Władza absolutna, czyli refleksja nad ostatnią decyzją PZHL

autor: Mariusz Wójcik | 2010-02-06, 15:00 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Polski Związek Hokeja na Lodzie zmieniając regulamin rozgrywek w trakcie sezonu po raz kolejny udowodnił, że za nic liczy się z klubami występującymi w Polskiej Lidze Hokejowej. Od startu rozgrywek przyjęty system budził wiele zastrzeżeń. Na szczęście powoli dobiega końca i należy wierzyć, że władze hokejowe wyciągną wnioski. Te powinny także wyciągnąć ze swojej ostatniej decyzji, w której zmienili kolejny zapis regulaminu mówiący o tym, ile spotkań na własnym lodowisku rozegra w rundzie play-off zespół, który był wyżej w tabeli.

Do zakończenia rundy zasadniczej pozostały już zaledwie dwie kolejki. Obecny system rozgrywek budzi wiele zastrzeżeń. 36 spotkań "o pietruszkę" sprawiło, że hokejowi kibice niejednokrotnie wystawieni byli na ciężką próbę. Poziom widowisk bardzo często odbiegał od ideału, a frekwencja na lodowiskach spadała z kolejki na kolejkę. Wszystko przez to, że rudna zasadnicza została podzielona na dwa etapy. Pierwszy, rozgrywany w gronie dziesięciu zespołów PLH polegał na rozegraniu zaledwie dwóch rund, po których praktycznie już w listopadzie poznaliśmy szóstkę pewniaków, którzy wystąpią w play-off.

Później nastąpił podział, na wspomnianą silniejszą szóstkę, która stworzyła grupę A i słabszą szóstkę, w której swoje mecze rozgrywały cztery zespoły z dołu tabeli PLH i miały rozgrywać dwa najlepsze zespoły z pierwszej ligi. Pisząc miały chodzi oczywiście o fakt wycofania się Polonii Bytom, która za względu na kłopoty finansowe musiała zrezygnować z walki awans do najwyższej klasy rozgrywek.

Sprawą, którą jednak trzeba poruszyć są play-offy. Przed najważniejszym etapem sezonu zespoły walczyły o przywileje tj. bonusy i wyższe miejsce w tabeli, które w decydującej fazie miało być premiowane rozegraniem pierwszego meczu w play-off na własnej tafli. Bonusy krótko mówiąc polegały na tym, zespół, który mógł się poszczycić większą ilością zwycięstw w rundzie zasadniczej nad drużyną, na którą trafił w play-off będzie miał do rozegrania jedno spotkanie mniej, aniżeli rywal. Czyli jeśli w danej rundzie gra toczy się do trzech zwycięstw, to zespół, który zgarnął bonus będzie musiał wygrać tylko dwa spotkania.

W swoim ostatnim z 5 lutego komunikacie Wydział Gier i Dyscypliny zmienił jeden zapis z ustalonego przed sezonem regulaminu. Chodzi mianowicie o ilość spotkań na własnym lodowisku, którą w play-off rozegra drużyna plasująca się na wyższym miejscu po rundzie zasadniczej. Początkowo zapis czwartego podpunktu w paragrafie siódmym regulaminu dotyczącym play-off brzmiał tak: Drużyna, która zajęła wyższe miejsce na etapie zasadniczym rozgrywek pierwszy mecz na wszystkich etapach play-off gra na własnym lodowisku.

W czwartek WGiD dokonał jednak zmiany zapisu w regulaminie i zespół będący na wyższym miejscu w tabeli po etapie zasadniczym rozegra nie jedno spotkanie na własnym lodowisku, a dwa. Już po pierwszej rundzie PO może się okazać jak bardzo krzywdzący dla kilku klubów jest ten zapis. Zespół z dołu tabeli, który trafia oczywiście na zespół z czoła tabeli rozgrywa automatycznie dwa spotkania na wyjeździe. W przypadku, gdy nie może liczyć na bonus praktycznie nie ma zagwarantowanego meczu na własnym lodowisku! Gdy gra toczy się do trzech zwycięstw, a zespół mający bonus musi wygrać tylko dwa sprawa jest jasna. Wszelkie korzyści związane z lepszą grą w rundzie zasadniczej są oczywiście zrozumiałe, ale jak to odnosi się do promowania hokeja w słabszych ośrodkach?

Ten fakt pozostawia wiele do życzenia. Wystarczy przytoczyć po jednym przykładzie zespołu z dołu grupy A oraz jednej z dwóch pierwszej ekip grupy B. Skazany na szóste miejsce JKH GKS Jastrzębie w pierwszej rundzie play-off spotka się z Podhalem Nowy Targ lub Zagłębiem Sosnowiec. Oba zespoły są oczywiście wyżej w tabeli oraz mogą pochwalić się bonusami, które zdobyli wygrywając więcej razy z JKH w etapie zasadniczym. Jastrzębianie dwa pierwsze mecze rozegrają na wyjeździe i nie mogą sobie pozwolić na dwie porażki, które sprawiłyby, że kibice ekipy znad czeskiej granicy nie zobaczyliby swoich ulubieńców w walce o najwyższe cele.

Warto tutaj przytoczyć zasady z innej dyscypliny. Dobrym przykładem jest prężnie rozwijająca się liga siatkówki. Tam od lat system play-off pozostaje bez zmian. Owszem, w PlusLidze zespół zajmujący wyższą lokatę w tabeli gra pierwsze dwa mecze u siebie, ale na każdym etapie fazy play-off walka trwa do trzech zwycięstw, co drużynie z niższego miejsca gwarantuje co najmniej jeden mecz we własnej hali.

Wracając już do hokeja za kolejny i to bardzo ciekawy przykład może posłużyć Stoczniowiec Gdańsk. W przypadku gry z Cracovią czy Tychami jest w identycznej sytuacji jak JKH GKS Jastrzębie. Co by było jednak w przypadku, gdy czołówka tabeli wyglądałaby nieco inaczej? Gdyby los zetknął ze sobą ekipy Stoczniowca i Podhala sytuacja również była by bardzo ciekawa. Gdańszczanie grali z Szarotkami w rundzie zasadniczej tylko dwukrotnie i tyle też razy wygrali! Wtedy Stoczniowiec grałby oczywiście dwa mecze na wyjeździe, ale mając bonus musiałby wygrać jeden mecz mniej.

Na koniec warto zastanowić się zatem, czy takie zasady pozytywnie wpłyną na znajdujący się na równi pochyłej polski hokej. Takimi decyzjami na pewno związek nie zaskarbi sobie poparcia wśród kibiców, klubów czy też mediów, które ostatnio coraz częściej zmuszane są do krytykowania wielu decyzji hokejowej centrali. Może nie zawsze słusznie gani się każdą decyzję PZHL, a jak jest w tym przypadku pozostawiam do Waszej oceny.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
leonardo

Pamiętam lata 70-te ub.w. i nie widzę żadnej poprawy na lepsze w naszym hokeju

Dangler

Powinno być przynajmniej jedno zagwarantowane spotkanie na własnym lodowisku na każdym etapie play-off!!! Tego brakuje. Bonusy same w sobie nie są złe, tylko czemu ktoś ma nie zagrać choćby raz przed własną publicznością? W każdej innej dyscyplinie chocby jeden taki mecz jest na 100%.

hokejowyfan

Tak na prawdę, to nie jest 36 meczów o nic, bo walka toczy się o bonusy, jeśli dany klub wywalczy bonus wcześniej - trudno. Spójrzmy na sytuację GKS Tychy i Podhala Nowy Targ ostatni ich mecz jest stawiany jako najważniejszy w sezonie. Cały artykuł moim zdaniem to szukanie dziury w całym, może nie jest najlepiej ale po co na siłę psuć jeszcze ten wizerunek polskiego hokeja?

hockey

Problemem nie jest jako tako zbyt duża ilość spotkań. Tylko czemu aż 36 meczów o nic? Czemu grają wtorek, piątek niedziela? Przecież można wydłużyć sezon.

kölnerhaie72

jasne ze trzeba zmienic duzo w naszym hokeju !!! zaczac trzeba od gory zeby te lesne dziadki juz poszly na emeryturke i daly dzialac mlodym energicznym ludziom
metalnosc graczy tez ale to juz sprawa na pozniej-za duzo spotkan ???? 30-40 w sezonie to na zachodzie i skandynawi maja grupy mlodzierzowe !!!!!!!!!

wislas

bez sensu ten regulamin tak jakby play of nie dało sie rozegrać po mistrzostwach świata. regulaminy są zmieniane z roku na rok. trzeba koniecznie wydłużyć sezon i kluby przekształcić w spółki i wprowadzić koniecznie minimalną liczbe juniorów w kadrach polskich klubów

Marek

Nic dodać nic ująć. Trzeba urządzić skomasowany atak na hokejową centralę, która nie poprawia sytuacji polskiego hokeja.