Przemysław Odrobny: W trzeciej tercji to my królowaliśmy!

autor: Olga Krzysztofik | 2010-08-22, 09:00 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Po zakończeniu turnieju można powiedzieć, że było tak jak się spodziewano. Jednak w pewnych momentach gry postawa naszej reprezentacji pozostawiała wiele do życzenia. Mimo dwóch porażek w niezbyt dobrym stylu Przemysław Odrobny patrzy pozytywnie w przyszłość, ale w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl nie zabrakło jego negatywnych opinii.

Metalurg Lipawa, z którym reprezentanci naszego kraju zmierzyli się podczas ostatniego dnia turnieju, jest łatwiejszym przeciwnikiem niż Ocelari Trzyniec. Mimo to z lodu zwycięscy schodzili Łotysze. - Do wygranej zabrakło na pewno skuteczności, z którą mamy problem już drugi mecz (zawodnik miał na myśli mecz z Ocelari - przyp. red.). Na koniec trzeciej tercji zaczęliśmy grać na trzy piątki, to przyniosło jakiś efekt, bo strzeliliśmy bramkę i praktycznie w tej tercji to my królowaliśmy na lodowisku. Mieliśmy bardzo dużo okazji, ale jakoś niemoc strzelecka do końca nie została przełamana - przyznał ze smutkiem w głosie Przemysław Odrobny.

W premierowych dwóch odsłonach meczu nasi kadrowicze zaprezentowali się o wiele gorzej niż w trzeciej tercji. Od razu na myśl nasuwa się więc pytanie, czy nie można było grać tak dobrze od rozpoczęcia spotkania. - Od początku mieliśmy troszeczkę inne założenia niż w ostatniej tercji, graliśmy na cztery piątki. Na pewno rozbiły nas te kary, bo mieliśmy grać ostro, rozbijać rywali po bandzie i oddawać dużo strzałów. Wiadomo, gdy gra się w osłabieniu, to trzeba się bronić - wyjaśnił bramkarz. - Potem gdy wychodziliśmy w pięciu, to brakowało tej siły, aby przeprowadzić jakiś udany kontratak - dodał.

Podczas pierwszego dnia Międzynarodowego Turnieju w Hokeju na Lodzie nasza reprezentacja pokonała Zagłębie 6:3. W dwóch następnych meczach bilans bramek nie był taki korzystny. Krążek do czeskiej i łotewskiej bramki udało im się wpakować tylko jeden raz. - Na pewno nie chodzi o to, że się wystrzelaliśmy. Tak się złożyło, że z Zagłębiem strzeliliśmy te sześć bramek, był to dobry prognostyk na początek. Drużyny zagraniczne reprezentowały wyższy poziom i było jasne, że będzie ciężej zdobyć gola, tam zawodnicy w pięciu bronią i w pięciu atakują, to jest trochę inny hokej - wytłumaczył Odrobny.

W grze kadry narodowej Polski jest wiele rzeczy do poprawy lub udoskonalenia. - Na pewno będziemy musieli pracować nad atakami, żeby strzelać więcej bramek. Resztę dopowie nam trener - powiedział reprezentacyjny bramkarz w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl.

Mimo przedostatniego miejsca oraz dwóch porażek podopieczny Wiktora Pysza wyciąga z sosnowieckiego turnieju pozytywne wnioski. - Na pewno zaliczamy ten turniej do udanych. Było to dobre przetarcie przed nadchodzącymi mistrzostwami świata i przed naszym czteroletnim planem przed Igrzyskami Olimpijskimi. Idziemy cały czas w tym kierunku do przodu i myślę, że to będzie dobry prognostyk na przyszłość - odważnie stwierdził Odrobny.

Jednak czy nasi kadrowicze zagrali tak jak się tego spodziewali? - Trudno powiedzieć. Ocena leży bardziej w gestii trenera, czy zagraliśmy według jego oczekiwań. Myślę, że pokazaliśmy się z dobrej strony, że umiemy walczyć jak równy z równym z tymi drużynami, których reprezentacje grają w grupie A - zauważył Odrobny.

Jednak nasz bramkarz nie jest stuprocentowym optymistą, w grze reprezentacji dopatrzył się podczas turnieju jednej znaczącej wady. - Tylko zabrakło troszeczkę tych bramek, jeśli wykorzystalibyśmy dwie, trzy sytuacje, to podejrzewam, że potrafilibyśmy wygrać te dwa mecze - podkreślił Przemysław Odrobny.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.