MŚ w hokeju do lat 20 w Gdańsku: Uważałem, że mamy 10 procent szans na zwycięstwo - trenerzy po meczu Polska - Chorwacja

autor: Michał Gałęzewski | 2009-12-21, 08:36 | źródło: inf. własna

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Po ostatnim meczu Mistrzostw Świata do lat 20, który odbywał się w Gdańsku, zdecydowanie bardziej zadowolony był II trener Chorwacji, Enio Sacilotto. Zespół Mieczysława Nahunki spadł bowiem do II dywizji.

- Życzę wam sukcesów w przyszłości. Wasz program szkoleniowy jest z pewnością lepszy od naszego. Nasz bramkarz miał dziś wiele udanych interwencji i między innymi dlatego wygraliśmy. Organizacja turnieju była fantastyczna, dziękuję za to PZHL-owi i Miastu Gdańsk. Byliśmy znakomicie traktowani pod każdym względem. Pozdrawiam również dziennikarzy - powiedział po ostatnim meczu Enio Sacilotto, II trener reprezentacji Chorwacji, który wcześniej mówił, że daje 10 procent szans na utrzymanie swojego zespołu. - Naszym planem było skupienie się na meczu z Polską i użyliśmy w nim niewielu zawodników. Obserwowaliśmy swoją drużynę i wybraliśmy tych, którzy będą walczyć w tym meczu. Ja naprawdę uważałem, że mamy 10 procent szans na zwycięstwo. Mecz jest rozgrywany jednak na lodzie, a nie na papierze - dodał sympatyczny szkoleniowiec.

Zdecydowanie mniej zadowolony był rzecz jasna Mieczysław Nahunko. - Przed meczem nie zakładaliśmy, że nastrzelamy wiele goli, ale zakładaliśmy to, że nie stracimy wielu bramek. Karygodne błędy obrońców stwarzały takie sytuacje bramkowe, z których goście musieli skorzystać. Strategia drużyny chorwackiej była nacelowane na dwa mecze i drużyna chorwacka podchodziła do innych spotkań na luzie. Wyszło na to, że ta strategia zespołowi przeciwnika wyszła - powiedział po meczu polski trener.

Jaki plan założyli sobie Chorwaci na ostatnią tercję, przed którą wydawało się, że jednak spadną do II dywizji? - Założyliśmy sobie plan. Nie miało być w zespole paniki. Dobra defensywa była kluczem do zwycięstwa. Przyznam, że za każdym razem, gdy przy krążku był Kapica, bałem się. Kilku polskich zawodników prezentuje naprawdę wysoki poziom - pochwalił Sacilotto, któremu mecz z Polską wygrała znakomita pierwsza formacja. - Nasza pierwsza formacja grała wspaniale. Mamy jednak bardzo niewielu zawodników. Gdyby dzieci z innych formacji się spisywały gorzej, to byśmy też nie wygrali - powiedział trener, w którego zespole gra bardzo wielu zawodników z niższych roczników.

W polskim zespole było niewielu zawodników, grających w SMS-ie Sosnowiec. - Graczy z SMS-u nie było tak wielu. Był tylko Kogut i Marzec. Reszta, to zawodnicy z klubów ekstraligowych. Nie oddawaliśmy zbyt wielu strzałów, nie stwarzaliśmy sytuacji, mieliśmy kłopoty z atakiem. Do tego graliśmy mniej konsekwentnie, niż w meczu z Włochami. Zrobiliśmy roszady, zeszliśmy na trzy piątki i nie dało to efektów - powiedział rozgoryczony Nahunko.

Czy Polacy nie powinni zmienić bramkarza, gdy widzieli, że zaczyna on wpuszczać bramki z coraz łatwiejszych pozycji? - Można dywagować. Teraz jesteśmy mądrzejsi o doświadczenia. Kilka sytuacji bramkarz wybronił, przeciwnicy go jednak czasami ogrywali - przyznał bezradny szkoleniowiec polskiego zespołu.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
| Drukuj

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.