie była inna sprawa, bo podchodziliśmy do tej imprezy z marszu - dodaje były zawodnik francuskiej formacji z lat 2001-3.

28-letni olsztynianin ujawnił, że nasilają się rozmowy związane z jego ponownym przejściem do zagranicznej grupy. - Chcę żeby była to ekipa ProTour lub mocna ekipa Pro Continental - powiedział, powołując się na przykład Bartosza Huzarskiego, który w ISD (Pro Continental, druga kategoria) dostał szansę występu w Giro d'Italia.

Rozmowy transferowe prowadzi Bogdan Madejak, były masażysta Cofidis, który w 2004 roku trafił do aresztu po wybuchu afery dopingowej z Rutkiewiczem w roli głównej. - Jest moim przyjacielem i sam ma wielu przyjaciół w elicie światowego kolarstwa, z którymi się kontaktuje w mojej sprawie. Mam nadzieję, że ten mój start zaowocuje jakimś kontraktem - mówi Rutkiewicz.

Rzekomo nie zna lub nie chcę ujawnić nazw ekip ewentualnie wchodzących w grę przy podpisaniu umowy na sezon 2010. - Madejak może wie o jakie ekipy chodzi, ja tego nie wiem. Rozmowy trwają - kwituje sprawę.

Już w tym sezonie Rutkiewicz miał ubierać koszulkę wspomnianej ukraińsko-włoskiej formacji ISD. - Były różne perypetie na początku roku i ostatecznie wylądowałem w DHL-Author - wraca wspomnieniami do sytuacji, w której znalazł się na lodzie, a pomocną dłoń wyciągnął dopiero Zbigniew Szczepkowski.

I to w barwach DHL przygotowywał się Rutkiewicz do Tour de Pologne. - Widać, że jednak jest to możliwe w polskiej grupie - mówi. - Skupiamy się na jednym wyścigu i nie wiem jak byłoby w przypadku gdybyśmy mieli inne takie imprezy. Cieszę się, że udało mi się na ten wyścig wycelować z formą na sto procent - przyznaje.

Po raz piąty w obrębie sześciu edycji Rutkiewicz został najlepszym Polakiem naszego narodowego touru. Tym razem zdystansował Sylwestra Szmyda, choć obaj mieli ten sam czas. - Od początku mówiłem, że to nie jest trasa, że to nie są góry dla Szmyda. Techniczne zjazdy, podjazdy do kilometra długości: to nie jest jego specjalność. Pole do popisu mieli fachowcy od klasyków - mówi.

Bez najlepszego

Według Rutkiewicza, najlepszego Polaka w narodowym wyścigu, nie istnieje określenie "najlepszy polski kolarz". - Najlepszym sprinterem może być Jeżowski lub Rudnicki, najlepszym "góralem" Szmyd, a pomocnikiem Sapa. Możemy kolarzy klasyfikować według popularności, specjalizacji, ale nie tego który jest najlepszy w ogóle - mówi.

W sobotę, dniu zakończenia Tour de Pologne, Rutkiewicz dowiedział się od selekcjonera Piotra Wadeckiego, że znajduje się w szerokiej kadrze na mistrzostwa świata. W ubiegłym roku nie ukończył wyścigu w Varese.

- Pozostaje jeszcze ponad miesiąc do Mendrisio i nie wiem, czy będę potrafił utrzymać dobrą formę do tego czasu. Tym bardziej, że we wrześniu nie ma już u nas wyścigów i będę się musiał ścigać zagranicą, a to trudne, bo występuję w polskim teamie - mówi.

Na razie pozostaje mu kibicowanie towarzyszce życia, Annie Szafraniec ( - Ja chcę zdjęcie z tą boginią! - zasłyszane za kulisami), która na początku września startuje w mistrzostwach świata MTB w Canberze.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.