Skok na odległość 60 metrów da medal na mistrzostwach świata - rozmowa z Krzysztofem Bernatowiczem, narciarzem wodnym
autor: Marek Dubiński | 2010-07-23, 12:00 | źródło: inf. własna
W 2009 roku na zawodach w Szczecinku Krzysztof Bernatowicz triumfował w skokach. Miejsca na podium spodziewa się również w tym roku. W Szczecinku wystartuje jeszcze ponadto w jeździe figurowej i slalomie na nartach wodnych.
Marek Dubiński: Na co liczy pan podczas zawodów Pucharu Europy w Szczecinku?
Krzysztof Bernatowicz: W zeszłym roku byłem zwycięzcą w klasyfikacji generalnej Grand Pix składającej się z czterech zawodów. Również w skokach byłem pierwszy. W tym roku nie będę mógł uczestniczyć w czterech cyklach. W Szczecinku liczę na podium przede wszystkim w skokach. Jest jeszcze jazda figurowa i slalom, tu też mogę sprawić niespodziankę.
Co jest dla pana priorytetem w narciarstwie wodnym: skoki czy jazda figurowa?
- Szczególnie zależy mi na skokach, do nich najbardziej się przygotowuję. Liczę na medal na mistrzostwach świata w Izraelu, które zostaną rozegrane w październiku. W zeszłym roku pobiłem rekord Polski, skoczyłem 57,9 m. Spodziewam się też medalu w trójkombinacji, która stanowi sumę punktów trzech konkurencji: skoków, jazdy figurowej oraz slalomu.
Przeciętny kibic nie ma kłopotów z odbiorem skoków czy slalomu. Jak jednak laikowi wytłumaczyłby pan jazdę figurową w narciarstwie wodnym?
- W jeździe figurowej są dwa przejazdy po 20 sekund. Federacja stworzyła listę figur, spośród których każda jest punktowana. System jest oparty na punktacji 0 lub 1. Albo zawodnik zrobił jakąś figurę i dostanie za nią punkty, albo nie i wtedy ma 0. Figury to obroty, skoki przez linkę, salta. Oddzielną dziedziną są figury, gdy zawodnik wykonujący je ma zaczepioną linkę na nodze.
Jak pan trafił do narciarstwa wodnego?
- Zacząłem trenować w wieku 10 lat, teraz mam 23. Jestem zawodnikiem Ski-Line Szczecin. Do reprezentacji Polski po raz pierwszy dostałem się w wieku 17 lat, a więc stosunkowo późno. Jestem w niej do tej pory. A jak się zaczęło? Zwyczajnie, od jazdy rekreacyjnej.
Czy z uprawiania narciarstwa wodnego można się utrzymać?
- Na początku było bardzo ciężko. Teraz kadra ma stypendia z Ministerstwa Sportu, a także większość nas z Ministerstwa Edukacji. Wielu z nas bowiem studiuje. Ja jestem wspierany również przez sponsora - przedsiębiorstwo budowlane.
Narciarstwo wodne to spora szybkość, przy której upadek na wodzie pewnie nie należy do najprzyjemniejszych. Do jakich kontuzji dochodzi w pana dyscyplinie?
- Podczas jazdy figurowej często linka zaczepiona jest o nogę zawodnika. Wtedy nie mamy możliwość puszczenia linki. Przy upadku szybko musi zareagować osoba siedząca w łódce, bo tylko ona może wczepić zawodnika. Jeśli trwa to zbyt długo, dochodzi do kontuzji. Przy prędkości 30 km na godzinę i oporze wody, czasami dochodzi do kontuzji stopy, biodra czy nawet do złamania nogi. W skokach jest trochę inaczej. Szybujemy na wysokości około siedmiu metrów. Po upadku z tej wysokości odbijamy się od wody. Wszyscy porównują to do uderzenia o beton, ale to jest coś innego. Nie ma przecież zadrapań, otarć skóry.
Narty wodne to oczywiście trening na wodzie. Jednak w naszych warunkach klimatycznych zimą nie można trenować na akwenie. Jak wtedy utrzymuje pan formę?
- Czasami jeździmy zimą do ciepłych krajów i tam trenujemy. Gdy zostajemy w Polsce, to zajęcia odbywają się na sucho, z linką. Pozostają też zajęcia ogólnorozwojowe.
Główna impreza w tym sezonie to październikowe mistrzostwa świata w Izraelu. Wspomniał pan wcześniej, że liczy tam na medal. Jak duże są szanse na podium?
- Liczę na medal w skokach i to wcale nie po cichu. W zeszłym roku podczas mistrzostw Europy byłem pierwszy po eliminacjach. W finale spadłem na czwarte miejsce. Mistrzostwa świata można porównać do mistrzostw Europy. Dlaczego? Dlatego, że w tej dyscyplinie główną rolę odgrywa Europa.
Jaki wynik powinien zagwarantować medal w skokach?
- 60 metrów powinno dać medal, a kto wie czy nawet nie złoty. Na treningach oddawałem skoki na taką odległość.


Zaloguj się aby dodać komentarz
Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.