"Dziadka" rozpiera energia

autor: Polska Agencja Prasowa | 2010-08-31, 20:00 | źródło: PAP

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Radosław Romanik, znany od lat jako "Dziadek", oficjalnie zakończył kolarską karierę rok temu, ale - jak przyznał - nie może żyć bez ścigania. W tym sezonie 43-letni zawodnik wziął udział w kilku imprezach i zawsze był w czołówce.

Mieszkający w wybudowanym przez siebie domu w Chełmsku Śląskim najstarszy kolarz polskiej elity ubolewa, że sezon już się zakończył. - Szkoda, że jesienią nie ma w kraju wyścigów, bo ciągle jestem w gazie - powiedział PAP.

Nie żałuje, że dał się namówić szefom DHL-Author, by jeździć w barwach warszawskiej grupy. W lipcu odpłacił się im brązowym medalem mistrzostw Polski w kolarstwie górskim, które odbyły się w Kielce.

Szczególnym sentymentem olimpijczyk ateńskich igrzysk darzy międzynarodowy wyścig Bałtyk - Karkonosze Tour. W tej imprezie z 18-letnią historią triumfował sześć razy w latach 1993-1996, 2005 i 2008. Trudno będzie komukolwiek to osiągnięcie poprawić lub przynajmniej wyrównać. Dotychczas tylko Ukraińcowi Aleksandrowi Klimience udało się wygrać więcej niż raz (w 2002 i 2003).

W czerwcu urodzony w Kamiennej Górze Romanik po raz kolejny wystartował w tej imprezie, plasując się na dziesiątej pozycji. Tradycyjnym jego popisem był zwycięski wjazd na przełęcz Okraj (1046 m) w czasie 25 minut i 24 sekund. Dwa tygodnie temu ponownie wspiął się najszybciej z grona znacznie młodszych od niego rywali startujących w 13. Kolarskim Wjeździe Kowary-Okraj 2010.

- Siedmiokilometrową trasę pokonałem w 29 minut i 17 sekund, chociaż wynik mógł być dużo lepszy. Jednak, gdy zauważyłem, że nikt mi już nie zagraża, jechałem spokojnie na małym trybie. Następny zawodnik dotarł na metę prawie półtorej minuty za mną, a o połowę i więcej młodsi ode mnie przyjechali jeszcze później - pochwalił się wielokrotny uczestnik mistrzostw świata.

Z innych tegorocznych imprez, które szczególnie miło wspomina, Romanik wymienił nocne kryterium w Wołominie (1 sierpnia). - Trasa była znakomicie oświetlona, tłumy ludzi, przyjemnie było się ścigać. Przyjechałem drugi, za Robertem Radoszem - dodał.

"Dziadek" jeszcze nie wie, czym się teraz zajmie, skoro nie ma już w kraju wyścigów kolarskich. Jak zaznaczył musi gdzieś spożytkować nadmiar energii. - Koniec sezonu, a ja ciągle jestem w gazie.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.