Nie jest tak źle z naszym hokejem, jak piszą - rozmowa z Wiktorem Pyszem, trenerem hokejowej reprezentacji Polski

autor: Adrian Heluszka | 2010-09-04, 11:00 | źródło: inf.własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Polski hokej od kilku lat boryka się z ogromnymi problemami. Brak środków finansowych, to chleb powszedni polskich klubów, kuleje szkolenie, co automatycznie przekłada się na reprezentację, która od kilku lat bezskutecznie próbuje awansować do elity. O sytuacji polskiego hokeja po czwartkowym meczu kontrolnym przeciwko Francji opowiedział nam trener, Wiktor Pysz.

Adrian Heluszka: Panie trenerze, w tym meczu bolączką naszego zespołu były paradoksalnie gry w przewadze. Było parę sytuacji, gdy graliśmy pięciu na trzech, ale nie potrafiliśmy zamienić tego na bramki. Z czego to się wzięło?

Wiktor Pysz: Mieliśmy problemy z płynnym rozegraniem krążka. Z minuty na minutę stan tafli robił się coraz gorszy. Krążek często odskakiwał nam, trzeba było się zatrzymywać i dopiero go przyjmować. Rywale szybko dostosowali się do takich warunków. Tu chodzi o to, żeby szybko takie akcje rozgrywać. W środowym meczu rozgrywaliśmy akcję inaczej, bo był lepszy lód, ale trzeba również w takich warunkach sobie radzić.

Nawet Leszek Laszkiewicz po ostatnim meczu Pucharu Polski narzekał, że stan tego lodowiska nie jest najlepszy...

- No tak. Jeśli ktoś byłby lepszy, to jednak wykorzystałby te sytuacje, bo niektóre trzeba było zamienić na gole, ale stan lodowiska na to nie pozwolił.

Niemniej patrząc na ten cały dwumecz z Francją, to wydaje się, że wypadł dla naszej reprezentacji na plus. Zagraliście bardzo dobrze.

- Myślę, że tak. Musimy brać pod uwagę to, że mamy tylko czterech zawodników starszych, a resztę kadry stanowi młodzież. Uważam, że idziemy w dobrym kierunku. Jeśli udałoby się wzmocnić tą reprezentację jeszcze dwoma, czy trzema obcokrajowcami, to myślę, że stworzyłaby się silna drużyna i powoli można by się piąć do góry w tej hokejowej hierarchii.

Paradoksalnie po tych dwóch meczach z Francuzami można odnieść wrażenie, że ta różnica, jaka dzieli naszą kadrę od elity nie jest tak duża, jak mogłoby się wydawać...

- Nie, ja bym to inaczej ujął. Cztery ostatnie drużyny, które tam są prezentują mniej więcej nasz poziom. Powiedziałbym w ten sposób. Tam dużą rolę odgrywają drobne szczegóły, jak jeden lepszy zawodnik w drużynie, czy większe doświadczenie w tym wszystkim, bo dłużej grają w elicie i dzięki temu mogą zdobyć jedną bramkę więcej. Poza tym nie widzę osobiście większej różnicy.

Mówi pan o zawodnikach zza granicy, którzy mieliby reprezentować nasze barwy. Podobno na zgrupowaniu w Weisswasser do kadry mają dołączyć dwaj Słowacy...

- No właśnie nie dołączą, bo obaj są kontuzjowani. Grali już z nami podczas turnieju w Sosnowcu, ale teraz wyeliminowały ich urazy.

A to według pana dobra droga, aby sięgać po obcokrajowców i powoływać ich do naszej reprezentacji?

- W tej chwili trzeba się tak posiłkować, bo sami nie mamy zawodników. Czas ucieka i nie możemy czekać. A do tego nie mamy pewności, czy ewentualnie będą prezentować odpowiedni poziom za dwa, czy trzy lata. Musi ich ktoś pociągnąć.

A co wobec tego ze szkoleniem w Polsce? Podobno są w tej materii ogromne braki...

- To jest zawsze bardzo trudny temat, bo wiąże się z warunkami finansowymi. W naszej Ekstralidze są problemy pod tym względem, a co dopiero wśród młodzieży. Jest ciężko. Potrzebujemy dwóch lat, aby przetrwać. Myślę, że powoli będzie się to kierowało w lepszym kierunku.

Teraz przed naszą reprezentacją turniej w Weisswasser, gdzie zagramy z drużynami klubowymi z ligi niemieckiej i czeskiej. Z jakim nastawieniem jedziecie do Niemiec?

- Jedziemy tam, bo jesteśmy zaproszeni na turniej, któremu przyświeca szczytny cel, bo jest dla powodzian. Nie mogliśmy odmówić. Mamy teraz trochę trudną sytuację, bo jesteśmy po dwóch ciężkich meczach. Będziemy mieć dzień przerwy i znów dwa spotkania do rozegrania. Zagramy w sobotę z trzecim zespołem czeskiej Ekstraligi, w którym gra znany z NHL, Straka, jest kilku innych graczy w tym czterech Kanadyjczyków. Na pewno program turnieju będzie dla nas wymagający. Na następny dzień gramy z rywalem z Niemiec też silnym, który ma w składzie pięciu hokeistów pochodzenia amerykańskiego. To będzie trudny mecz, zwłaszcza, że rozleciała mi się pierwsza "piątka" po tym, jak w środowym meczu w Tychach kontuzji doznał Tomek Malasiński. Stanowi on dużą siłę razem z Leszkiem Laszkiewiczem. W Tychach strzelili razem trzy bramki, teraz Tomka bardzo brakowało. Taki jest jednak sport i trzeba patrzeć z optymizmem w przód. Myślę, że ważne jest, że gramy. Nie chowamy się i rozgrywamy dużo pojedynków i myślę, że coś z tego się urodzi.

W listopadzie czeka was z kolei turniej Euro Ice Hockey Challenge w Sanoku. To będzie dla was taki turniej docelowy w tym sezonie?

- Nie, mamy ten turniej zaplanowany w listopadzie i w grudniu. Będziemy tam mieli bardzo trudnych przeciwników, a co ważne w obu turniejach zagra Ukraina, a to rywal z naszej grupy z mistrzostw świata. Myślę, że dobrze się stało, że z nimi zagramy w obu grupach. Będziemy mogli się z nimi zmierzyć, trochę ich podpatrzeć i rozszyfrować, bo mistrzostwa są rozgrywane u nich. A mamy grupę trochę rosyjską, bo jest Ukraina, Kazachstan, Estonia, Litwa i Wielka Brytania. Jestem na pewno zadowolony z tego, że pogramy z nimi.

Po długiej przerwie kadra wróciła na Toropol do Opola. Jak Pan oceni cały ten ośrodek hokejowy w Opolu?

- Ośrodek fajny. Dla kibica bardzo fajne trybuny. Sam tutaj grałem jedenaście lat temu przeciwko Kanadzie i też był komplet publiczności. Mnie podoba się ten obiekt. Troszeczkę wymaga remontu. Pewne rzeczy trzeba odnowić i przede wszystkim poprawić stan tafli, żeby to wrażenie było jeszcze lepsze. Przyjedzie lepszy rywal i będą mieli pretensje o to. Na pewno jednak dla kibica, to bardzo ładny stadion. Fajna konfiguracja trybun i panuje kameralna atmosfera. Myślę, że w Opolu mógłby być lepszy hokej, bo jest młodzież, która jest dostarczana do Ekstraligi. Paweł Dronia gra w reprezentacji, także myślę, że Opole zasługuje na hokej w lepszym wydaniu.

Na koniec zapytam: czy pana zdaniem polski hokej zmierza w dobrym kierunku?

- Myślę, że tak. W takim składzie, jakim jesteśmy obecnie z dużą ilością młodych graczy potrafimy grać na równi z takimi zespołami, jak Francja, czy z mistrzem Łotwy, z którym przegraliśmy 2:1. Bardzo dobrze graliśmy w Zvoleniu z czołówką Ekstraligi słowackiej, a to są bardzo silne zespoły, mające dobrych obcokrajowców. Myślę, że nie jest tak źle z naszym hokejem, jak piszą. Jestem związany z tym sportem kilkanaście lat i trochę już przeżyłem. Jest grupa kilku fajnych chłopaków. Tylko jak mówię musi ich ktoś pociągnąć.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
ernest

POLSKI HOKEJ JUŻ DAWNO SKONAŁ..!!!! i udział w tym wszystkim miały kluby,federacja i wszyscy CI którzy NIBY mienią się i mienili miłośnikami tej dyscypliny..!!! ta DYSCYPLINA w Naszym WYDANIU jest już od dawna w głębokiej zapaści i jest ona znacząco większa od PZPNu i kopanej Tubylczej piłki...

leonardo

Chłopie co ty gadasz???
Ślepy jesteś czy NHL Oglądasz i myślisz że to PLH???

Kolega po fachu z północy

Jeżeli Witek mówi,że z naszym hokejem nie jest tak
źle to znaczy,że rozmawiamy i idziemy w złym
kierunku.Z naszym hokejem jest od paru lat
tragicznie.Pierwsza sprawa to lodowiska w Polsce i ich znikoma liczba, a druga sprawa to oczywiscie finanse.Hokej na lodzie jest drogim sportem i kto jak kto ale W.Pysz wie o tym
doskonale.Sprzęt,kije to wydatek rzedu
kilkuset złotych i nie każdego rodzica stac na
taki balast.Wręcz tragicznie wygląda baza
szkoleniowa i kiedy w przypadku południa to
jeszcze nie jest źle, to na północy jest
katastrofa.Sa dwa ośrodki w Gdańsku i Toruniu
trochę hokeja jest w W-wie i Łodzi i to koniec.
Śmieszne jest stwierdzenie i nieuczciwe,że
potrzeba dwa lata czasu i będzie lepiej.Tak się
nie gra w te klocki Witek!/razem gralismy/.
Gdzie nie spojrzeć za granicę to wszedzie jest
dużo więcej lodowisk a i chętnych do uprawiania
jak i zawodników sto razy tyle.W Niemczech np.
jest liga na pieciu szczeblach.O innych krajach
nie wspomnę.O polskim hokeju trzeba pisac i
mówić prawdę.Nie można na podstawie dwóch meczy
opowiadać bzdury.Ten wywiad jest dobry może dla
kibiców,ale nie dla ludzi którzy na tym zęby
zjedli/albo im powybijali/Wielka szkoda,że Ty
były doskonały zawodnik i obecnie trener nie
widzisz "wiekszej różnicy".

YES

hokej na trawie ok. Na lodzie dramat , ale jak ma być inaczej jak jest stado działaczy i prawie nie ma lodowisk a klimat się ociepla i nie ma gdzie grać nawet w zimie.O halach szkoda gadać , a to co jest jest dobrze płatne .

kölnerhaie72

moze cos drgnelo w naszym hokeju ale co??? tak i tak awansu do elity nie uzyskamy a chyba o to chodzi !!!! granie w elicie powinno byc najwazniejsze , chyba ze wystarcza trenerom tulanie sie w ogonach zaplecza!!!! a czy 4 ostatnie ekipy sa na poziomie podobnym do nas to mam obawy :( ale dopoki beda takie a nie inne przepisy w kraju to nie bedziemy mieli szans na zmontowanie dobrej druzyny!!!! bo mlodzi zawodnicy tez tylko mysla jak wyjechac gdzies za granice i tak sie rozwijac i grac !!!!!!!!!!!!!! pozdrowionka

iceman

Taka fajna dyscyplina, a ...jak można grac w hokeja, gdy nie ma gdzie/na czym - wystarczy popatrzeć na lodowisko w Rzeszowie..