Haye zdemolował Ruiza i obronił mistrzostwo świata WBA
autor: Szymon Mierzyński | 2010-04-04, 01:28 | źródło: inf. własna
David Haye nadal mistrzem świata federacji WBA w wadze ciężkiej! W sobotni wieczór podczas gali w Manchesterze Brytyjczyk odniósł bezdyskusyjne zwycięstwo nad Johnem Ruizem. Pojedynek trwał niespełna dziewięć rund. W tym czasie pretendent czterokrotnie znalazł się na deskach i choć momentami nie boksował źle, nie miał żadnych szans na triumf.
Tuż po gongu rozpoczynającym starcie Amerykanin odważnie ruszył do ataku i wyprowadził kilka obiecujących ciosów. To była jednak zbyt brawurowa taktyka, gdyż błyskawicznie został skontrowany potężnym prawym prostym i znalazł się na macie. Gdy tylko wstał, nadział się na kolejne krótkie uderzenia mistrza i raz jeszcze upadł. W tym momencie wydawało się, że walka dobiega końca.
W dalszych fragmentach "Hayemakerowi" zabrakło nieco precyzji, by znokautować przeciwnika. Brytyjczyk atakował dość chaotycznie i często przecinał powietrze. Tymczasem John Ruiz starał się odgryźć i odrobić nieco strat na kartach punktowych, ale brakowało mu szybkości. Kilka razy udało mu się wprawdzie czysto trafić oponenta, jednak nie uczynił tego z wystarczającą siłą.
W piątej rundzie David Haye wyprowadził świetną kontrę i po raz trzeci posłał Amerykanina na deski. Do podobnego zdarzenia doszło także w kolejnej odsłonie, lecz pięściarz z USA wykazał się niesamowitą determinacją i nie zamierzał ułatwiać rywalowi zadania. Wciąż starał się zniwelować straty i boksował dość odważnie.
Wreszcie nadeszła dziewiąta runda, w której Brytyjczyk dominował już tak wyraźnie, że narożnik Ruiza postanowił nie ryzykować. Na ringu pojawił się ręcznik i arbiter przerwał pojedynek. "Hayemaker" mógł unieść ręce w geście triumfu, bowiem po raz pierwszy obronił mistrzostwo świata federacji WBA w wadze ciężkiej. Uczynił to w dobrym i przekonującym stylu. Pozostawił po sobie zdecydowanie lepsze wrażenie niż podczas listopadowego starcia z Nikołajem Wałujewem, kiedy walczył asekuracyjnie, mało widowiskowo i nie zachwycił publiczności.
Brytyjczyk odniósł w sobotę 24. zwycięstwo w zawodowej karierze (22. przed czasem). Ruiz doznał natomiast 9. porażki.



Zaloguj się aby dodać komentarz
Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.